na strone telefony poziom

 

Chodzę po Bukownie z podniesioną głową

Pracuje i działa Pan w samorządzie lokalnym od około 20 lat, od trzech kadencji zajmuje Pan - z sukcesami - stanowisko burmistrza Bukowna. Gdzie nauczył się pan funkcji szefa samorządowej jednostki? Jakie cechy, jakie zachowania, jakie postepowania sprawiają, że Pana pracę doceniają wyborcy? – pytanie to stawiam Mirosławowi Gajdziszewskiemu, burmistrzowi Miasta Bukowno ostatnich trzech kadencji.

gajdzi

Mirosław Gajdziszewski: Doceniają!?

Zapewne tak, skoro tak długo na pana głosują.

- Po raz pierwszy wystartowałem w wyborach samorządowych w roku 1998. Stworzyłem dwuosobowy komitet, powalczyliśmy skutecznie i znalazłem się w Radzie Miejskiej. Był to czas, kiedy pracami samorządów gminnych kierowały zarządy. W 1998 roku głównej wówczas sile w Radzie Miejskiej brakowało mandatów do uzyskania większości. Weszliśmy więc w koalicję, a mnie przypadła funkcja zastępcy burmistrza. I tak to się zaczęło. W późniejszym okresie zostałem wybrany także przewodniczącym Rady Miejskiej. Tym samym od początku mojej samorządowej pracy byłem w centrum wydarzeń, poznawałem meandry działania Urzędu. Zdobywałem niezbędne do tej pracy doświadczenie.

Jakie winny być priorytety skutecznego samorządowca, na czym należy koncentrować wysiłki?

- Przede wszystkim ludzie - najważniejszy jest Mieszkaniec i jego problem, z którym do mnie przychodzi. Czasami mam wrażenie, że jak tylko przyjdzie, pożali się na coś i zostanie wysłuchany, to już czuje się lepiej, nawet gdyby czegoś nie załatwił zgodnie z jego oczekiwaniami. Bo ważne jest, żeby Mieszkańcy odczuwali swą podmiotowość, że naszą rolą i naszym zadaniem jest pomoc w rozwiązaniu jego problemu, niezależnie czy jest to problem mały, czy duży. I jeszcze jedno. Pewnego razu przyszedł do mnie pewien Mieszkaniec i powiedział, że jego zdaniem najważniejszymi sprawami dla naszego Miasta jest sport i oświata. I on, gdyby tylko mógł zarządzać gminą z pozycji burmistrza, skoncentrowałby swoją aktywność właśnie na tych dwóch obszarach. Odpowiedziałem, że nie podzielam takich poglądów. Sport i oświata to - owszem - ważne obszary. Jednak burmistrz samorządu Bukowna, gminy o budżecie blisko 49 mln zł, która przeznacza z niego na wydatki inwestycyjne 12 mln zł musi być od wszystkiego: od infrastruktury, od inwestycji, od środowiska, od kultury i także od oświaty i sportu. Potrzebna jest więc szersza perspektywa i zrównoważony rozwój.

Skąd pan czerpie wiedzę o najważniejszych oczekiwaniach mieszkańców?

- Z bezpośrednich kontaktów z Mieszkańcami. Staram się bywać na każdym możliwym spotkaniu, na każdej uroczystości, nawet na każdej zabawie, którą organizują samorządy, stowarzyszenia etc. W bezpośrednich rozmowach ludzie konkretyzują oczekiwania wobec władz i równocześnie recenzują przedsięwzięcia. Często słyszę, że to jest potrzebne, to jest dobrze zrobione, a z kolei tamto zbędne, zaś jeszcze inne schrzanione. Ludzie mówią wprost. I to jest bardzo ważna wiedza, także na temat mojej pracy. Bezpośrednie kontakty są bezcenne.

Nie jest Pan osobą medialną, rzadko udziela się Pan na łamach prasy.

- Nie mam takiej potrzeby, nie czuję presji promowania swej osoby w mediach. Nie jestem też aktywny w mediach społecznościowych. I choć w ostatnich tygodniach spadło tam na mnie wiele niezawinionych obelg za remont powiatowej ul. 1 Maja, to nie polemizuję z tym, czy z tamtym, nie wymieniam poglądów na facebookach i twitterach. Jeśli jednak ktoś inny ma coś na sumieniu, niech się tłumaczy. Social-media to nie mój styl i ja się trzymam swoich zasad komunikowania.

Za co się Panu dostało?

- Za te nieszczęsne progi zwalniające, zbudowane na drodze powiatowej, gdzie inwestorem był Zarząd Dróg Powiatowych w Olkuszu. Wychodziło na to, że to „nienormalne władze” w Bukownie do tego dopuściły, a Pan Starosta – jak napisał na facebooku – „skoro nikt do progów się nie chciał przyznać, to On przywraca normalność”. Ja wielokrotnie pytany przez Mieszkańców, czy radnych odpowiadałem, że mnie również nie odpowiada ta ich ilość i cały czas deklarowałem, że jak tylko przejmiemy drogę po nowym roku, wystąpię do Starosty ze zmianą projektu stałej organizacji ruchu na ul. 1 Maja, likwidującą większość progów zwalniających. Tymczasem rankiem 28 grudnia, skoro świt na ulicy 1 Maja pojawiły się ekipy służb drogowych ZDP i „robią porządki”. To Mieszkańcy zaalarmowali mnie, że na ul. 1 Maja „progi sprzątają”. Jak to – pytam? No tak – słyszę w telefonie - demontują progi zwalniające, które zostały tam zainstalowane ledwie dwa miesiące wcześniej. Dzwonię więc do Zarządu Drogowego w Olkuszu z interwencją i dowiaduję się, że sprzątają wszystkie i że… to decyzja Starosty.

To jakieś nieporozumienie?   

- Bynajmniej! Zdążyłem jeszcze tylko wynegocjować, aby zostawili niezbędne według mnie (bo nie dano mi czasu, abym mógł to z kimś skonsultować) cztery pary progów. Niestety, mogłem wybrać tylko z tych, które jeszcze na ten moment nie zostały zdemontowane. W całej tej sprawie albo znów zabrakło komunikacji, albo jest to celowe lekceważenie władz miasta przez Pana Starostę. Przecież ulicę 1 Maja, która do końca ubiegłego roku była w zarządzie Powiatu Olkuskiego, przejmuje teraz miasto Bukowno i to my wkrótce staniemy się odpowiedzialni za organizację ruchu. Na sesji w dniu 19 grudnia 2017 r. publicznie i oficjalnie umówiłem się na spotkanie z radnymi, przez okręgi których przebiega ta droga, gdyż oni znają uwagi i propozycje co do progów od naszych Mieszkańców, a które jak powiedziałem wcześniej bardzo sobie cenię i są dla mnie drogowskazem. Tymczasem mija parę dni i Starosta zachował się tak, jak się zachował. Bez uzgodnienia, bez powiadomienia, robi „porządki” na terenie naszego miasta, bo droga jeszcze przez tych kilka dni jest drogą powiatową. Warto zaznaczyć, że remont ulicy 1 Maja został przeprowadzony także za pieniądze z budżetu Bukowna, ale jak z tego wynika partnerem to my tylko jesteśmy od dawania pieniędzy. Jak widać można było progi zbudować, potem je zdemontować, a ja od dwóch lat nie mogę wyprosić wykonania dwóch przejść dla pieszych na ul. Leśnej ciągle słysząc o braku pieniędzy i potrzebie wykonania projektu organizacji ruchu.

Progów było zbyt dużo.

- Stanowczo za dużo. Ja od początku, już na etapie projektowania zawsze byłem tylko za czterema, góra pięcioma – czego wyraz niejednokrotnie dawałem podczas obrad sesji Rady Miejskiej (nagrania z sesji są ogólnodostępne). Ale jeśli już je zainstalowano – i tu dałbym już spokój i nie szukał winnego, bo nawet projektant, który na zlecenie Powiatu opracowywał dokumentację unikał mnie, gdy chciałem z nim to wyjaśnić – to teraz, przy ich likwidacji należało skonsultować się z władzami i z Mieszkańcami Bukowna, by jak najwłaściwiej określić, które progi są potrzebne, a które zbędne. Niestety, zabrakło zwykłej ludzkiej dobrej woli, dobrej komunikacji między powiatem, a gminą. Pytam, a jak teraz wygląda projekt stałej organizacji ruchu na tej ulicy?

bukowno mix

Kontynuujmy drogowe tematy. Słychać, że władze samorządowe Bukowna przejmują drogi powiatowe. Dlaczego? Czyżby dotychczasowy zarządca nie radził sobie z ich utrzymaniem?

- To prawda. Przejmujemy drogi, jakkolwiek niechętnie, ale głównie dlatego, że powiat nie posiada dostatecznej ilości pieniędzy, aby własnym sumptem je remontować.

Przejdźmy do konkretów.

- Do dziś przejęliśmy tylko jedną drogę - ul. Wiejską. Podjęliśmy tę decyzję, bowiem nie było widoków, że Powiat Olkuski w realnym czasie ją wyremontuje. Szansa na modernizację ul. Wiejskiej była więc tylko jedna i można to było zrobić jedynie pod szyldem gminy. I tak też się stało. Wiosną tego roku rozpoczniemy oczekiwany od ponad trzech lat gruntowny remont ul. Wiejskiej w Borze Biskupim. Kosztorys całej inwestycji opiewa na kwotę ponad 3,6 mln zł, skutecznie zawalczyliśmy o dotację z budżetu państwa w wysokości ponad 1,88 mln zł. Powstanie bezpieczny trakt, z chodnikami dla pieszych i z tylko dwoma parami progów, bo władze Bukowna – zapewniam facebookowiczów – są normalne. Zamierzamy zakończyć całość robót we wrześniu, góra do połowy października, gdyż w listopadzie musi nastąpić całkowite rozliczenie z datacji.

A ulica 1 Maja. Kiedy ją przejmiecie?

- Zacznę od tego, że podpisaliśmy stosowne porozumienie o pomocy finansowej dla powiatu. Dzięki naszemu wsparciu mogła się dokonać rewitalizacja tej ważnej ulicy. Finansowanie modernizacji ul. 1 Maja odbyło się na następujących zasadach: połowa kwoty pochodziła z dotacji zewnętrznej, natomiast pozostałe środki pochodziły z budżetów Powiatu Olkuskiego i Gminy Bukowno - równo po 25 proc.

Remont 1 Maja został szczęśliwie zakończony. Teraz droga trafia pod gminną kuratelę.

- Już w trakcie realizacji inwestycji urodziła się myśl, aby Bukowno przejęło ul. 1 Maja. Zgodziliśmy się. Sprawa wydawała się oczywista: wyremontowany trakt łatwiej przejąć, bo powinniśmy „mieć spokój” co najmniej przez najbliższe 10 lat. Dodatkowo założyliśmy, że przecież ta powiatówka znajduje się w ścisłym centrum Bukowna, krzyżuje się z ulicami gminnymi. Mieszkańcom trudno tłumaczyć, dlaczego administrowana przez powiat ulica X, znajduje się w dużo gorszym stanie technicznym, czemu jest później odśnieżana lub gorzej i rzadziej sprzątana niż ulica Y należąca do gminy. Można próbować zrozumieć Powiat, że gdy przychodzi nagle 30 stopni mrozu lub spada pół metra śniegu i są miejscowości w powiecie olkuskim odcięte od świata, a ludziom brakuje chleba, bo nie ma jak dojechać, to tam właśnie trafia cały powiatowy sprzęt, a do nas trochę później. Ale Mieszkańca to w zasadzie nie interesuje. Płaci podatki, to chce mieć drogę równą, czystą i odśnieżoną i ja właściwie mu się nie dziwię.

Stosowne uchwały ciał samorządowych zostały podjęte...

- Ale sprawa nie jest do końca formalnie załatwiona. Brak choćby protokołów przekazania drogi pomiędzy jednostkami, a przede wszystkim protokołu odbioru technicznego sporządzonego przez służby obu jednostek. Ponadto remont ul. 1 Maja nie jest ostatecznie zakończony. Są zasadnicze zastrzeżenia do wykonawstwa głównego skrzyżowania, za które nie zostało zapłacone wykonawcy oraz wiele innych usterek, jak np. zła niweleta połączenia starej części asfaltu z nową na wysokości bloków nr 2 i 3. Po opadach woda stoi tam na całej szerokości jezdni. Asfalt trzeba będzie frezować i ponownie na tym fragmencie go położyć. Kto będzie to poprawiał? Na czyj koszt? Kto ma to wyegzekwować od wykonawcy? Czy gmina? A niby dlaczego, skoro ani nie była inwestorem, ani nie sprawowała nadzoru inwestorskiego nad jej wykonaniem? Ponadto jest jeszcze kilka innych spraw, wcześniej uzgodnionych z Powiatem, dotyczących choćby poprawy stanu istniejących tam chodników, które nie doczekały się realizacji.

Toteż przekazanie ul. 1 Maja znajduje się w zawieszeniu.

- Na razie tak to wygląda. Czekam na rzetelny protokół odbioru.

Czy w przyszłości Bukowno przejmować będziecie kolejne drogi powiatowe pod zarząd gminy?

- Na pewno każda taka propozycja będzie odrębnie rozpatrywana.

Drogi to nie jedyny obszar współpracy z powiatem. Perypetie z Zespołem Szkół „Skałka” są kolejnym przykładem „szorstkiej przyjaźni”.

- Przed kilku laty, z chwilą rozpoczęcia budowy Centrum Kształcenia Ustawicznego w Olkuszu los „Skałki” został przesądzony przez władze powiatu. Zarząd Powiatu tworzył w Olkuszu klasy o tej samej specjalności, o tym samym lub bliźniaczo podobnym profilu co w Bukownie. Nie ma co ukrywać, że połączenie komunikacyjne do Olkusza z pozostałych gmin powiatu jest bezpośrednie, a do Bukowna trzeba było się przesiadać. Jeśli uczeń miał do wyboru możliwość zdobycia tego samego zawodu w Olkuszu co w Bukownie, to wiadomo co wybierał. W tej konfrontacji „Skałka” musiała przegrać, gdyż zaczęło brakować chętnych do nauki w tej szkole. Jeszcze przed wyborami samorządowymi w 2014 roku Zespół Szkół w Bukownie wzbudzał wiele emocji, ale raczej sztucznie wywoływanych, bardziej na potrzebę wyborów. Jeden z Komitetów Wyborczych prezentował wizje reaktywacji placówki, deklarował, że po wygranych wyborach szkoła będzie funkcjonować. Po wyborach ten entuzjazm opadł do zera, nikt tematu nie chciał już drążyć, bo wszyscy zdawali sobie sprawę z realiów. Była propozycja podjęcia próby utworzenia społecznej szkoły przez stowarzyszenie – biorąc w dzierżawę budynek od Starostwa – ale i tu zapał tych ludzi szybko wygasł.

Pod szyldem samorządu gminnego?

- Miasto Bukowno nie mogło przejąć Zespołu Szkół, choć niektórzy taki postulat zgłaszali. Zadaniem samorządu gminnego jest prowadzenie szkół podstawowych i do nie tak dawna gimnazjów. Natomiast prowadzenie szkół średnich to zadanie własne powiatu. Pomijam, że w niedoinwestowanym budynku warunki do nauki były poniżej standardów. Brakowało sali gimnastycznej, więc uczniowie w ramach wf-u chodzili na zajęcia do Szkoły Podstawowej nr 1 lub do MOSiR-u. Zarząd Powiatu, nigdy nie przejawiał woli dobudowania takiej Sali, czy choćby boiska, jak to w ostatnim czasie zrobił w jednej z wolbromskich szkół średnich. Przez wiele lat szkoła w Bukownie kształciła też górników. Ten profil też został wyprowadzony z Bukowna do Olkusza do CKU przy ul. Górniczej. Obiekt Zespołu Szkół był jedynie podtrzymywany do naturalnego jego wygaszenia, gdy zabrakło chętnych do nauki w tej szkole. Obecnie temat szkoły średniej w Bukownie nie istnieje w samorządowej debacie. Przez ostatnie trzy lata nikt mnie o „Skałkę” nie indagował. Na dzisiaj, staramy się, aby dobrze funkcjonowała komunikacja miejska w ramach ZKG „KM” i w ostatnim czasie PKP, aby uczniowie z Bukowna mieli dogodne połączenia komunikacyjne do olkuskich szkół.

Czy bogatym Bukownem  łatwo się zarządza?

- Czy przeciętni obywatele znają tzw. rankingi zamożności gmin? Czy wiedzą też jak są tworzone i co prezentują? Nie jestem w 100 proc. przekonany. Pewnie tyle co wszyscy przeczytamy w gazetach. A gazety, z całym szacunkiem piszą jednak tylko połowę prawdy. Wysoka pozycja Bukowna w rankingach udziałów w podatkach PIT i CIT nie przekłada się automatycznie na nadzwyczajną zasobność budżetu, choć daje dla niego solidne podstawy. Inne gminy uzyskując kwotowo mniejsze udziały w podatkach państwowych otrzymują z budżetu państwa większe subwencje i dotacje. Tak działa finansowanie samorządu. Nie jestem pewien, czy Mieszkańcy mają tego pełną świadomość. Pewnego razu do Urzędu przyszła Pani, która wyczytała w gazecie, że gmina pozyskała znaczące sumy dotacji unijnych, które w przeliczeniu na Mieszkańca wynoszą ponad 4 tys. zł. I ta Mieszkanka zapytała mnie wprost: gdzie są moje 4 tys. zł? To tak w formie dygresji. Ale odpowiadając na zadane pytanie: czy się rządzi łatwiej odpowiem – tak. Łatwiej zawiadywać gminą, która dysponuje solidnymi i stabilnymi podstawami gospodarki swej finansowej.

kajaki2016

Spływ kajakowy w Bukownie

A czy aby apetyty Mieszkańców nie podążają za obfitym budżetem?

- Może i tak. Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że budżet gminy pochodzi w znaczącej mierze z podatków od naszej społeczności, która – jak pokazują badania w skali województwa – do najbiedniejszych nie należy. Liczni tutejsi Mieszkańcy to byli lub obecni pracownicy Zakładów Górniczo-Hutniczych, gdzie pobory są na przyzwoitym poziomie, a otrzymywane świadczenia z ZUS, to w sporej mierze emerytury górnicze. Działają też u nas prężnie inne podmioty gospodarcze, a ilość przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą też przekracza przeciętną. Zatem zasobność budżetu gminy opiera się o zasobność Mieszkańców i gdy ich dochody są większe, tym budżet obfitszy. Ale jest też rzeczą naturalną, że i oczekiwania Mieszkańców są wówczas większe.   

Co uważa Pan za największy sukces w pracy burmistrza Gajdziszewskiego?

- Największy sukces? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem i nigdy pełnionej funkcji burmistrza nie rozpatrywałem w kategorii sukcesu. Mnie najbardziej cieszy, kiedy na ulicy uśmiechnięci przechodnie pozdrawiają mnie słowami: „dzień dobry panie burmistrzu”. Lubię zatrzymać się, porozmawiać, przywitać, posłuchać uwag, nawet tych krytycznych. Bodaj nigdy mi się nie zdarzyło, aby ktoś mnie poważnie atakował. Odczuwam satysfakcję, że mogę chodzić po Bukownie z podniesioną głową. Staram się nawet najdrobniejszą rzecz załatwić, bo wiem, że ona czasem najbardziej cieszy człowieka, a szczególnie osoby starsze. Dla mnie każda sprawa jest ważna - i ta duża, i ta mała, wielka inwestycja i kilka płytek chodnikowych przy przystanku, czy jakaś opaska wokół bloku. Ludzie to doceniają. Co prawda zdarzają się i tacy, którzy odwracają wzrok albo udają, że człowieka nie znają. A tu przecież trudno po tylu latach nie znać w takim małym mieście burmistrza. Ale takie jest życie. Czasem się zastanawiam, co bym dzisiaj robił, gdybym nie zdecydował się kiedyś zostać burmistrzem. Pewnie byłbym na spokojnej emeryturze górniczej i bawił wnuczki. Jednego na pewno bym nie miał - tej ogromnej satysfakcji, że tu się urodziłem, tu wychowałem i niemal połowę pracy zawodowej poświęciłem Miastu i pracy z naszymi Mieszkańcami. To jest olbrzymia satysfakcja i za to jestem Im wdzięczny. 

Jakie najważniejsze wyzwania czekają samorząd Bukowna w najbliższym czasie?

- Inwestujemy! Inwestujemy! Wiele rzeczy należy pokończyć, a rozpoczynać nowe. W bieżącym roku na wydatki majątkowe, w tym na inwestycje przeznaczamy prawie 12 mln. zł. To sporo. W kolejnych latach będzie zapewne podobnie. Póki płyną dotacje z Unii, póki można wspomóc się środkami z funduszy strukturalnych należy inwestować, nawet zaciągać nowe kredyty, bo przyjdzie taki czas, że strumień pieniędzy unijnych się skończy, albo znacznie ograniczy. Kto więc dzisiaj nie wykorzysta obecnej okazji do inwestowania, to już wkrótce te same inwestycje będzie robił tylko „za swoje” i zrobi ledwie połowę z tego, co można zrobić dzisiaj, wykorzystując środki zewnętrzne. Dzisiaj kto odważnie nie inwestuje, ten cofa się w rozwoju, zostaje na tym samym poziomie i z tyłu za innymi. Oczywiście, ważne jest w tym względzie również prowadzenie mądrej polityki kredytowej. Mamy jednak solidne podstawy budżetowe, prowadzimy rozsądną politykę gospodarczą w gminie, co pozwala na wypracowanie solidnej nadwyżki operacyjnej budżetu, a to z kolei powoduje, że mamy bardzo dobrą zdolność kredytową. Nieprawdą jest więc to, czym z reguły straszy się przed wyborami Mieszkańców, że czekają nas w przyszłości jakieś drastyczne podwyżki podatków albo nawet bankructwo gminy. Przykre to, że gdy brakuje ekonomicznych argumentów, próbuje się siać wśród Mieszkańców niczym nieuzasadniony strach przed bankructwem. 

Czy zamierza Pan ubiegać się o kolejną kadencję burmistrza?

- Jeśli tylko zdrowie na to pozwoli, to tak! Będzie to zapewne wbrew moim najbliższym, ale zaczynam mieć to we krwi. Gdy mam wolne, to nie potrafię się wyluzować i myślę tylko kiedy to wolne się skończy. Może trudno w to uwierzyć, ale tak mam. Nie czuję się wypalony swoją dotychczasową pracą na stanowisku burmistrza. Jest we mnie jeszcze wiele energii, pomysłów na rozwój Bukowna i zdefiniowane zadania do wykonania, których nie udało się jeszcze w naszym Mieście zrealizować. Oceniam siebie jako człowieka kontaktowego, dobrze zakorzenionego w Bukownie. Tu mieszkam, wśród ludzi których znam wydawałoby się całe życie, tutaj żyje moja rodzina, koledzy, przyjaciele. Oni są najlepszymi recenzentami mojej pracy. Chciałbym po sobie jeszcze coś konkretnego zostawić.

Dziękuje za rozmowę.

Jerzy Nagawiecki

Redakcja
Author: RedakcjaEmail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Informacja o autorze: