na strone telefony poziom

 

Bezradność wobec śmieci

Klucze posiadają obecnie DWA diametralnie różne oblicza. PIERWSZE, niejako oficjalne, jest przedstawiane następująco: gmina Klucze – jurajska kraina, pagórkowaty i zalesiony obszar położony na Szlaku Orlich Gniazd, gratka dla miłośników turystyki pieszej i rowerowej. O atrakcyjności Klucz i okolicy decydują przyrodnicze ewenementy: krajobrazy bogate w skały wapienne, zwane ostańcami, wyjątkowość Pustyni Błędowskiej - unikatu geograficznego w skali europejskiej, słynącej bogactwem endemicznej roślinności i ochranianej w ramach sieci Natura 2000 oraz meandry Białej Przemszy. Klucze, a szczególnie miejsce na skraju osiedla Osada, to rajska przestrzeń rekreacyjna, a w niej dwa stawy: Czerwony - jest łowiskiem bogatym w rozliczne gatunki ryb i nieopodal Zielony - akwen zamieszkiwany jest przez raki pręgowane i liczne płazy. Nad stawami można nie tylko powędkować, ale także wypocząć na łonie natury. Żyją tutaj niezwykle rzadkie bociany czarne oraz krogulce, dzięcioły, puszczyki, czaple siwe, rybitwy. To doskonałe miejsce na weekend. DRUGIE oblicze różni się diametralnie od pierwszego i w ciągu minionych kilku tygodni, dzięki mediom: lokalnym, regionalnym i ogólnopolskim zyskało rangę obowiązującą. Obecnie Klucze-Osada jawi się jako smrodliwa, pełna śmieci przestrzeń, królestwo szczurów i robactwa, miejsce, gdzie władze nie potrafią rozbroić ekologicznej bomby. Na niedogodności uciążliwego sąsiedztwa nakładają się coraz częstsze dolegliwości związane z alergiami i dusznościami. NZOZ „Zdrowie” w Kluczach potwierdza coraz więcej schorzeń górnych dróg oddechowych oraz zmian dermatologicznych.

osada dwa

Potyczka I – porażka!

Historia budowania drugiego oblicza Klucz-Osady rozpoczęła się w roku 2014, z chwilą zainstalowania się tutaj trzech spółek: „INOX-TECH”, „SELENYA” i „MARTEX", podmiotów gospodarczych działających w branży śmieciarskiej. W sąsiedztwie enklawy ciszy i spokoju, obok płynącej nieopodal Białej Przemszy, zaczęto zwozić odpady, aby tutaj, zgodnie z pozwoleniami wydanymi przez organ powiatowy - Starostę Olkuskiego, segregować je i przetwarzać. Proces ten miał odbywać się w zamkniętych wiatach, schludnie, czysto, bezpiecznie. Miał się odbywać, ale… Z czasem wypełznął z hal na zewnątrz. Hałdy śmieci rozrosły się do wielkich gabarytów. Tym samym śmieciowy interes pogwałcił przestrzeń, lokalne środowisko, zakłócił ekologiczną równowagę. Równocześnie znacząco przekroczył wszelkie normy administracyjne stanowiące zasady gospodarki odpadami oraz wyszedł poza zakres pozwoleń na działalność.

Odorom, robactwu, rojom much i licznym gryzoniom ludzie z Klucz – Osady po raz pierwszy powiedzieli mocne „NIE” na początku 2016 roku. Swoje kroki skierowali do wójta Norberta Bienia, który bezzwłocznie, 23 lutego, zaadresował do Starostwa Powiatowego w Olkuszu pismo następującej treści: „W związku z licznymi informacjami mieszkańców Klucz (…) w sprawie przyjmowania przez Spółkę SELENYA, dużych ilości zmieszanych odpadów komunalnych, stanowiących zagrożenie środowiskowe dla nieruchomości sąsiednich i sąsiadujących terenów zabudowanych, wnoszę o przeprowadzenie stosownej kontroli i sprawdzenie czy prowadzona prze spółkę działalność jest zgodna z warunkami decyzji Starosty Olkuskiego.”

Na odpowiedź czekano ledwie kilka dni. 1 marca Powiat poinformował wójta Klucz, że… „Starosta nie może udzielić zezwolenia na zbieranie zmieszanych odpadów komunalnych dla żadnego podmiotu, ponieważ jest to zabronione z mocy prawa, zmieszane odpady komunalne winny być przekazywane bezpośrednio do regionalnej instalacji do przetwarzania odpadów komunalnych”. Równocześnie pouczono Norberta Bienia, iż… „Wójt, burmistrz prezydent miasta, sprawuje nadzór i kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów przedmiotowej ustawy, w szczególności w zakresie naruszenia regulaminu utrzymania czystości i porządku oraz gospodarowania zmieszanymi odpadami komunalnymi na terenie gminy.”

Wymiana pism (i uprzejmości) trwała nadal. Włodarz gminy Klucze zażądał skontrolowania śmieciowych firm, a starosta wnosił o skonkretyzowanie zakresu sprawdzenia wraz ze szczegółowym uzasadnieniem potrzeby kontroli. Wójt Bień nie dawał za wygraną. 23 czerwca 2016 roku zwrócił się o pomoc do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Krakowie, który zlecił starostwu powiatowemu w Olkuszu stosowne sprawdzenia.

Kontrola działalności firm: „SELENYA”, „MARTEX" i „INOX-TECH” została przeprowadzona przez pracowników olkuskiego starostwa 2 sierpnia 2016 roku. W konkluzji podpisanej z upoważnienia starosty przez dyr. Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Jana Książka napisano, że „…nie stwierdzono uciążliwości zapachowej odpadów, w najbliższym sąsiedztwie brak zabudowań mieszkalnych, teren działalności w/w podmiotów jest przemysłowy. (…) Pani Monika Gruszka (MARTEX) poinformowała, że do czerwca tego roku mogły się zdarzyć uciążliwości odorowe związane z przeładunkiem przyjętych odpadów i jednocześnie zadeklarowała, że przeładunek aktualnie nie jest realizowany i nie będzie w przyszłości. (…) Pouczono wszystkich właścicieli podmiotów kontrolowanych, że w ramach zbierania odpadów można prowadzić tymczasowe magazynowanie odpadów z zachowaniem przepisów bhp i wymagań ochrony przeciwpożarowej.” Czyli – w zasadzie - wszystko było OK! Okoliczni mieszkańcy niepotrzebnie robili raban.

Potyczka II – remis

Pierwszą batalię o Kluczę-Osadę wolną od śmieci, smrodu, szczurów i insektów mieszkańcy osiedla przegrali. Kiepsko musiał się także czuć wójt Norbert Bień, któremu władza powiatowa pokazała miejsce w kącie. Zwycięzcą pojedynku śmieciowi kontra środowisko sezonu 2016 roku wskazano spółki: „SELENYA”, „MARTEX" i „INOX-TECH”. Ich właściciele, czując swoistą opiekę decydentów, zdawali się bagatelizować unormowania, pozwolenia, przepisy, dobre obyczaje.

Problem powrócił wiosną 2017 roku. Sprawa śmieciowych podmiotów wróciła na plac gry. W międzyczasie, góra nieczystości urosła do pokaźnych rozmiarów, a wiosenne słońce dodatkowo przyspieszyły procesy rozkładowe. Szybko dostrzeżono, że ekologiczny problem wymknął się spod kontroli i wygląda na to, że jego opanowanie przewyższa możliwości działających tam spółek.

Rzeczywistość zaczęła doganiać urzędników, bowiem tym razem zdeterminowani mieszkańcy Osady, władze samorządowe Klucz oraz wszelakie media zabrali się za wykraczającą poza przyjęte standardy prawne działalność rzeczonych firm kompleksowo, z należnym przygotowaniem. Wywołano raban potężnych rozmiarów.

Przebieg wydarzeń opowiadających o śmieciowych hałdach, smrodzie, robactwie, muchach i szczurach większość zainteresowanych poznała z prasy, radia, telewizji, internetu. Z tygodnia na tydzień łagodna wcześniej władza poczęła dostrzegać zagrożenie i zaczęła się srożyć. W maju i czerwcu w Kluczach-Osadzie pojawili się inspektorzy WIOŚ, przedstawiciele wojewody, policja, straż pożarna, inspekcja budowlana, Sanepid oraz urzędnicy ze starostwa i gminy. Problem stanął na forum Rady Gminy Klucze i Powiatu w Olkuszu. Ekologicznym niebezpieczeństwem zajęła się prokuratura oraz posłowie RP.

19 czerwca Wojewódzki  Inspektor Ochrony Środowiska w Krakowie nakazał wstrzymanie od zaraz działalności polegającej na przywożeniu odpadów przez firmę MARTEX. Dzień później Starosta Olkuski cofnął spółce MARTEX zezwolenia na zbieranie odpadów. Podobne decyzje „orzekające cofnięcie bez odszkodowania zezwolenia na zbieranie odpadów” starosta wydał 14 lipca dla spółek SELENYA i INOX-TECH. Postronny obserwator rzeknie – BRAWO! Władza działa, pokazała skuteczne oblicze.

Nic się nie stało

We wtorek, 18 lipca br. pojechałem do Klucz-Osady. Sfotografowałem hałdę śmieci. Tę samą, wysoką na 8 metrów, równie smrodliwą, co dawniej. Mimo wydanych w czerwcu nakazów zobowiązujących firmę MARTEX do uprzątnięcia terenu, hałda stoi nadal, dostojna, niewzruszona decyzjami władz. Z jej wnętrza zdają się dochodzić szydercze słowa kibolskiej pieśni: chłopaki nic się nie stało… 

Bowiem nikt tak na naprawdę nie wie, jak rozwiązać problem, któremu na imię 5 tys. ton odpadów. Starosta olkuski wysłał do firmy MARTEX pismo z wezwaniem do natychmiastowego uprzątnięcia terenu. Jednak odzewu nie ma. 11 lipca przeczytałem w „Gazecie Krakowskiej” zapowiedź Pawła Piasnego, że „jeśli będzie trzeba, powiat uprzątnie teren, a potem obciążymy kosztami firmę.” Wypowiedź starosty prowokuje pytania o ryzyko takiego postepowania, bowiem ewentualne odzyskanie takiej kasy od MATREX-u może być trudne. A wiedzieć trzeba, że koszty wywozu śmieci szacuje się na 1,2-1,5 mln. zł. Istnieją uzasadnione obawy, że tak naprawdę za wywózkę zapłacą po prostu podatnicy ziemi olkuskiej.

Sekretarz gminy Klucze Daniel Hickiewicz, z którym rozmawiałem w miniony poniedziałek, powiedział, że władze samorządowe od początku monitorowały problemy powstałe wokół firm zbierających odpady: słały prośby i groźby, pisma do powiatu oraz inspekcji wszelkiej maści, robiły wszystko, aby ulżyć mieszkańcom, znaleźć rozwiązanie. Jednak kluczowe sprawy leżały poza ich kompetencjami. Następnie, kiedy podjęły informację o pojawieniu się na górze śmieci: insektów, szczurów, much podjęły szeroko zakrojoną akcję deratyzacyjną, rozłożyły także specjalne worki do wyłapywania much. Tyle mogły. Dobre i to.

Szukanie odpowiedzi

Choć wywóz śmierdzących odpadów wciąż przed nami, a na ocenę postępowania urzędników nadal pozostaje czekać, to jednak wyciąganie wniosków z zaistniałej sytuacje trzeba podjąć natychmiast. Należy odpowiedzieć na kilka pytań: dlaczego w roku 2016 zbagatelizowano sygnały o nieprawidłowościach w firmach zbierających śmieci w Kluczach-Osadzie? Dlaczego przez kilkanaście kolejnych miesięcy przymykano oczy na ów proceder? Kto jest odpowiadzialny za śmieciowy kryzys? Czy zalegające śmieci stanowią zagrożenie dla zdrowia okolicznych mieszkańców?

Konkluzja

Korespondencja urzędowa prowadzona pomiędzy Starostą Olkuskim, a Wójtem Gminy Klucze nie pozostawia wątpliwości, że problemu na czas nie dostrzeżono i nie doceniono.

Aktualnie koszty kryzysu śmieciowego w Kluczach-Osadzie ponosimy wszyscy. A są one niemałe, nie tylko ekologiczne i zdrowotne.  Zatrzymanie nieprawidłowej działalności spółek: MARTEX, SELENYA i INOX-TECH kosztowała sporo energii wielu instytucji. Samorządowcy, urzędnicy zostali zaangażowani w śmieciowe problemy, kosztem innych konstruktywnych zadań.  

Ponadto, co nie mniej ważne, przez śmieciową epopeję Klucze straciły – mam nadzieję, że jedynie przejściowo - image miejscowości zrównoważonej, stabilnej, bezpiecznej.

Jerzy Nagawiecki 

Redakcja
Author: RedakcjaEmail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Informacja o autorze: