na strone telefony poziom

 

Szpitale apelują do rządu o rozsądek

Projekt sieci szpitali nie ma żadnych zalet. Ryczałty zdemobilizują szpitale. Chory stanie się dla nich kosztem, którego lepiej unikać – ocenił Andrzej Sośnierz lekarz i polityk Prawa i Sprawiedliwości z Katowic, poseł na Sejm, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, uchodzący za specjalistę branży zdrowotnej w Polsce jakich mało. Zmiany miałyby zacząć obowiązywać od 1 października 2017 roku.

img 3401 x

Swój się sprzeciwia

- Są dwa zasadnicze powody – mówił w mediach Andrzej Sośnierz – dla których nowa ustawa jest zła. Po pierwsze, najbardziej destrukcyjne w tym projekcie jest finansowanie. Ryczałty dla szpitali to fatalny pomysł. W dużym uproszczeniu – w tym wariancie pieniądz idzie przed pacjentem. Szpital nie potrzebuje leczyć, a przynajmniej leczyć zbyt wielu, żeby mieć pieniądze. Taka sytuacja była przed reformą wprowadzoną w 1999 roku. I było wtedy źle. Dlatego hasło tamtej reformy było odwrotne: „Pieniądz idzie za pacjentem”. Szpital dostaje pieniądze za leczenie konkretnych chorych. Dzięki temu zmieniliśmy pozycję pacjenta w systemie. Stał się kimś pożądanym, o kogo trzeba zabiegać. Pojawiło się też nowe zjawisko – „nadwykonania”. Szpitale przyjmują więcej chorych, niż przewiduje kontrakt, bo liczą na to, że wcześniej czy później dostaną za to dodatkowe pieniądze. Dostęp do leczenia bardzo się poprawił. Powrót do ryczałtu zdemobilizuje szpitale. Chory stanie się zbędnym petentem, kosztem, którego lepiej unikać.

Po drugie projekt jest niejasny. Co rusz człowiek się pyta, co autor miał myśli. Konstrukcja sieci jest bardzo skomplikowana. Dla każdej grupy szpitali są nieco inne zasady. W większości szpitali będą oddziały, które dostaną ryczałt, i takie, które będą finansowane na obecnych zasadach, tylko ich kontrakty będą dużo mniejsze. Jakby tego było mało, to jeszcze leczenie pacjentów z oddziałów bez ryczałtu będzie można w części rozliczać na oddziałach, które mają ryczałt. Strasznie to skomplikuje rozliczenia. Nikt już nie będzie się w stanie doliczyć, ile naprawdę kosztuje ta czy inna terapia.

Apel o opamiętanie…

Podobną opinię wyrażają także inni lekarze praktycy i równocześnie parlamentarzyści. Lidia Gądek, występując podczas debaty sejmowej 21 lutego br. zwróciła się do Premier polskiego rządu słowami: „W kampanii wyborczej obiecała Pani Polakom likwidację kolejek do lekarzy. Teraz minister zdrowia funduje nam ustawą likwidację szpitali i przychodni specjalistycznych. I to nie kilku szpitali i poradni w Polsce, ale kilkuset, w dodatku wysokospecjalistycznych, które po zaprzestaniu finansowania zapewne przestaną istnieć.

Od ponad 100-lat – kontynuowała poseł Gądek - a już na pewno od odzyskania niepodległości w roku 1918, wszystkie polskie rządy budowały szpitale w naszym kraju, natomiast Pani rząd – jeśli pani dzisiejszego apelu o zaprzestanie prac nad ustawą nie wysłucha – będzie pierwszym, który szpitale w naszym kraju likwiduje i to na masową skale. Dotyczy to również naszych specjalistycznych placówek w Małopolsce, potężnej liczby szpitali na Śląsku, gdzie leczeni są między innymi górnicy po wypadkach w kopalniach.

Zwracam się z apelem do Pani Premier – mówiła Lidia Gądek – w imieniu niezależnych ekspertów, w imieniu posłów także Pani partii, aby nie wprowadzać tej fatalnej reformy. Prosimy o opamiętanie!

Projekt, który powala

Pacjenci z powiatu olkuskiego, korzystający zarówno ze szpitali specjalistycznych w stolicy Małopolski jak i na Śląsku przyjmują nową ustawę o sieci szpitali z niepokojem. Boją się skutków regulacji, w efekcie której część placówek ulegnie likwidacji. Wstępny bilans prowadzi do konstatacji, że na Śląsku 18 szpitali pozostaje poza nią. Samorządowcy są zgodni: to katastrofa dla systemu opieki zdrowotnej. W gronie zagrożonych znalazły się między innymi: Szpital Kolejowy w Wilkowicach-Bystrej, Szpital Chorób Płuc w Siewierzu, Śląskie Centrum Reumatologii, Rehabilitacji i zapobiegania Niepełnosprawności w Ustroniu, Wojewódzki Szpital Rehabilitacyjny dla Dzieci w Jastrzębiu Zdroju, Wojewódzkie Centrum Pediatrii "Kubalonka" w Istebnej, Państwowy Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku, Szpital Psychiatryczny w Toszku, Wojewódzki Szpital Neuropsychiatryczny w Lublińcu i kilka innych placówek.

Na takie dictum acerbum szpitale marszałkowskie wymyśliły antidotum w postaci łączenia się placówek, co też nie wydaje się być najszczęśliwszym pomysłem.

Prawda obnażona

Według wstępnych przymiarek również kilka ważnych krakowskich placówek nie znalazło się na wstępnej liście sieci. Mowa o Szpitalu im. J.Dietla, Krakowskim Centrum Rehabilitacji i Ortopedii oraz Wojewódzkim Szpitalu Okulistycznym w Krakowie, placówce św. Rafała (właścicielem jest Scanmed), Dziecięcym Szpitalu im. św. Ludwika, Szpitalu Zakonu Bonifratrów św. Jana Grandego, szpitalu Ginekologiczno-Położniczy przy ul. Siemiradzkiego oraz innym położonym przy ul. Ujastek. Niepewne perspektywy rysują się przed Wojewódzkim Szpitalem Chorób Płuc i Rehabilitacji w Jaroszowcu. Słyszy się, że placówka mogłaby wejść w struktury Szpitala Specjalistycznego im. Józefa Babińskiego w Krakowie, ale czy byłoby to realne, a tym bardziej racjonalne?

W piątek, 24 lutego br., posłanka Lidia Gądek, a zarazem praktykujący lekarz, na antenie Radia Kraków tłumaczyła, że: „Sieć szpitali nie będzie panaceum na problemy służby zdrowia, gdyż minister zaproponował system, który nie stawia ani na jakość, ani nawet na ilość. Pan minister mija się z prawdą, albo nie wie, co przygotowuje. Zmniejszenie kolejek wedle tego planu może się odbyć tylko przez likwidację poradni specjalistycznych. To clou tego co minister robi. To nie jest kwestia prywatnych szpitali, ale także publicznych placówek specjalistycznych, które mogą nie znaleźć się w sieci. Takie zagrożenie istnieje. Widzą to wszyscy poza ministrem zdrowia i częścią Rady Ministrów, choć co najmniej 1/3 rządu zadaje sobie sprawę z zagrożenia, jakie nowa ustawa niesie. W tym systemie daje się pieniądze jak we wczesnym socjalizmie. Jest szpital, damy mu pieniądze.

- Dzisiaj chce się pozornie zwiększyć finansowanie placówek przez likwidację części z nich. Może niektórych łóżek szpitalnych faktycznie jest za dużo, ale finansowanie danych placówek powinno wynikać z map potrzeb zdrowotnych, a nie z sieci. To będzie miało zły wpływ na cały system. Zostawiamy motywacyjne finansowanie w POZ-ach, a socjalistyczne w szpitalach, wycinając część ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Gdzie ci pacjenci będą się leczyć? – pytała retorycznie doktor Gądek.

Słabości ustawy

Nowa ustawa o sieci szpitali jest pełna słabych punktów. Po pierwsze: rząd nie podaje, jaka liczba placówek nie wejdzie do sieci, bo sam nie wie. Specjaliści doliczyli się ok. 200 szpitali, których czeka los likwidacji. Po drugie: na pewno nie poprawi to dostępności do usług, wręcz pogorszy. Po trzecie: zlikwiduje szereg prywatnych i monospecjalistycznych placówek, które świadczyły procedury jednodniowe, czyli te najbardziej wydajne. Tym samym najlepiej zarządzane jednostki ulegną likwidacji.

Naczelna Izba Lekarska skupia się na innych, negatywnych skutkach wprowadzenia nowej regulacji. Założenia ustawowe stanowią, że 91 proc. pieniędzy przeznaczy się na utrzymanie 4 głównych oddziałów, a więc pediatrii, interny, chirurgii ogólnej i ginekologii, a więc tych z tzw. poziomu podstawowego. Oznacza to, że jeżeli szpital powiatowy, funkcjonujący w Olkuszu, posiadający więcej oddziałów specjalistycznych, choćby: psychiatrię, kardiologię, ortopedię, oddział paliatywny, to będzie musiał stanąć do konkursu o pieniądze na ich utrzymanie. A minister zakłada, że tylko 9 proc. wartości świadczeń będzie przeznaczonych na ten cel. W efekcie trzeba będzie likwidować oddziały lub pozwalać na ich dalsze zadłużanie się. Dla pacjentów spoza głównych ośrodków oznacza to wprost, że po specjalistyczną opiekę zdrowotną będą musieli ustawić się w kolejce do odległych szpitali w stolicach województw. 

Jerzy Nagawiecki

Redakcja
Author: RedakcjaEmail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Informacja o autorze: