na strone telefony poziom

 

Emeryci czekają na rekompensaty

Komu należą się rekompensaty z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla? Czy emerytom i rencistom, byłym pracownikom z ZGH „Bolesław”, przysługują świadczenia rekompensacyjne za utracone prawo do deputatu węglowego wynikające z ustawy z dnia 12 października 2017 roku? Oto dylematy zaprzątające umysły licznych mieszkańcom ziemi olkuskiej, których zawodowa kariera upłynęła w Zakładach Górniczo-Hutniczych.

Kopalnia

Emeryci i renciści z ZGH "Bolesław" zostali pominięci w przyznawaniu rekompensat

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda podpisał stosowna ustawę. Jej przepisy weszły w życie 24 października br. W myśl wspomnianej regulacji emerytom i rencistom przysługuje jednorazowo po 10 tys. zł. Wnioski o pieniądze należy składać w ciągu 21 dni, czyli do 18 listopada br.

Informacje medialne o rekompensatach za utracony deputat węglowy trafiły lotem błyskawicy do byłych górników pracujących w kopalniach ZGH „Bolesław”. Liczni emeryci największego pracodawcy ziemi olkuskiej uwierzyli w szanse skorzystania z pieniężnego ekwiwalentu. Starają się dopytać o możliwość otrzymania świadczenia. Równocześnie jednak zaniepokoił ich fakt, iż w tekście ustawy zawarto frazę, że dotyczy ona „wyłącznie przedsiębiorstw wydobywających węgiel kamienny”. Pytają zatem swojego byłego pracodawcę oraz organizacje związkowe działające w spółce z Bukowna czy i ewentualnie kiedy dostaną kasę? Nie rozumieją bowiem dlaczego górnicy fedrujący węgiel maja być lepiej honorowani od tych wydobywających rudy metali?

ZGH pyta ministra

W zaistniałej sytuacji Zarząd ZGH „Bolesław” S.A. zwrócił się do ministra energetyki Krzysztofa Tchórzewskiego z prośbą o udzielenie wyjaśnień w kwestii dotyczącej prawa do rekompensaty: „ czy emerytom lub rencistom - byłym pracownikom zatrudnionym w naszej kopalni przysługuje rekompensata przewidziana ustawą o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla? (…) Mamy świadomość – napisano w liście do ministra – że literalne zapisy powołanej ustawy z dnia 12.10.2017 r. dotyczą wyłącznie przedsiębiorstw górniczych wydobywających węgiel kamienny. Niemniej jednak z naszego doświadczenia wynika, że ustawa dotycząca górnictwa węgla kamiennego może zostać przez sąd zastosowana przy rozpatrywaniu sprawy dotyczącej kopalni wydobywającej również rudy cynku i ołowiu, w której pracownicy do 1996 roku mieli prawo do ekwiwalentu i do deputatu węglowego. W tym zakresie w sprawie deputatu węglowego został w roku 2012 wydany przez sąd krakowski wyrok niekorzystny dla spółki. W związku z powyższym, celem dochowania z naszej strony należytej staranności, jak również mając na uwadze zarówno interes Spółki, jak i interes zainteresowanych wypłatą rekompensat emerytów lub rencistów (odnośnie istnienia pewności co do istnienia bądź nie prawa do przewidzianej ustawą rekompensaty), zwracamy się do Pana Ministra z prośba zawartą w niniejszym piśmie. Z naszych obliczeń wynika przy tym, że sprawa może dotyczyć ponad 6 tys. emerytów i rencistów (jak również przewidzianych w ustawie z 2017 roku wdów, wdowców, i sierot otrzymujących rentę rodzinną po emerytach i rencistach z naszego zakładu).”   

Solidarność krytykuje

„Nieudolną i wyrządzającą krzywdę” nazwał Jarosław Grzesik, lider górniczej „Solidarności” ustawę w sprawie rekompensaty za deputat węglowy. Rząd "wziął się za naprawę szkody, jaką były niesprawiedliwe decyzje podjęte przez zarządy spółek węglowych, ale zrobił to w sposób nieudolny, wyrządzając ludziom krzywdę". Działacz związkowy zwrócił uwagę na sytuację ok. 12 tys. osób, których ustawa o rekompensacie za deputat węglowy nie obejmuje. Chodzi m.in. o byłych pracowników kopalń, którym prawo do emeryckiego deputatu wypowiedziano, gdy byli jeszcze pracownikami firmy. Z rekompensaty nie będą mogli również skorzystać byli pracownicy przedsiębiorstw robót górniczych oraz osoby, które skorzystały z urlopów górniczych. O 10 tys. zł nie mogą ubiegać się również osoby, które otrzymują co roku ekwiwalent za deputat z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub na podstawie prawomocnego wyroku sądu w tej sprawie.

Górnicza sekcja „Solidarności” po uchwaleniu tej ustawy przez Sejm, wydała oświadczenie, w którym negatywnie oceniała podjęty projekt. Związkowcy zwracali uwagę, że emeryci i renciści powinni mieć wybór: albo jednorazowa rekompensata w zamian za zrzeczenie się dalszych praw do deputatu, albo przywrócenie corocznego ekwiwalentu oraz że rządowe przepisy nie powinny nikogo wykluczać. Zgłaszane poprawki w tej sprawie, przepadły podczas głosowania w Senacie.

W interesie emerytów

Wątpliwości w sprawie ustawy dotyczącej świadczeń rekompensacyjnych za utracone prawo do deputatu węglowego wniosła także Lidia Gadek. Posłanka reprezentująca w Sejmie ziemię olkuską upomniała się o pieniądze dla emerytów i rencistów ZGH „Bolesław” i zwróciła się w tej sprawie do ministra energetyki Krzysztofa Tchórzewskiego.

W zapytaniu poselskim parlamentarzystki Lidii Gądek czytamy, że „…od 1 stycznia 1994 r. w ZGH „Bolesław” obowiązywała Zakładowa Umowa Zbiorowa. Przywołana umowa przewidywała prawo do ekwiwalentu za węgiel lub do deputatu węglowego dla emerytów lub rencistów ZGH „Bolesław”. Zgodnie z ustawą z dnia 29 września 1994 r. o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. Nr 113 poz. 547 z 1994 r.), przywołana umowa zbiorowa przekształciła się z mocy samego prawa w zakładowy układ zbiorowy pracy. Na mocy protokołu dodatkowego nr 12 z dnia 4 czerwca 1996 roku z zakładowego układu zbiorowego pracy, obowiązującego ówcześnie w ZGH „Bolesław”, wyłączono obowiązek ZGH „Bolesław” do wypłaty ekwiwalentu lub wydawania węgla dla emerytów lub rencistów ZGH „Bolesław” z jednoczesnym wliczeniem wartości tych świadczeń do podstawy wymiaru świadczeń emerytalno-rentowych. (…) Wnoszę o udzielenie odpowiedzi: Czy Minister Energii pozwoli emerytom i rencistom ZGH „Bolesław” skutecznie ubiegać się o rekompensaty z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla?”

W oparciu o wyżej zaprezentowaną argumentację Lidia Gądek stwierdza, że „…sytuacja prawna i faktyczna emerytów oraz rencistów kopalni wydobywającej węgiel kamienny i kopalni wydobywającej rudy cynku i ołowiu jest porównywalna, by nie powiedzieć identyczna. Dlatego uważam, że możliwość otrzymania rekompensaty z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla przez emerytów i rencistów ZGH „Bolesław”, na podstawie ustawy z dnia 12 października 2017 r., uzależniona jest nie od oceny prawnej, lecz od oceny subiektywnej ministra energii. Liczę zatem, że minister energii przychyli się do mojego wniosku i podejmie odpowiednie działania celem umożliwienia emerytom i rencistom ZGH „Bolesław” skutecznego ubiegania się o rekompensaty z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla.”

Pozostaje życzyć emerytom i rencistom, byłym pracownikom ZGH „Bolesław”, aby interwencje Zarządu Spółki oraz posłanki RP Lidii Gądek okazały się skuteczne.

Jerzy Nagawiecki

 

Działamy odpowiedzialnie

Gmina Olkusz przechodzi inwestycyjny boom. Administracja jednostki samorządowej, kierowanej przez burmistrza Romana Piaśnika, realizuje inwestycyjny program pokaźnych rozmiarów jakiego wcześniej nie było. Kolejne przedsięwzięcia postępują planowo, zgodnie z najpilniejszymi potrzebami. Inwestycje dotykają różnych obszarów. Odnowie poddaje się olkuską starówkę, placówki oświatowe, drogi i ulice…

DSC 50

O działaniach inwestycyjnych w Olkuszu i okolicy, o przedsięwzięciach zrealizowanych i planowanych, o stylu sprawowania władzy - rozmawiam z burmistrzem Romanem Piaśnikiem.

12 września 2017 roku, w trakcie sesji Rady Miejskiej w Olkuszu, starosta Paweł Piasny w emocjonalnym wystąpieniu zarzucił Panu „oszustwo i kłamstwo”. Rzecz dotyczyła udziału finansowego gminy w remoncie drogi powiatowej w Troksie i Braciejówce. Starosta oczekiwał wsparcia na poziomie ponad 3,3 mln. zł, gmina Olkusz postanowiła przekazać 500 tys. zł. Proszę o komentarz.

- Panu Staroście odpowiedziałem listem otwartym. Zawarłem w nim frazę, że nie mam zamiaru podejmować polemiki w zaprezentowanym przez Pana Starostę stylu. Równocześnie ustosunkowałem się do meritum sprawy, czyli do udzielenia wsparcia finansowego dla zadania „Przebudowa drogi powiatowej nr 1090K Troks-Braciejówka-Jangrot-Trzyciąż”. Wyjaśniłem, że skoro to droga powiatowa, to na jej remont starostwo winno zabezpieczyć stosowne środki. Równocześnie przypomniałem, że gmina Olkusz wsparła projekt sumą 500 tys. zł.

Starosta zarzuca Panu zerwanie porozumienia w sprawie inwestycji drogowych zawartego w 2015 roku.

- To nieprawda. Pierwszym warunkiem udzielenia przez gminę pomocy finansowej powiatowi było pozyskanie na rzeczoną inwestycję co najmniej 50 proc. środków zewnętrznych. Natomiast powiatowi udało się zdobyć dofinansowanie jedynie na poziomie 42,67 proc. Tym samym wcześniejsze porozumienie nie zostało dotrzymane Takie są fakty. Mimo to Rada Miejska, dysponująca gminnym budżetem - pomimo ogromu zadań własnych – postanowiła wesprzeć remont drogi. Zapisana w budżecie pomoc na poziomie 350 tys. zł została podniesiona do 500 tys. zł. To pokaźna kwota.

W jaki sposób olkuska gmina wspomaga powiat w przedsięwzięciach drogowych.

- Przykładów jest wiele. W roku 2016 MiG Olkusz przekazała powiatowi ponad 351 tys. zł na remonty dróg. W obecnym roku wsparliśmy dotychczas powiat kwotą ponad 50 tys. zł. Kolejne pół miliona złotych czeka. Jednocześnie zadeklarowaliśmy na rok przyszły wsparcie na łączną sumę 185 tys. zł z przeznaczeniem na wykonanie dokumentacji projektowych na drogi powiatowe w Bogucinie Małym, Pazurku i Żuradzie. To sporo.

Oczywistym jest, że wspieranie remontów dróg powiatowych to jedynie niewielki wycinek przedsięwzięć gminy Olkusz. Posiadacie wiele własnych traktów wymagających modernizacji.

- W ostatnim czasie poprawialiśmy stan olkuskich ulic: ks. H.Januchty, ul. Głowackiego, ul. Sienkiewicza, ul. Nullo, Sławkowskiej, Przemysłowej oraz dróg gminnych w Sienicznie i Witeradowie. Ponieśliśmy wielomilionowe wydatki. Kolejne drogi czekają.

Prace drogowe to jedynie wycinek inwestycyjnych wyzwań gminy Olkusz.

- Realizujemy ogrom własnych, szalenie kosztownych inwestycji. Podjęliśmy wyzwanie rewitalizacji budynku dawnego starostwa wraz z budową podziemnej trasy w obrębie ratusza na olkuskim rynku. Koszty całości przedsięwzięcia wynoszą blisko 19 mln. zł, zaś dofinansowanie to jedynie ponad 3,6 mln. zł. Na marginesie przypomnieć warto, że kilka lat wcześniej planowano remont budynku dawnego starostwa za pieniądze pochodzące w równych proporcjach z budżetów powiatu i gminy Olkusz. Obecnie wszystko pozostało na barkach miasta.

Na tym nie koniec planowanych prac. MiG Olkusz ubiega się o grant, w wysokości ponad 22 mln zł, na gminny program rewitalizacji wyceniony na ponad 31 mln zł. Pozostała kwota, niespełna 10 mln zł, musi zostać zabezpieczona w budżecie jednostki na lata 2018-2020. W kolejnym roku na zadanie „Zamek Rabsztyn dla dziedzictwa” zarezerwowaliśmy kolejne 400 tys. zł.

Tylko w roku bieżącym wydatkowaliśmy 2,4 mln zł na wydatki związane z reformą oświaty z przeznaczeniem na dostosowanie kształcenia do nowych wymogów. Podobne nakłady czekają nas w kolejnym roku. Dodatkowo budżet obywatelski kosztuje 1,2 mln zł. Ponadto wiele pieniędzy idzie na wsparcie, utrzymanie substancji komunalnej, na remont magistratu, na komunikację miejską, na wodę i ścieki, na wywóz śmieci, etc.

Zestaw przedsięwzięć może imponować.

- Działamy poważnie i odpowiedzialnie. Konsekwentnie realizując najpilniejsze potrzeby miast i gminy oraz naszych mieszkańców. Robimy swoje. Z tej drogi nikt nas nie zepchnie.

Dziękuje za rozmowę. 

Jerzy Nagawiecki

Błogosławieni cisi albowiem...

Jest pan oszustem i kłamcą” – wykrzyczał starosta Paweł Piasny w kierunku burmistrza Olkusza Romana Piaśnika, dodając że ten „oszukał zarząd powiatu”. Zdarzenie miało miejsce 12 września br. w budynku magistratu, podczas sesji Rady Miejskiej, w trakcie której starosta był gościem obrad lokalnego sejmiku. Na zarzut „jest pan kłamcą i oszustem” burmistrz odpowiedział, że starosta zachowuje się jak małe dziecko, obraża się i prezentuje poziom "do którego on nie zamierza się zniżać", na co padła riposta Piasnego, że burmistrz jego poziomu nigdy nie osiągnie. 

busza

Burzliwe obrady

Starosta olkuski przybył na sesję Rady Miejskiej w konkretnym celu – pozyskania finansowego wsparcia budżetu gminy Olkusz na remont drogi powiatowej wiodącej przez Troks, Braciejówkę w kierunku Trzyciąża. Koszt robót na terenie Gminy Olkusz został oszacowany na 11,5 mln zł, a kwota uzyskanego dofinansowania to raptem 5 mln zł (około 43 proc.). W zaistniałej sytuacji powiatowy włodarz liczył na ok. 3,3 mln zł z budżetu Olkusza. Powoływał się przy tym na zawarte dwa lata wcześniej porozumienie o wspólnym i solidarnym ponoszeniu kosztów przez gminę i powiat inwestycji na drogach powiatowych. W zacietrzewieniu zapomniał o podstawowym warunku ówczesnego porozumienia, czyli o kwocie wsparcia zewnętrznego na poziomie co najmniej połowy kosztów przedsięwzięcia, który nie został spełniony.

Trudno byłoby znaleźć człowieka znającego drogę Troks-Braciejówka-Trzyciąż, który negowałby pilną potrzebę remontu traktu. Równocześnie jednak burmistrz jest zobowiązany do zrównoważonego inwestowania w całej gminie i stosowania dewizy „mierz siły na zamiary”. A zatem rolą władz samorządowych, w tym wypadku burmistrza Piaśnika i Rady Miejskiej w Olkuszu jest godzenie obydwu wymienionych racji, znajdowanie złotego środka przy wytyczaniu celów i wydawaniu pieniędzy z budżetowej kasy. Radni w toku prac komisji stanęli na stanowisku, że omawianą inwestycję należy wesprzeć. Początkowo proponowali przekazać powiatowi 350 tys. zł, ostatecznie zdecydowali się na kwotę pół mln zł.  

„Jest pan oszustem i kłamcą, oszukał Pan Zarząd Powiatu” – agresywna retoryka skutków nie przyniosła. Starosta się zdenerwował, nakrzyczał, obraził i… wrócił do domu nic nie załatwiwszy. Zapomniał o sprawdzonych, skutecznych zachowaniach, które podpowiadają stare porzekadła, że: zgoda buduje, umiar cechuje mistrza, a potulne ciele dwie krowy ssie. Jednak w obecnych czasach przysłowia, które są podobna mądrością narodu, na nic się zdają, kiedy w polityce zapanowała moda na agresję, a kompromisowi przydaje się najczęściej określenie „zgniły”. Owe „dynamiczne” zachowania mają przysparzać politycznych punktów. Weryfikacja powyższej tezy nastąpi już za 13 miesięcy.

Mafia chce zatruć wodę

"Mafia urzędnicza chce zatruć wodę i nikt w tej sprawie nie reaguje. Burmistrz Bukowna, radni miejscy, posłowie mają gdzieś prawa mieszkańców” – powyższa wypowiedź Stefana Piętki ukazała się na łamach „Gazety Krakowskiej” 20 września br. w artykule „Nie powstanie centrum logistyczne. Ekolog chce, by było jezioro”. Ów ekolog, Stefan Piętka, to nauczyciel fizyki i były radny Bukowna do 2006 roku, obecnie wiceprezes Stowarzyszenia Zielony Ring Przemszy z siedzibą w Sławkowie.

Agresywna reakcja Stefana Piętki, odsądzająca urzędników magistratu w Bukownie od czci i wiary, była spowodowana rozpoczęciem przez tamtejszy Urząd procedowania nad wnioskiem ZGH „Bolesław” S.A. o wydanie decyzji środowiskowej dla planowanej inwestycji: "Budowa Centrum Logistyczno-Magazynowego ZGH "Bolesław" S.A. na terenie wyrobiska po byłej eksploatacji piasku". W toku postepowania burmistrz Mirosław Gajdziszewski zwrócił się do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Krakowie i Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Olkuszu o wyrażenie opinii co do potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko dla tego przedsięwzięcia, a w przypadku stwierdzenia takiej potrzeby, co do zakresu raportu. RDOŚ ustalił zakres raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko, a ze swej strony olkuski Sanepid uznał „brak konieczności przeprowadzenia takiej oceny”.

Powyższe rozstrzygnięcia nie spodobały się Stefanowi Piętce. Ekolog zarzucił Inspekcjom, że decyzje „oparte zostały o dokumentację, w której zostały podane istotne dla sprawy dane niezgodne z istniejącym stanem faktycznym”. Oskarżył wymienione instytucje o „skręcenie” dokumentów i zgłosił sprawę do Prokuratury Rejonowej w Olkuszu. Ta jednak, z powodu braku dowodów, odmówiła wszczęcia postępowania. - Teraz skierowaliśmy sprawę do prokuratury krajowej – informował Piętka na łamach „GK”.

W trzeciej dekadzie sierpnia br. spółka „ZGH „Boleslaw” wycofała się z inwestycji Centrum Logistyczno-Magazynowego, gdyż uzyskała zgodę na budowę nowoczesnej hali wanien i namiarowni wsadów na terenie huty. Jednak wywołany przez ekologa z Bukowna „smród pozostał”, podobnie jak posądzenia o działania niezgodne z ekologicznymi normami, o fałszerstwa i stronniczość.

Cichy czyli skuteczny

„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię!” – stoi w Biblii. Cichość i pokorne serce - synonimy cierpliwość i ufność. Człowiek cichy to ktoś wyrozumiały i taktowny. A głośny, to powierzchowny, płytki i wyrachowany arogant. Cichość to wyższa szkoła jazdy, wymagająca dużego wyrobienia osobowego. Cichy to ktoś z “klasą”, wierny, serdeczny, nie wynoszący się, skromny i powściągliwy.

Czy czasami nie warto być cichym?

Jerzy Nagawiecki

Całodobowa opieka zdrowotna trafi z Wolbromia do Olkusza

1 października 2017 roku startuje reforma systemu ochrony zdrowia autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. Istotą wprowadzanych zmian jest stworzenie sieci szpitali. Placówki będące w sieci otrzymają 93 proc. wszystkich środków przeznaczonych na ochronę zdrowia z budżetu państwa, natomiast pozostałe 7 proc. środków zostanie rozdysponowane w postępowaniach konkursowych. Reforma zakłada również ambitny plan organizacji przyszpitalnych przychodni specjalistycznych oraz likwidację całodobowej opieki medycznej świadczonej przez podmioty niebędące szpitalami. Ostatnie z postanowień sprawia, że mieszkańcy Gminy Wolbrom, Gminy Trzyciąż oraz miejscowości ościennych będą zmuszeni jechać na „całodobówkę” do Szpitala w Olkuszu, przy ul. 1000-lecia 13, pokonując w dwie strony kilkadziesiąt kilometrów.

fotolia 123506761

Całodobowa opieka zdrowotna, określana formalnie mianem nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, była świadczona w budynku przy ul. Skalskiej 22 w Wolbromiu przez blisko ćwierć wieku. Niegdyś obowiązek zabezpieczenia całodobowych świadczeń zdrowotnych ciążył tutaj na Pogotowiu Ratunkowym, kolejno na Zespole Opieki Zdrowotnej, a od 2009 roku wypełnia go Miejsko Gminne Centrum Medyczne WOL-MED. Choć, w wyniku rozlicznych reform systemu ochrony zdrowia po 1989 roku, zmieniały się podmioty gwarantujące całodobową opiekę zdrowotną, to nigdy nie podważano sensu jej istnienia w Wolbromiu, centralnym miejscu dla ponad 50 tys. populacji.

Komu i jak często?

Jak się okazuje, z wolbromskiej „całodobówki” korzystają nie tylko, ujęci w kontrakcie Centrum Medycznego WOL-MED z Narodowym Funduszem Zdrowia, mieszkańcy Gminy Wolbrom oraz Gminy Trzyciąż, ale również znaczna część mieszkańców Gmin: Gołcza, Klucze, Żarnowiec, Pilica oraz Charsznica. W przypadku całodobowej opieki zdrowotnej nie obowiązuje bowiem ścisła rejonizacja, zaś podmiot zobowiązany do prowadzenia całodobowej opieki zdrowotnej nie ma prawa odmówić udzielenia świadczenia zdrowotnego z uwagi na miejsce zamieszkania pacjenta. Wolbromska „całodobówka” dobrą opinię zawdzięcza sprawnej obsłudze pacjenta oraz wysokiej jakości udzielanych świadczeń zdrowotnych, która wynika m.in. z dodatkowo poniesionych nakładów finansowych, wysokiej jakości sprzętu medycznego oraz zmiany organizacji pracy laboratorium i pracowni RTG.

Obowiązek świadczenia całodobowej opieki zdrowotnej w całej Polsce przejmują szpitale. W przypadku mieszkańców wschodniej części powiatu olkuskiego będzie nim Nowy Szpital w Olkuszu. Podróż na „całodobówkę” ulegnie więc znacznemu wydłużeniu. Dla przykładu do olkuskiej lecznicy z Jeżówki (Gmina Wolbrom) jest 33 km, ze Strzegowej (Gmina Wolbrom) 27 km, z Wierzchowiska (Gmina Wolbrom) 25 km, z Lgoty Wielkiej (Gmina Wolbrom) 29 km, z Imbramowic (Gmina Trzyciąż) 30 km, z Glanowa (Gmina Trzyciąż) 26 km, z Gruszawy (Gmina Gołcza) 33 km, z Łan Wielkich (Gmina Żarnowiec) 40 km, z Dzwonowic (Gmina Pilica) 30 km, z Tczycy (Gmina Charsznica) 34 km. W rzeczywistości jednak, podane odległości stają się jeszcze większe, gdy przychodzi ratować ludzkie życie. Dłuższy czas oczekiwania na pomoc medyczną bez wątpienia spowoduje wzrost liczby hospitalizacji oraz zwiększy ogólny koszt leczenia pacjentów stanowiących populację powiatu olkuskiego.

Z uwagi na specyfikę wschodnich rubieży powiatu olkuskiego, lekarze pracujący w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej w Wolbromiu, wykonują szerszą paletę usług zdrowotnych aniżeli wynikałoby to ze wspomnianego uprzednio kontraktu. Dla przykładu, kiedy karetka pogotowia podejmuje interwencję lub natrafi na trudne warunki drogowe (m.in. często i długo zamknięty przejazd kolejowy, skumulowany opad śniegu), lekarze świadomi istniejących utrudnień, wyjeżdżają do pacjenta, nierzadko udzielając pierwszej pomocy. Niejednokrotnie odnotowano sytuacje, w których lekarze wolbromskiej „całodobówki” musieli interweniować w zakładach pracy, zastępując lub wspomagając zespół Pogotowia Ratunkowego, gdy doszło do zdarzenia o dużej skali.

W samym 2016 roku, w ramach całodobowej opieki zdrowotnej w Wolbromiu udzielono blisko 10 tys. porad lekarskich i tyle samo porad pielęgniarskich. W stanach nagłego zagrożenia zdrowia i życia kilkadziesiąt razy wzywany był helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a kilkaset razy karetka Pogotowia Ratunkowego. Lekarze tutejszej „całodobówki” interweniowali przy zawałach serca, obrzękach płuc, stanach spastycznych oskrzeli, krwotokach oraz innych zagrażających życiu incydentach zdrowotnych.

Lekarze Centrum Medycznego WOL-MED w Wolbromiu szacują, że czas oczekiwania na pomoc medyczną w ramach „całodobówki” wydłuży się dla ich dotychczasowych pacjentów o około 30 min w sezonie letnim i 45 min, gdy wystąpią przymrozki. Zważywszy jednak na aktualne kolejki na nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej w Nowym Szpitalu w Olkuszu oraz na olkuskim SOR, czas oczekiwania na pomoc medyczną może wydłużyć się o dodatkowe cenne minuty lub godziny.

Sprzeciw mieszkańców

Z chwilą, kiedy mieszkańcy Gminy Wolbrom, Gminy Trzyciąż oraz miejscowości ościennych dowiedzieli się o zamiarze odebrania im całodobowej opieki zdrowotnej zaczęli zbierać podpisy pod apelem do Ministra Zdrowia oraz władz Narodowego Funduszu Zdrowia w Krakowie o wycofanie się z decyzji znacząco zmniejszającej ich poczucie bezpieczeństwa. Po zaledwie trzech dniach na liście sprzeciwu podpisanych było już ponad 2 tys. osób. Podpis do około połowy września br. można złożyć na listach dostępnych w okienkach rejestracji wszystkich przychodni Centrum Medycznego WOL-MED, u sołtysów, w sklepach oplakatowanych stosownym komunikatem, a także elektronicznie wchodząc na stronę internetową: www.podpisz.to

Mieszkańcy broniąc swojej „całodobówki” nie przebierają w słowach. Najbardziej rozgoryczone wydają się być osoby starsze oraz matki. Komentarze zamieszczone pod komunikatem o likwidacji całodobowej opieki zdrowotnej w Wolbromiu opublikowanym 23 sierpnia br. na facebook’owym profilu Centrum Medycznego WOL-MED mówią same za siebie…

- „Dawać mi tu tego mądrale Ministra Zdrowia. Co ty k**** wymyśliłeś? Gdyby nie całonocna opieka w Wolbromiu to moja córka by się udusiła przez zapalenie krtani!”

- „Chyba ich p*******. Dla przykładu czas oczekiwania na pomoc dzisiaj w Olkuszu, gdzie nie było pacjentów, z mężem czekaliśmy na pomoc 3 godziny!”

- „Już to widzę, starszą osobę lub dziecko czekających pół albo nawet całą noc w szpitalu na udzielenie pomocy. Jeszcze nie daj Bóg, jakby nie mieli się czym do niego dostać!”

- „Byłoby bardzo niefajnie jakby zlikwidowano dyżur nocny. Sama często korzystałam i zawsze dostałam pomoc. Lekarze i panie pielęgniarki zawsze uśmiechnięci, sympatyczni. W przeciwności do SOR Olkusz, kolejki itd.”

- „Jak mam jechać do Olkusza do szpitala to wolę sam się dobić na miejscu. Dziękuję tyle w temacie…”.

Sprawa przesądzona?

Trudno przewidzieć czy gremialny i jednogłośny sprzeciw mieszkańców wschodniej części powiatu olkuskiego, wsparty przez Burmistrza Miasta i Gminy Wolbrom Adama Zielnika, Wójta Gminy Trzyciąż Romana Żelaznego oraz dyrekcję SP ZOZ Trzyciąż zostanie poważnie potraktowany przez urzędników Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia w Krakowie. Jeżeli instytucje te pozostaną obojętne na apel mieszkańców, podobnie jak ma to miejsce w przypadku dziesiątek innych miejscowości w Polsce, to najrozsądniejszym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby przekazanie wykonywania świadczeń z zakresu całodobowej opieki zdrowotnej na zasadzie podwykonawstwa z Olkusza do Wolbromia. Obecnie nie wiadomo jednak, czy pozwolą na to nowe przepisy prawa, ustanowione wdrażaną reformą systemu ochrony zdrowia.

Należy więc przyjąć, że 30 września 2017 roku będzie ostatnim dniem, w którym w budynku przy ul. Skalskiej 22 w Wolbromiu będzie świadczona nocna i świąteczna opieka zdrowotna.

Tomasz Bargieł

Gmina Olkusz w budowie

W ciągu ostatnich dni burmistrz Olkusza Roman Piaśnik wraz z zespołem urzędników dokonał odbiorów technicznych kilkunastu inwestycji przeprowadzonych w Gminie Olkusz. Wśród nich znalazły się długo wyczekiwane przez mieszkańców parkingi, chodniki i drogi, w tym drogi transportu rolnego. Najmłodszych mieszkańców z całą pewnością ucieszy informacja o nowoczesnych obiektach sportowych. Na odebrane niedawno inwestycje wygospodarowano w budżecie 2 649 869,16 zł, z czego 556 780,38 zł stanowić będzie dofinansowanie ze środków zewnętrznych, o które z sukcesem aplikowano. Na tym nie koniec realizacji tegorocznych zamierzeń inwestycyjnych. W trakcie jest wiele zadań infrastrukturalnych, których wykonanie w znacznej mierze przyczyni się do poprawy komfortu mieszkańców Gminy Olkusz.

boiskosp3b

- Pomimo tego, że regularnie spłacamy długi zaciągnięte w poprzednich kadencjach, jesteśmy w stanie realizować zadania inwestycyjne, często odkładane w czasie latami. W dużej mierze udaje nam się to dzięki znacznym oszczędnościom na wielu polach działalności samorządu. Potrzeby zgłaszane przez mieszkańców są bardzo duże, ale jeśli będziemy działać takim tempem jak dotychczas, jestem pewien, że w perspektywie uda nam się im sprostać – komentuje burmistrz Roman Piaśnik. – Stawiam na zrównoważony rozwój naszej gminy, dlatego też planuję inwestycje w taki sposób, aby realizować zadania zarówno w mieście, jak również w sołectwach – dodaje.

Boiska sportowe dla dzieci i młodzieży

Jednym z największych zadań inwestycyjnych w ostatnich miesiącach jest zakończona właśnie „Budowa kompleksu boisk sportowych przy Szkole Podstawowej nr 3 w Olkuszu”. Zadanie kosztowało 1 549 881,00 zł z czego do kwoty 505 000 zł stanowić będzie dofinansowanie z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Na zdegradowanym jeszcze niedawno terenie powstał kompleks boisk, który jest spełnieniem marzeń młodych sportowców – nie tylko z Pakuski. Dzieci i młodzież będą mogli korzystać z boiska piłkarskiego z nawierzchnią z trawy sztucznej, boiska wielofunkcyjnego z nawierzchnią poliuretanową, gdzie będzie można grać w koszykówkę i siatkówkę. Lekkoatleci z kolei mają do dyspozycji 72-metrową bieżnię trzytorową, zakończoną  zeskocznią do skoków w dal. W obrębie kompleksu powstały ciągi komunikacyjne i obszary zielone. Całość jest oświetlona i monitorowana.

Z nowego boiska do gry w piłkę siatkową cieszyć się będą również dzieci z osiedla Słowiki. Przy Szkole Podstawowej Nr 9 w Olkuszu dokonano renowacji zniszczonej nawierzchni, zastępując ją nawierzchnią z poliuretanu. Koszt zadania to 42 016,80 zł. Niebawem Gmina przystąpi do remontu jeszcze jednego boiska na terenie tej szkoły. Wkrótce z nowego boiska będą się cieszyć również dzieciaki z Żurady, gdzie zaplanowano modernizację obiektu przy szkole podstawowej.

Parkingi, drogi i chodniki dla mieszkańców największych osiedli

Wśród odebranych robót infrastrukturalnych znalazły się zadania poprawiające infrastrukturę osiedlową w mieście. Najważniejsze z perspektywy zmotoryzowanych olkuszan jest przeszło 100 nowych miejsc parkingowych oraz zmodernizowane jezdnie. Dla pieszych z kolei- nowe chodniki. Wśród wykonanych ostatnio zadań wymienić należy takie inwestycje jak: Przebudowa ulicy Polnej wraz z miejscami postojowymi (103 069,31 zł), Przebudowa parkingu przy ul. Konopnickiej w Olkuszu (99 482,33 zł), Przebudowa ul. Reja (179 288,96 zł), Utwardzenie terenu przy ul. Miłej w Olkuszu koło kościoła pw. Dobrego Pasterza (75 922,84 zł), Modernizacja chodnika na ul. Hardego (40 301,38 zł),Przebudowa ciągu jezdnego oraz wykonanie miejsc postojowych przy ulicy Żuradzkiej od strony południowej i północnej budynku nr 18 i 20 – etap III (99 870,58 zł), Modernizacja ulicy Górniczej – przy blokach mieszkalnych (137 222,67 zł).

kruczagorawtrakcie

Drogi dla mieszkańców, przedsiębiorców i rolników

Władze miasta rozwiązały również problem komunikacyjny na skrzyżowaniu ul. Krasińskiego z ul. Krucza Góra. Zamknięty przez kilka lat wjazd jest już w pełni zmodernizowany. Oprócz nowej nawierzchni asfaltowej, powstały również chodniki, miejsca parkingowe i oświetlenie. Koszt prac to 80 948,90 zł. W kolejnym etapie zostaną również utworzone dodatkowe miejsca parkingowe.

Z myślą przede wszystkim o dużych firmach i ich klientach wyremontowana została droga łącząca Olewin z obwodnicą Olkusza. Poprzedni stan drogi stanowił problem dla przedsiębiorstw mieszczących się w tym rejonie. Na zadanie wydatkowano 105 743,78 zł.

W trzech sołectwach zakończono budowę dróg transportu rolnego, co ułatwi rolnikom dojazd do pól uprawnych. Inwestycje zostały wykonane w Braciejówce, Osieku i Zawadzie. Łącznie na ten cel Gmina Olkusz przeznaczyła 103 560,77 zł, z czego 51 780,38 zł pochodzi z dofinansowania z Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych w ramach wniosku złożonego przez władze gminy. Również w Gorenicach wyremontowano drogę dojazdową do pól, co kosztowało 18 346,99 zł. Do inwestycji przeprowadzonych z myślą o rolnikach niebawem dołączą kolejne drogi w olkuskich sołectwach, również z dofinansowaniem środków zewnętrznych w wysokości 30 000 zł.

W ostatnich tygodniach zakończono budowę drogi dojazdowej na „Michałówkę” w Zawadzie (14 212,85 zł).

Prace idą pełną parą

Na tym nie koniec tegorocznych inwestycji na terenie Gminy Olkusz. W trakcie realizacji jest kilkanaście projektów, w tym duże zadania inwestycyjne. Trwają modernizacje na ulicach: Francesco Nullo, Przemysłowej, Rataja i wielu innych.

- Na tę chwilę wszystko idzie zgodnie z planem. Większość prac albo już zakończyliśmy, albo zakończymy wkrótce, czyli w porze roku sprzyjającej remontom. Czuwamy nad realizacją wszystkich zadań, co pozwala nam unikać kłopotów podczas odbiorów technicznych – uważa Roman Piaśnik, burmistrz Olkusza.

Już niebawem olkuski Urząd Miasta i Gminy w Olkuszu będzie mógł przekazać mieszkańcom kolejne dobre informacje związane z zakończonymi inwestycjami.

UMiG Olkusz

Szaleństwo dekomunizacji

Od 28 lipca 2017 ulica XXX-lecia PRL w Kluczach nosi nazwę ulica Sosnowa. Zmiany dokonane zostały na podstawie Ustawy z dnia 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. W myśl owych zapisów z przestrzeni publicznej zniknąć muszą nazwy upamiętniające osoby, organizacje, wydarzenia i daty symbolizujące lub propagujące komunizm lub represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989".

TABLICZKA Z NUMEREM

Spore komplikacje

Wprawdzie owa zmiana nie ma wpływu na ważność dokumentów zawierających nazwę dotychczasową, co oznacza, że np. dowód osobisty, prawo jazdy oraz dowody rejestracyjne pojazdów, będą mogły być nadal ważne (do upływu termin ważności), to jednak zamieszanie spowodowane zmianą adresu wymagać będzie aktualizacji karty ubezpieczenia zdrowotnego.

Zmiany nazw ulicy pociągną natomiast konieczność działania właścicieli posesji oraz samorządu gminnego, którzy zostają zmuszeni do wymiany tablic informujących o nowej nazwie ulicy. Także wszelkie służby i straże: gminne, powiatowe, skarbowe oraz ZUS, KRUS, Poczta, Policja oraz służby ratunkowe będą zobowiązane do zmian we własnych spisach ewidencyjnych oraz wszelakich dokumentach.

Zapyta ktoś, po co to wszystko? Jakie efekty przyniesie „dekomunizacyjna” akcja. Czy z historii powojennej Polski zostanie wygumkowany PRL, który formalnie trwał od 22 lipca 1952 roku, czyli od daty uchwalenia przez ówczesny Sejm Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, aż do 29 grudnia 1989, dnia uchwalenia ustawy o zmianie Konstytucji PRL, w której m.in. zmieniono nazwę państwa na Rzeczpospolitą Polską. PRL trwał ponad 37 lat. Tego nie wymażą dekrety, ustawy, lustratorzy… Jednak zdaniem IPN „nazwa PRL wciąż utrwala tezy propagandy politycznej i indoktrynacji społeczeństwa z okresu komunizmu. Faktycznie stanowi wyraz lekceważenia pamięci ofiar komunistycznego totalitaryzmu oraz braku szacunku dla dorobku walki Polaków o wolność obywatela i niezawisłość Państwa w XX wieku”.

Zmiany nazw ulic, często przywrócenie im dawnych, przedwojennych imion, nikt rozsądny nie uważa za operację irracjonalną. Wręcz przeciwnie. Taką pracę wykonano w początkach lat dziewięćdziesiątych XX wieku, w pierwszych latach III Rzeczpospolitej. Zniknęły wówczas nazwy ulic, których patronami byli ludzie i instytucje jednoznacznie odpowiedzialne za zniewolenie naszego kraju. Na przykład w Krakowie, w latach 1989-1991, dokonano 158 takich zmian. Wydawało się, że wszystko zostało wyczyszczone zgodnie z wolą mieszkańców. A jednak? Obecna, kolejna faza dekomunizacji budzi sporo znaków zapytania, czasami wręcz społecznego oporu. To jakieś szaleństwo – oceniają mieszkańcy.

BLOK KLUCZE

Praktyczna wieś

Dekomunizacyjne akcje nie wpływają na postawy mieszkańców, którzy poszukują nazw dla nowopowstających ulic. Przezorność nakazuje, aby wybierać bezpiecznie, bez ryzyka zmian na kolejnych etapach weryfikacji historycznej optyki. Historia minionych dziesięcioleci nakazuje czujność. Płynące z niej wnioski są oczywiste: trudno o patrona bez skazy, każda wybitna postać może zostać zdekomunizowana!

Przezorność nakazuje… Efekty widać jak na dłoni w decyzjach lokalnych społeczności. Oto kilka tygodni temu w trzech miejscowościach gminy Wolbrom: Gołaczewach, Zabagniu i Chełmie wprowadzono nazwy ulic w miejsce istniejących dotychczas kolonii. Wprowadzenie nazw poprzedziły konsultacje z mieszkańcami. Dokonano bezpiecznych wyborów. W Chełmie będą ulice: Podgórska, Urocza, Wolbromska, Grabie, Szlachecka, Wesoła, Szwajcary, Cicha, Świętojańska; w Gołaczewach: Stara Wieś, Chełmska, Królewska, Jasna, Konwaliowa, Wierzbowa, Modrzewiowa, Lawendowa, Spokojna, Perłowa, Kamyk, Nadmłynie, Graniczna, Piaski; w Zabagniu: Radosna, Czarnoleska, Jagodowa, Starowiejska, Nowa Łąka, Źródlana i Działkowa.

Żadna z wymienionych ulic nie nosi imienia bohatera narodowego, pisarza, artysty, naukowca, przemysłowca, człowieka zasłużonego dla regionu. Nie ma też nazw odnoszących się do znaczących wydarzeń historycznych. Wolbromskie wsie nie korzystały także z Honorowych Obywateli stolicy gminy: prof. Felixa Mitelmana, gen. Bolesława Nieczuji – Ostrowskiego, wirtuoza skrzypiec Konstantego Andrzeja Kulki, gen. Stanisława Targosza lub Akira Miyata – prezesa TRI Poland. Są za to banalne: Konwaliowa, Wierzbowa, Lawendowa... Tych nazw nikt ruszyć nie powinien. O tych imionach ulic nie ma potrzeby cokolwiek wiedzieć. Oto uboczny skutek dekomunizacji.

W tym miejscu warto przypomnieć, że za przyjęciem ustawy z dnia 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego głosowało 438 posłów. Nikt nie był przeciw. Od głosu wstrzymała się tylko jedna posłanka. Była nią Lidia Gądek.

Jerzy Nagawiecki

Ponad 4,4 mln zł dla przedszkoli

4 462 tys. zł z Unii Europejskiej trafi do powiatu olkuskiego z przeznaczeniem na tworzenie nowych miejsc w placówkach przedszkolnych, na atrakcyjniejsze formy prace z dziećmi, oraz na specjalistyczną edukację milusińskich. Pieniądze trafia do sześciu podmiotów.

przedszole

Niewystarczająca liczba miejsc w przedszkolach to wciąż palący problem w wielu powiatach Małopolski. Samorząd Województwa nie pozostaje bierny. Dzięki unijnym środkom zwiększa liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach. Wsparcie 78,5 mln zł z Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020 pozwoli na powstanie niemal 4 tys. dodatkowych miejsc w przedszkolach. Zarząd Województwa Małopolskiego zdecydował o wsparciu finansowym 98 konkursowych projektów, dzięki którym powstaną nowe placówki, a te dotychczas funkcjonujące zostaną nowocześnie wyposażone.

Pieniądze pomogą na dostosowanie nowych pomieszczeń dla maluchów, na instalację niezbędnych urządzeń dla dzieci z niepełnosprawnościami a także na wyposażenie placówek w pomoce edukacyjne i zabawki oraz na organizację zajęć dodatkowych i dokształcenie pracujących tam nauczycieli.

Zarząd Województwa Małopolskiego 4 lipca 2017 roku zatwierdził listy ocenionych projektów oraz dokonał wyboru projektów do dofinansowania. W gronie beneficjentów znalazło się sześć aplikacji pochodzących z powiatu olkuskiego. Do placówek trafi pokaźna suma ok. 4 462 tys. zł.

Integracyjne niepubliczne przedszkole „Tęczowa Kraina”, ulokowane w Olkusz, przy ul. Dąbrowskiego 11, prowadzone przez VITALIO S.C. Jolantę i Arkadiusz Muc, otrzymało wsparcie w wysokości 988 125,44 zł na program „Przedszkole - edukacja - integracja!” wyceniony na 1 163 572,44 zł.

Niepubliczne przedszkole „Akademia przedszkolaka” w Olkuszu, ul. Polna 5, prowadzone przez Karolinę Brzozowska, otrzymało grant w wysokości 863 287,50 zł na program „bez barier i przeciw walce ze stereotypami. Całe przedsięwzięcie kosztuje 1 015 687,50 zł.

Z kolei Fundacja Rozwoju Oświaty Wychowania i Sportu FROWIS, która prowadzi instytucję „Olkuskie smerfy”, zlokalizowany przy ul. Krasińskiego 2a w Olkuszu, 32-305 Olkusz, otrzymała 1 048 896,60 zł na program zatytułowany „skrzaty olkuski” wyceniony na 1 233 996,00 zł.

Pieniądze, a konkretnie 352 795,67 zł wsparły także program „Rozwój kształcenia przedszkolnego w Gminie Olkusz” realizowany przez UMiG w Srebrnym Mieście. Przedsięwzięcie kosztować będzie 415 053,73 zł.

Wśród beneficjentów widnieje także Stowarzyszenie Dobroczynne Res Sacra Miser w Olkuszu, które planuje utworzenie przedszkola terapeutycznego w Bukowno. Program zwie się „Na dobry start”. Będzie kosztować 1 232 181,29 zł, wysokość dofinansowania - 1 044 586,57 zł.  

Grzeszące aktywnością Stowarzyszenie Chrząstowice RAZEM (gmina Wolbrom) otrzymało finansowe wsparcie na edukację w niepublicznej placówce przedszkolnej „Krasnoludek” wycenioną na 193 043,88 zł dostało grant w wysokości 163 755,88.

Jerzy Nagawiecki

Bezradność wobec śmieci

Klucze posiadają obecnie DWA diametralnie różne oblicza. PIERWSZE, niejako oficjalne, jest przedstawiane następująco: gmina Klucze – jurajska kraina, pagórkowaty i zalesiony obszar położony na Szlaku Orlich Gniazd, gratka dla miłośników turystyki pieszej i rowerowej. O atrakcyjności Klucz i okolicy decydują przyrodnicze ewenementy: krajobrazy bogate w skały wapienne, zwane ostańcami, wyjątkowość Pustyni Błędowskiej - unikatu geograficznego w skali europejskiej, słynącej bogactwem endemicznej roślinności i ochranianej w ramach sieci Natura 2000 oraz meandry Białej Przemszy. Klucze, a szczególnie miejsce na skraju osiedla Osada, to rajska przestrzeń rekreacyjna, a w niej dwa stawy: Czerwony - jest łowiskiem bogatym w rozliczne gatunki ryb i nieopodal Zielony - akwen zamieszkiwany jest przez raki pręgowane i liczne płazy. Nad stawami można nie tylko powędkować, ale także wypocząć na łonie natury. Żyją tutaj niezwykle rzadkie bociany czarne oraz krogulce, dzięcioły, puszczyki, czaple siwe, rybitwy. To doskonałe miejsce na weekend. DRUGIE oblicze różni się diametralnie od pierwszego i w ciągu minionych kilku tygodni, dzięki mediom: lokalnym, regionalnym i ogólnopolskim zyskało rangę obowiązującą. Obecnie Klucze-Osada jawi się jako smrodliwa, pełna śmieci przestrzeń, królestwo szczurów i robactwa, miejsce, gdzie władze nie potrafią rozbroić ekologicznej bomby. Na niedogodności uciążliwego sąsiedztwa nakładają się coraz częstsze dolegliwości związane z alergiami i dusznościami. NZOZ „Zdrowie” w Kluczach potwierdza coraz więcej schorzeń górnych dróg oddechowych oraz zmian dermatologicznych.

osada dwa

Potyczka I – porażka!

Historia budowania drugiego oblicza Klucz-Osady rozpoczęła się w roku 2014, z chwilą zainstalowania się tutaj trzech spółek: „INOX-TECH”, „SELENYA” i „MARTEX", podmiotów gospodarczych działających w branży śmieciarskiej. W sąsiedztwie enklawy ciszy i spokoju, obok płynącej nieopodal Białej Przemszy, zaczęto zwozić odpady, aby tutaj, zgodnie z pozwoleniami wydanymi przez organ powiatowy - Starostę Olkuskiego, segregować je i przetwarzać. Proces ten miał odbywać się w zamkniętych wiatach, schludnie, czysto, bezpiecznie. Miał się odbywać, ale… Z czasem wypełznął z hal na zewnątrz. Hałdy śmieci rozrosły się do wielkich gabarytów. Tym samym śmieciowy interes pogwałcił przestrzeń, lokalne środowisko, zakłócił ekologiczną równowagę. Równocześnie znacząco przekroczył wszelkie normy administracyjne stanowiące zasady gospodarki odpadami oraz wyszedł poza zakres pozwoleń na działalność.

Odorom, robactwu, rojom much i licznym gryzoniom ludzie z Klucz – Osady po raz pierwszy powiedzieli mocne „NIE” na początku 2016 roku. Swoje kroki skierowali do wójta Norberta Bienia, który bezzwłocznie, 23 lutego, zaadresował do Starostwa Powiatowego w Olkuszu pismo następującej treści: „W związku z licznymi informacjami mieszkańców Klucz (…) w sprawie przyjmowania przez Spółkę SELENYA, dużych ilości zmieszanych odpadów komunalnych, stanowiących zagrożenie środowiskowe dla nieruchomości sąsiednich i sąsiadujących terenów zabudowanych, wnoszę o przeprowadzenie stosownej kontroli i sprawdzenie czy prowadzona prze spółkę działalność jest zgodna z warunkami decyzji Starosty Olkuskiego.”

Na odpowiedź czekano ledwie kilka dni. 1 marca Powiat poinformował wójta Klucz, że… „Starosta nie może udzielić zezwolenia na zbieranie zmieszanych odpadów komunalnych dla żadnego podmiotu, ponieważ jest to zabronione z mocy prawa, zmieszane odpady komunalne winny być przekazywane bezpośrednio do regionalnej instalacji do przetwarzania odpadów komunalnych”. Równocześnie pouczono Norberta Bienia, iż… „Wójt, burmistrz prezydent miasta, sprawuje nadzór i kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów przedmiotowej ustawy, w szczególności w zakresie naruszenia regulaminu utrzymania czystości i porządku oraz gospodarowania zmieszanymi odpadami komunalnymi na terenie gminy.”

Wymiana pism (i uprzejmości) trwała nadal. Włodarz gminy Klucze zażądał skontrolowania śmieciowych firm, a starosta wnosił o skonkretyzowanie zakresu sprawdzenia wraz ze szczegółowym uzasadnieniem potrzeby kontroli. Wójt Bień nie dawał za wygraną. 23 czerwca 2016 roku zwrócił się o pomoc do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Krakowie, który zlecił starostwu powiatowemu w Olkuszu stosowne sprawdzenia.

Kontrola działalności firm: „SELENYA”, „MARTEX" i „INOX-TECH” została przeprowadzona przez pracowników olkuskiego starostwa 2 sierpnia 2016 roku. W konkluzji podpisanej z upoważnienia starosty przez dyr. Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Jana Książka napisano, że „…nie stwierdzono uciążliwości zapachowej odpadów, w najbliższym sąsiedztwie brak zabudowań mieszkalnych, teren działalności w/w podmiotów jest przemysłowy. (…) Pani Monika Gruszka (MARTEX) poinformowała, że do czerwca tego roku mogły się zdarzyć uciążliwości odorowe związane z przeładunkiem przyjętych odpadów i jednocześnie zadeklarowała, że przeładunek aktualnie nie jest realizowany i nie będzie w przyszłości. (…) Pouczono wszystkich właścicieli podmiotów kontrolowanych, że w ramach zbierania odpadów można prowadzić tymczasowe magazynowanie odpadów z zachowaniem przepisów bhp i wymagań ochrony przeciwpożarowej.” Czyli – w zasadzie - wszystko było OK! Okoliczni mieszkańcy niepotrzebnie robili raban.

Potyczka II – remis

Pierwszą batalię o Kluczę-Osadę wolną od śmieci, smrodu, szczurów i insektów mieszkańcy osiedla przegrali. Kiepsko musiał się także czuć wójt Norbert Bień, któremu władza powiatowa pokazała miejsce w kącie. Zwycięzcą pojedynku śmieciowi kontra środowisko sezonu 2016 roku wskazano spółki: „SELENYA”, „MARTEX" i „INOX-TECH”. Ich właściciele, czując swoistą opiekę decydentów, zdawali się bagatelizować unormowania, pozwolenia, przepisy, dobre obyczaje.

Problem powrócił wiosną 2017 roku. Sprawa śmieciowych podmiotów wróciła na plac gry. W międzyczasie, góra nieczystości urosła do pokaźnych rozmiarów, a wiosenne słońce dodatkowo przyspieszyły procesy rozkładowe. Szybko dostrzeżono, że ekologiczny problem wymknął się spod kontroli i wygląda na to, że jego opanowanie przewyższa możliwości działających tam spółek.

Rzeczywistość zaczęła doganiać urzędników, bowiem tym razem zdeterminowani mieszkańcy Osady, władze samorządowe Klucz oraz wszelakie media zabrali się za wykraczającą poza przyjęte standardy prawne działalność rzeczonych firm kompleksowo, z należnym przygotowaniem. Wywołano raban potężnych rozmiarów.

Przebieg wydarzeń opowiadających o śmieciowych hałdach, smrodzie, robactwie, muchach i szczurach większość zainteresowanych poznała z prasy, radia, telewizji, internetu. Z tygodnia na tydzień łagodna wcześniej władza poczęła dostrzegać zagrożenie i zaczęła się srożyć. W maju i czerwcu w Kluczach-Osadzie pojawili się inspektorzy WIOŚ, przedstawiciele wojewody, policja, straż pożarna, inspekcja budowlana, Sanepid oraz urzędnicy ze starostwa i gminy. Problem stanął na forum Rady Gminy Klucze i Powiatu w Olkuszu. Ekologicznym niebezpieczeństwem zajęła się prokuratura oraz posłowie RP.

19 czerwca Wojewódzki  Inspektor Ochrony Środowiska w Krakowie nakazał wstrzymanie od zaraz działalności polegającej na przywożeniu odpadów przez firmę MARTEX. Dzień później Starosta Olkuski cofnął spółce MARTEX zezwolenia na zbieranie odpadów. Podobne decyzje „orzekające cofnięcie bez odszkodowania zezwolenia na zbieranie odpadów” starosta wydał 14 lipca dla spółek SELENYA i INOX-TECH. Postronny obserwator rzeknie – BRAWO! Władza działa, pokazała skuteczne oblicze.

Nic się nie stało

We wtorek, 18 lipca br. pojechałem do Klucz-Osady. Sfotografowałem hałdę śmieci. Tę samą, wysoką na 8 metrów, równie smrodliwą, co dawniej. Mimo wydanych w czerwcu nakazów zobowiązujących firmę MARTEX do uprzątnięcia terenu, hałda stoi nadal, dostojna, niewzruszona decyzjami władz. Z jej wnętrza zdają się dochodzić szydercze słowa kibolskiej pieśni: chłopaki nic się nie stało… 

Bowiem nikt tak na naprawdę nie wie, jak rozwiązać problem, któremu na imię 5 tys. ton odpadów. Starosta olkuski wysłał do firmy MARTEX pismo z wezwaniem do natychmiastowego uprzątnięcia terenu. Jednak odzewu nie ma. 11 lipca przeczytałem w „Gazecie Krakowskiej” zapowiedź Pawła Piasnego, że „jeśli będzie trzeba, powiat uprzątnie teren, a potem obciążymy kosztami firmę.” Wypowiedź starosty prowokuje pytania o ryzyko takiego postepowania, bowiem ewentualne odzyskanie takiej kasy od MATREX-u może być trudne. A wiedzieć trzeba, że koszty wywozu śmieci szacuje się na 1,2-1,5 mln. zł. Istnieją uzasadnione obawy, że tak naprawdę za wywózkę zapłacą po prostu podatnicy ziemi olkuskiej.

Sekretarz gminy Klucze Daniel Hickiewicz, z którym rozmawiałem w miniony poniedziałek, powiedział, że władze samorządowe od początku monitorowały problemy powstałe wokół firm zbierających odpady: słały prośby i groźby, pisma do powiatu oraz inspekcji wszelkiej maści, robiły wszystko, aby ulżyć mieszkańcom, znaleźć rozwiązanie. Jednak kluczowe sprawy leżały poza ich kompetencjami. Następnie, kiedy podjęły informację o pojawieniu się na górze śmieci: insektów, szczurów, much podjęły szeroko zakrojoną akcję deratyzacyjną, rozłożyły także specjalne worki do wyłapywania much. Tyle mogły. Dobre i to.

Szukanie odpowiedzi

Choć wywóz śmierdzących odpadów wciąż przed nami, a na ocenę postępowania urzędników nadal pozostaje czekać, to jednak wyciąganie wniosków z zaistniałej sytuacje trzeba podjąć natychmiast. Należy odpowiedzieć na kilka pytań: dlaczego w roku 2016 zbagatelizowano sygnały o nieprawidłowościach w firmach zbierających śmieci w Kluczach-Osadzie? Dlaczego przez kilkanaście kolejnych miesięcy przymykano oczy na ów proceder? Kto jest odpowiadzialny za śmieciowy kryzys? Czy zalegające śmieci stanowią zagrożenie dla zdrowia okolicznych mieszkańców?

Konkluzja

Korespondencja urzędowa prowadzona pomiędzy Starostą Olkuskim, a Wójtem Gminy Klucze nie pozostawia wątpliwości, że problemu na czas nie dostrzeżono i nie doceniono.

Aktualnie koszty kryzysu śmieciowego w Kluczach-Osadzie ponosimy wszyscy. A są one niemałe, nie tylko ekologiczne i zdrowotne.  Zatrzymanie nieprawidłowej działalności spółek: MARTEX, SELENYA i INOX-TECH kosztowała sporo energii wielu instytucji. Samorządowcy, urzędnicy zostali zaangażowani w śmieciowe problemy, kosztem innych konstruktywnych zadań.  

Ponadto, co nie mniej ważne, przez śmieciową epopeję Klucze straciły – mam nadzieję, że jedynie przejściowo - image miejscowości zrównoważonej, stabilnej, bezpiecznej.

Jerzy Nagawiecki 

Wolbromskie przyśpieszenie

Przez lata całe bieg spraw w gminie Wolbrom najlepiej opisywała reklama piwa „Leżajsk” głosząca, że „to miejsce, gdzie życie toczy się wolno …” Władza samorządowa pracowała w rytmie poloneza, czy slow-foxa, choć bez dostojeństwa przynależnego tańcom dworskim. Wprawdzie podejmowała wysiłki, miała zamiar coś zrobić, ale mur niemożności udawało się jej przeskakiwać niezmiernie rzadko. Zmiana rytmu oraz znacząca poprawa skuteczności nastąpiła wraz z wyborami samorządowymi 2014 roku. Na burmistrza Wolbromia wybrano Adama Zielnika. Czas przyspieszył!

7

Burmistrz Miasta i Gminy Wolbrom Adam Zielnik

Z burmistrzem Miasta i Gminy Wolbrom Adamem Zielnikiem rozmawiałem we wtorek 4 czerwca br.

O ile wzrósł budżet inwestycyjny gminy Wolbrom?

- W porównaniu do tego, co odziedziczyłem po swoim poprzedniku, to blisko czterokrotnie. W poprzedniej kadencji wydatki majątkowe gminy Wolbrom kształtowały się w skali roku na poziomie ok. 8 mln. zł., obecnie dobiliśmy do 30 mln. zł. Na tę pokaźną sumę składają się głównie środki zewnętrzne, pochodzące zarówno z Unii Europejskiej, jak i pieniądze krajowe.

Warunkiem korzystania ze źródeł zewnętrznych jest posiadanie własnych zasobów. Skąd zatem ich znaczące zwiększenie?

- Zostały wypracowane w ramach prowadzonej przeze mnie od początku polityki oszczędnościowej. Do tej pory, w ramach optymalizacji zatrudnienia, z gminnej administracji odeszło ok. 50 osób. Licząc kosz jednego pracownika wynoszący ok. 40 tys. zł rocznie, to roczne oszczędności wynoszą ok. 2 mln. zł. Dodatkowo do wzrostu środków inwestycyjnych przyczyniły się centralizacja zamówień publicznych (zaopatrzenia urzędów), dzięki czemu uzyskaliśmy oszczędności w przetargach, co ostatecznie przełożyło się na zwiększenie dostępnych środków własnych, które zostały przesunięte z wydatków bieżących, na majątkowe.

Obecnie gmina Wolbrom jawi się jako szczególnie aktywna w poszukiwaniu wszelkich możliwych środków zewnętrznych.

- To prawda, choć w lwiej części obsada urzędu, jak i jednostek organizacyjnych gminy, uległa doprawdy niewielkiej zmianie. Zatrudniłem dosłownie kilka osób na kluczowych stanowiskach. Można je policzyć na palcach jednej ręki. Reszta to ci sami ludzie, którzy pracowali wcześniej.  

Co się więc stało, na czym polega fenomen wzmożonej aktywności: obudzenie, zaktywizowanie, wyzwolenie energii?  

- Tak, tak, tak! Pracownicy, aby dobrze funkcjonować potrzebują trzech rzeczy: wiedzieć kto dowodzi, jakie zasady obowiązują, i czy owe zasady są sprawiedliwie egzekwowane. Jak mawia stare przysłowie: „gdy wieje wiatr historii, ludziom jak pięknym ptakom rosną skrzydła, natomiast trzęsą się portki pętakom.” (Konstanty Ildefons Gałczyński – „Ballada o trzęsących się portkach” – przyp. red.). Teraz wieje wiatr, w związku z tym… Nie ukrywam, że widocznie posiadam dar motywacji ludzi do pracy. Głównie stosuję marchewkę. Doświadczenie życiowe podpowiada mi, że jest to wiele lepsze od kija. Lepiej chwalić, niż ganić, lepiej wynagradzać niż karać. Wówczas jest samoczynna motywacja do działania.

Motywacja?

- Osoby na kluczowych stanowiskach, prowadzący najważniejsze projekty, zarabiają naprawdę dobrze jak na wolbromskie warunki i – mówiąc krótko – nie trzeba ich pilnować. Wreszcie mogą pokazać swój potencjał, swoje umiejętności, są zaangażowani, poświęcają się całkowicie projektom, bo widzą w tym sens, widzą efekty, widzą że ich praca nie idzie na marne i efekty się nie rozpływają. 

Udało się wyremontować wiele dróg, te bodaj w najgorszym stanie w rejonie Kąpiel Wielkich, czy Domaniewic, a także ulic w Wolbromiu. Ile kilometrów drogowych traktów udało się w bieżącej kadencji samorządowej naprawić, zmodernizować?

- Nie wiem, nie liczę tego, szkoda mi czasu. Robię i tyle. Wiele jeszcze przed nami.

Modernizacje dróg gminnych Brzozówka Wierzchowisko Kapiele Wielkie. 420 metrowy łącznik w Brzozówce

Na fotografii nowy 420-metrowy łącznik asfaltowy w Brzozówce

W Wolbromiu, przy Szkole Podstawowej nr 1 powstaje piękna hala sportowa, gruntownej modernizacji poddano baseny kąpielowe. Jak to możliwe? Przecież jeszcze niedawno, były to przedsięwzięcia nie do przeskoczenia.

- Były. Generalnie nic nie było do przeskoczenia. Przykładem pamiętna termomodernizacja placówek oświatowych, na projekt której wydano olbrzymie pieniądze. Z przyznanych środków z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska zrezygnowano, gdyż w ocenie ówczesnych władz dofinansowanie było zbyt niskie. Podliczyłem to wszystko i łącznie, ze zwrotem VAT-u, inwestycja wyszłaby pół na pół, czyli 50 proc. zapłaciłaby gmina, 50 proc. fundusz. Uważam, że to całkiem przyzwoite wsparcie. Wróciłem do tego tematu. Udało się. Dostaliśmy dotację z Regionalnego Programu Operacyjnego. W Łobzowie i Kąpielach Wielkich prace już trwają, na pozostałe obiekty przetargi zostały ogłoszone. (Również w Wolbromiu i Wierzchowisku – przyp. red.) Projekt zostanie zrealizowany.

Kompleks basenów czeka rewitalizacja?

- Na remont odkrytego basenu dostaliśmy dotacje. Z kolei dwukrotnie bezskutecznie aplikowaliśmy o środki na pływalnię krytą w Ministerstwie Sportu. Trudno. Nie będę dłużej czekać. Wiem, jak to załatwić inaczej. W trakcie wakacji zorganizuje przetarg na wyłonienie wykonawcy i jesienią ruszamy z gruntowną modernizacją obydwu basenów równolegle.

Hala sportowa rośnie jak na drożdżach. Lada chwila powinna być gotowa.

- Więcej niż chwila. Termin ukończenia prac upływa w połowie września. Potem nastąpią odbiory, czyli, jak sądzę, realne otwarcie nastąpi zapewne w październiku bieżącego roku.

O budowie hali sportowej w Wolbromiu można napisać elaborat sporej objętości. Przez lat wiele był to problem nie do przeskoczenia, podobnie jak obwodnica miasta.

- Prace przy obwodnicy ruszyły. Wprawdzie nie jestem jej zwolennikiem w tym kształcie, ale… lepszy rydz, niż nic! Rubikon został przekroczony i odwrotu nie było. W obecnej perspektywie finansowej na nic innego nie moglibyśmy liczyć, w związku z tym nie mogliśmy zrezygnować z wróbla w garści na rzecz gołębia na dachu. Zwłaszcza, że takie zapisy znajdują się w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego uchwalonym za poprzednich kadencji władz. Teraz opracowujemy nowy dokument. Znajdzie się w nim również obwodnica prowadząca za spółkami postomilowskimi, omijająca Brzozówkę i Wierzchowisko. Ale to pieśń przyszłości.

Budowa hali sportowej przy ZSP wizualizacja

Budowa hali przy ZSP - wizualizacja

Kiedy nastąpi rozwiązanie komunikacyjnego węzła gordyjskiego, czyli skrzyżowania dróg w kierunku Olkusza i Skały w sąsiedztwie przejazdu kolejowego?

- Po powstaniu obwodnicy i wyprowadzeniu tranzytu zarówno TIR-ów, jak i aut osobowych poza Wolbrom, problemy zakorkowań przy przejazdach kolejowych zostanie znacząco zredukowany. Korzystać z przejazdów będą głównie ludzie miejscowi, którzy potrafią sobie radzić z tym problemem. W tej sytuacji szkoda będzie wydać ok. 200 mln zł na wiadukt.

Kiedy dojdzie do realizacji II etapu obwodnicy?

- Zapewne wkrótce. Wprawdzie nie doszło jeszcze do rozstrzygnięcia przetargu, ale spodziewam się, że lada dzień to nastąpi. Złożono wiele ofert, zapewne któraś z nich będzie spełniać wszystkie kryteria. Czyli prace przy budowie obwodnicy ruszą także od drugiej strony. W międzyczasie podjąłem stosowne kroki o umieszczenie III etapu budowy obejścia Wolbromia w wieloletnim planie inwestycyjnym województwa i zabezpieczenie środków na ten cel. Tym samym mielibyśmy załatwione całe półkole od południowej strony, czyli: od Miechowskiej do Brzozowskiej, od Brzozowskiej do Skalskiej, od Skalskiej do Olkuskiej.

Wielkim wyzwaniem stojącym przed samorządowymi władzami Wolbromia jest modernizacja oczyszczalni ścieków, która – w obecnym stanie – dochodzi do kresu swoich możliwości.

- Złożyłem wniosek do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko, o dotacje w wysokości ok. 21,5 mln. zł. Aplikacja przeszła pozytywnie kwalifikacje formalną, finansową i merytoryczną pierwszego stopnia. Czeka ją jeszcze klasyfikacja merytoryczna drugiego stopnia.

Co planujecie zrobić?

- Oczyszczalnia pozostanie biologiczno-chemiczna, ale nowej generacji. Będą zamontowane nowoczesne, bardziej wydajne urządzenia, energooszczędne. Zakład będzie korzystał z odnawialnych źródeł energii.

Będą włączane kolejne miejscowości?

- Tak. Robimy to na bieżąco. Otrzymaliśmy dotację na kanalizację Zabagnia Hektary i Lgoty Wolbromskiej.

Nietrudno dostrzec, że wolbromska administracja samorządowa, urząd miasta, zostały odpolitycznione. Pan się nie przyznaje do żadnej z opcji?

- Swoje poglądy posiadam i wyrażam je przy urnie wyborczej. Ale to moja prywatna sprawa. Natomiast jako burmistrz jedyną moja motywacją do działania jest dbanie o interes Miasta i Gminy Wolbrom oraz o pomyślność mieszkańców.

Polityczne zaangażowanie niejednokrotnie przeszkadzały pana poprzednikom. Najlepszym przykładem niedoszła hala sportowa przy Zespole Szkół przy ul. Skalskiej.

- Prawda! To nie prowadzi do niczego dobrego. Szkoda gadać. Nie ten poziom…

- Dziękuje za rozmowę.

Jerzy Nagawiecki 

Samorządowe zarobki

Ile kosztuje nas – obywateli i podatników – władza lokalna. Ile zarabiają członkowie zarządu powiatu, włodarze gmin, burmistrzowie, radni, administracja samorządowa? Dużo, czy mało? Zapewne każdy z Czytelników ma na ten temat swoja opinię. „Serwis Jurajski” proponuje swoim Czytelnikom wirtualny spacer po jednostkach administracji samorządowej, wgląd w oświadczenia majątkowe ludzi władzy za rok 2016.

piniondz

SEJMIK

Rozpocznijmy od członków Sejmiku Województwa Małopolskiego. W wojewódzkim gremium uchwałodawczym zasiada 39 radnych, w tym trzech z powiatu olkuskiego. Z tego tytułu pobierają diety przynależne radnym Sejmiku. W roku 2016 Jacek Soska otrzymał 30 176 zł, Andrzej Wójcik – 28 616 zł, a Marcin Cockiewicz - 26 947 zł.

POWIAT

W jednostce samorządowej, Powiat Olkuski, najwyższe pobory otrzymuje – co oczywiste – starosta. Paweł Piasny wykazał w roku 2016 przychód wynoszący blisko 157 tys. zł. W oświadczeniu majątkowym starosta zawarł także szereg informacji dotyczących jego pokaźnego majątku jako przedsiębiorcy rolnego. Nie zamierzamy ich prezentować, gdyż dotyczą jego działalności i dorobku nie związanego z pełnioną obecnie funkcją.

Wicestarosta Jan Orkisz zarobił w ubiegłym roku 132 696 zł, skarbnik Bogdan Polak - 126 459 zł, zaś sekretarz Marcin Wójcik – 95 797 zł. Z kolei przewodnicząca Rady Powiatu, Małgorzata Węgrzyn, otrzymała 24 384 zł, dieta radnego Ryszarda Januszka, nieetatowego członka Zarządu Powiatu, wyniosła 23 253 zł, natomiast radnej Agnieszki Gołębiowskiej-Karoń – 17 900 zł.

Niezłe pobory uzyskują szefowie jednostek organizacyjnych powiatu. Janusz Kurek, dyr. Zespół Placówek Oświatowych zarobił 89 819 zł, tylko ok. 500 zł mniej dyr. Powiatowego Urzędu Pracy Małgorzata Adamczyk-Kurzak, a Paweł Pacuń – szef Zarządu Drogowego – 86 210 zł. Zróżnicowane pobory wykazali dyrektorzy placówek oświatowych. Aldona Nowicka – dyr. ZS nr-1 w Olkuszu zarobiła 107 761 zł; Irena Majda – dyr. I  LO – 80 720 zł, natomiast Piotr Grojec – dyr. IV LO 64 454 zł.  

Przeglądając oświadczenia majątkowe dochodzimy do wniosku, że pobory dyrektorów wydziałów starostwa powiatowego są mocno zróżnicowane. Lider – dyr. Wydziału Edukacji, Kultury i Kultury Fizycznej Waldemar Mendak w 2016 roku zarobił 76 324 oraz równocześnie dorobił w jednostce powiatu - Zespole Placówek Oświatowych kolejne 46 668 zł. Nieźle, brawo! Z kolei Maria Madej – dyr. Wydziału Geodezji, Kartografii i Katastru otrzymała wynagrodzenie roczne 71 554 zł, zaś Jan Książek  dyr. Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa o ponad 10 tys. zł mniej – dokładnie 60 925 zł.

OLKUSZ

Burmistrz Olkusza, największej jednostki samorządu gminnego ziemi olkuskiej, Roman Piaśnik zarobił w 2016 roku 158 905 zł, co stawia go w roli lidera samorządowych poborów w powiecie. Z kolei wiceburmistrz Bożena Krok otrzymała za swoja prace w ciągu 12 miesięcy ubiegłego roku 127 860 zł, zaś Katarzyna Bożek - sekretarz gminy - 115 084 zł. W tym samym okresie przewodniczący Rady MiG Jan Kucharzyk pobrał dietę w wysokości 19 598 zł. Na wysokim poziomie kształtują się także pobory w jednostkach gminy. Oto przykład pierwszy z brzegu: Dariusz Murawski – szef MOSiR-u zarobił w poprzednim roku 101 273.

BUKOWNO

Gmina Bukowno należy do najbogatszych w Małopolsce. Dynamiczną jednostką kieruje już trzecią kadencję Mirosław Gajdziszewski. Burmistrz Bukowna uzyskał w 2016 roku pobory w wysokości 156 933 zł. Niewiele mniej zarobił wiceburmistrz Józef Paluch, dokładnie 154 557 zł, natomiast sekretarz Bukowna, Marcin Cockiewicz, z tytułu zatrudnienia w urzędzie uzyskał 117 177 zł. 

Zróżnicowane pobory otrzymywali kierownicy jednostek gminnych. Oto dwa przykłady: Janusz Gumuła – dyr. Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej - 86 851 zł, Aneta Nielaba – dyrektor Miejskiego Domu Kultury - 60 973 zł.

WOLBROM

Burmistrz Wolbromia Adam Zielnik, zarobił w ciągu 12 miesięcy ubiegłego roku 140 177 zł. Szef gminy konsekwentnie, zgodnie z zapowiedziami, nie powołuje zastępcy. Drugi w hierarchii wolbromskiej administracji – sekretarz gminy Waldemar Kolanko uzyskał wynagrodzenie 136 054 zł. Diety za pracę w radzie miejskiej Wolbromia kształtują się na umiarkowanym poziomie: przewodniczący Dariusz Gorgoń otrzymał 18 032 zł, radny Stanisław Biernacki - 10 472 zł, Maciej Maciora – 10 152 zł.

Praca na kierowniczych funkcjach jednostek gminy przynosi następujące zarobki: dyr. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej Tadeusz Posełek uzyskał 93 297 zł, dyrektor ZS w Gołaczewach Robert Kozłowski - 83 750 zł.

TRZYCIĄŻ

Rolniczej gminie Trzyciąż już trzecią kadencję przewodzi doświadczony samorządowiec Roman Żelazny. W roku 2016 wójt zarobił 152 572 zł. W jednostce w Trzyciążu nie ma funkcji zastępcy wójta. Sekretarzem gminy jest Anna Pasich, która uzyskała pobory w wysokości 99 977 zł. Radni gminni w Trzyciążu pobierają diety na poziomie ok. 10 tys. zł rocznie (Jan Książek 10 800 zł), zaś Lucjan Gajda - przewodniczący Rady - 15 600 zł.

W jednostkach gminy zarobki kształtują się na następującym poziomie: lek. med. - Joanna Zielnik-Pielka kierownik SP ZOZ w Trzyciążu – zarobiła 105 270 zł; Anna Krawiec – dyr. ZS w Suchej – 70 880 zł.

BOLESŁAW I KLUCZE 

W środę, 5 lipca br., w chwili sprawdzania oświadczeń majątkowych, na BIP-ie gminy Bolesław znaleźliśmy niewiele aktualnych danych. Można było się jedynie dowiedzieć, że wójt Krzysztof Dudziński zarobił w ubiegłym roku 149 287 zł, natomiast Ewie Dychoń – przewodniczącej Rady Gminy, wypłacono dietę w wysokości 15 898 zł. Z kolei pensja dyr. GOK Barbary Rzońcy – cytuje za oświadczeniem na stronach starostwa - wyniosła 73 524 zł.  

Jeszcze większe opóźnienie w publikowaniu oświadczeń majątkowych notuje gmina Klucze. Brak aktualnych danych wójta, kierownictwa urzędu oraz jednostek organizacyjnych. Dostępne okazały się oswiadczenia radnych (z wyjątkiem przewodniczącego). Oto przykłady ich diet, które w przypadku Haliny Ładoń i Tadeusza Raka wyniosły po 9600 zł.

Jerzy Nagawiecki