Olkuski szpital w fazie inwestycyjnej rewolucji

Szpital w Olkuszu wchodzi w fazę prawdziwej rewolucji. Podejmowane wyzwania, wsparte skutecznym sięganiem po środki z funduszów Unii Europejskiej, owocują przedsięwzięciami modernizującymi placówkę, zmieniającymi znacząco standard szpitalnych usług. W pierwszej dekadzie maja br. nastąpi otwarcie budynku Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, w nieodległej przyszłości dojdzie do realizacji kolejnych znaczących inwestycji. W lecznicy zlokalizowanej przy alei 1000-lecia w Olkuszu powstanie całkiem nowy blok operacyjny i sterylizatornia. Inwestycji zdrowotnych podobnej skali nie prowadzono w Srebrnym Grodzie od czasów budowy powiatowego szpitala na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku.

Nowy Szpitalny Oddział Ratunkowy

Nowy SOR

Obiekt nowego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego – zlokalizowany na działce po byłym, nieczynnym już lądowisku dla helikopterów – prezentuje się okazale. SOR został podzielony na obszary: segregacji medycznej, rejestracji i przyjęć. Gotowy jest obszar resuscytacyjno-zabiegowy, wstępnej intensywnej terapii, terapii natychmiastowej, obserwacji i konsultacyjny. W przestronnych pomieszczeniach zwiększą się możliwości diagnostyki i leczenia oraz należny pacjentom komfort. Obecnie w budynku trwa instalowanie specjalistycznego sprzętu medycznego do ratowania życia i zdrowia: aparatów do znieczulania, przenośnych urządzeń RTG i USG, defibrylatora z teletransmisją, kardiomonitorów, respiratorów, analizatorów parametrów krytycznych, aparatów EKG, urządzenia do masażu serca oraz nowoczesnego wyposażenia biurowego. Droga dojazdowa do nowego SOR będzie wiodła od strony wschodniej, czyli od budynku psychiatrii.

Zakres budowlany nowego SOR, zrealizowany przez firmę „Dom z Klasą” Mahmoud Othman i Monika Othman Spółka Jawna z siedzibą w Kielcach, kosztował 3,5 mln zł, zakup sprzętu medycznego i wyposażenie kolejne 1,5 mln zł. W ramach przedsięwzięcia zaadaptowano również wolnostojący budynek magazynu rezerw wojskowych na pomieszczenia świadczenia podstawowej nocnej i świątecznej opieki medycznej. Obiekt zaczął funkcjonować 7 maja 2018.

Zwolnione pomieszczenia obecnego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przeznaczone zostaną na rzecz poradni specjalistycznych, które znajdują się obecnie w innych budynkach, poza terenem szpitala. Tym samym uporządkowany zostanie cały sektor SOR i przychodnie specjalistyczne; zyskają one znacząco wyższy standard wyposażenia w sprzęt medyczny oraz komfort pacjentów. 

Blok operacyjny z funduszów UE

W poniedziałek, 23 kwietnia br., członkowie Zarządu Nowego Szpitala w Olkuszu: prezes dr n.med. Norbert Kubański oraz Jadwiga Pięta-Pietrzyk podpisali w Krakowie w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego umowę na kompleksową modernizację lecznicy. Placówka otrzymała 7,8 mln zł dofinansowania w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Małopolskiego. W chwili obecnej spółka Nowy Szpital przygotowuje stosowne dokumenty przetargowe inwestycji.

Przychodnia w dawnym magazynie wojskowym

Dzięki wsparciu z funduszy Unii Europejskiej powstanie nowy blok operacyjny i nowoczesna sterylizatornia. Program zakłada zmodernizowanie budynku oddziału chorób zakaźnych, który zyska nowe wyposażenie. Gruntowne remonty czekają także pediatrię, ginekologię i położnictwo.

Nowy blok operacyjny powstanie na pierwszym piętrze budynku nowego SOR, połączonego łącznikiem z głównym budynkiem szpitala. W jego skład wejdą 4 sale operacyjne wraz z zapleczem: pomieszczeniami przygotowawczymi dla personelu oraz dwiema salami przygotowania pacjentów. Jedna sala operacyjna będzie przystosowana do zabiegów ortopedycznych. Programu zakłada również zakup nowego wyposażenia bloku oraz sprzętu do przeprowadzania operacji chirurgicznych: diatermii chirurgicznej, aparatu do znieczulania, stołów i lamp operacyjnych. W planach widnieje również pozyskanie nowoczesnej kolumny histeroskopowo - laparoskopowej, wykorzystywanej do zabiegów diagnostycznych i operacyjnych w ginekologii i chirurgii ogólnej.

Stare pomieszczenia – nowe funkcje

Z chwilą, gdy obecny blok operacyjny zostanie wyprowadzony do nowych obiektów, pozostawione pomieszczenia operacyjne zostaną dostosowane do potrzeb pracowni endoskopii, która także zostanie doposażona w nowe aparaty do badań i zabiegów endoskopowych. Ponadto, w ramach projektu planuje się modernizację bloku porodowego i odcinka położniczego. Remonty czekają także oddziały pediatryczny i zakaźny.

Omawiane przedsięwzięcie pochłonie w sumie ponad 10 mln zł, z czego 2,5 mln zł zostanie przeznaczone na zakup sprzętu medycznego. Prace zostaną zakończone pod koniec 2020 roku.

SOR - tak będzie w przyszłości wyglądać sala zabiegowa

Kompleksowa modernizacja szpitala w Olkuszu to z pewnością największe przedsięwzięcie inwestycyjne w istniejącej od 46 lat placówce służby zdrowia. Warto przypomnieć, że powiatową lecznice otwarto oficjalnie 15 lutego 1972 roku. Szpitalowi nadano wówczas im. Franciszka Krzyształowicza. O patronie lecznicy mało kto dziś pamięta. 

Szpital pod specjalnym nadzorem

Operacja przekształcenia zadłużonej placówki nie wszystkim się spodobała. Jej wielkim przeciwnikiem stał się miedzy innymi ówczesny radny Powiatu Olkuskiego Jan Orkisz, funkcyjny działacz związków zawodowych zatrudniony w szpitalu jako specjalista bhp i p.poż. Być może wypowiedziana wówczas wojna spółce Nowy Szpital w Olkuszu zapewniła panu Janowi polityczne życie, miejsce w Zarządzie Powiatu obecnej kadencji oraz funkcję wicestarosty.

Ostatnia akcja na szpital została zapoczątkowana na przełomie lipca i sierpnia 2016 roku. Wówczas to Zarząd Powiatu zdecydował o wystąpieniu do NIK z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli działalności Spółki NS w Olkuszu pod kątem celowości, rzetelności i gospodarności wykorzystania środków publicznych. Równocześnie Zarząd Powiatu zdecydował też o wystąpieniu do prokuratury z zawiadomieniem o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu NS zobowiązanych do dbałości o sprawy majątkowe i działalność gospodarczą Spółki.

Wspomniane oskarżenia trudno było uznać za nowe. Przypomnieć warto, że Krakowska Delegatura Najwyższej Izby Kontroli – z inspiracji radnego Jana Orkisza przy wsparciu Bożeny Kotkowskiej, posłanki na Sejm RP z ramienia SLD – od czerwca do października 2011 r. prowadziła kontrolę dotyczącą prawidłowości przekształcania ZOZ w Olkuszu w NZOZ Nowy Szpital, a także sprawowania przez powiat nadzoru nad tą jednostką. Efektem kontroli było trwające od marca 2012 r. do kwietnia 2015 r. śledztwo, które początkowo prowadziła olkuska, a następnie krakowska prokuratura, które zostało ostateczne umorzone.

W marcu 2015 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę Prokuratora Okręgowego w Krakowie, która żądała stwierdzenia nieważności uchwały podjętej przez Radę Powiatu w Olkuszu, w sprawie przekształcenia Samodzielnego Publicznego ZOZ w Olkuszu. W ocenie Sądu nie doszło do naruszenia przepisów, a powiat podejmując uchwałę działał prawidłowo i legalnie. Owe rozstrzygnięcia potwierdzające prawidłowość działań uchwałodawczych Rady Powiatu w Olkuszu z roku 2009 oraz sprawność nadzorczą Zarządu Powiatu w kolejnym okresie, Zarząd obecnej kadencji postanowił podważyć i swoje podejrzenia skierował do NIK i prokuratury. Co było dalej? Otóż obie wymienione instytucje zareagowały podobnie. Prokuratura w Olkuszu nie dopatrzyła się nieprawidłowości ani w sprawie umów zawartych przez szpital na usługi sprzątania, ani w kwestii odprowadzania składek na ZUS za pracowników zatrudnionych na umowy zlecenia w latach 2010-2012. Także krakowska delegatura NIK nie zamierzała rozpoczynać kontroli, z racji wcześniejszego postępowania sprawdzającego.

Powiatowa władza, nieusatysfakcjonowana stanowiskiem NIK, ponownie zawnioskowała o przeprowadzenie kontroli w spółce, której jest współwłaścicielem. Tym razem petycję wsparła posłanka Agnieszką Ścigaj z Kukiz '15. (Na podobny krok nie zdecydowali się Lidia Gądek i Jacek Osuch). Tym samym NIK został zobowiązany do działań sprawdzających.

Inspektorzy NIK pojawili się w olkuskim szpitalu 21 grudnia 2017 roku. Kontrola przebiegła pomyślnie. W trakcie następnej wizyty, 3 i 23 stycznia br., szpital zakwestionował prawo do kontroli dokumentacji wrażliwej, zawierającej historię chorób pacjentów placówki. Powstał pat. 31 stycznia br. prezes Izby podjął decyzję o zawiadomieniu Prokuratury Okręgowej. Zrazu pojawiła się wiadomość, że „za utrudnianie kontroli spółce grozi kara grzywny, a prezesowi i członkom zarządu kara pozbawienia wolności do lat 3”. Dodatkowo delegatura NIK w Krakowie zleciła Małopolskiemu Urzędowi Skarbowemu przeprowadzenie kontroli w spółce Nowy Szpital w Olkuszu w zakresie prawidłowości kwalifikowania kosztów działalności oraz ich wpływu na wysokość zobowiązań podatkowych.


W gronie właścicieli olkuskiego szpitala podział ról został wyraźnie zarysowany. Zarząd Spółki, reprezentujący większościowego właściciela, zabiega o efektywną pracę lecznicy, o jej rozwój, inwestycje, granty. Szpital działa, modernizuje się, leczy pacjentów, najlepiej jak potrafi wypełnia medyczne powinności. Z drugiej strony reprezentant mniejszościowego współwłaściciela – Zarząd Powiatu (ciało polityczne) skupia się głównie na skargach, wnioskach, petycjach (również na samych siebie). Koszty organizacyjne, finansowe i społeczne wykreowanej zawieruchy płaci suweren. Polityczna karuzela kręci się na pełnych obrotach. Znak, że wybory wkrótce.

Jerzy Nagawiecki 

Wyjazdowe posiedzenie Zarządu Województwa Małopolskiego w Olkuszu

Najważniejsze inwestycje, jakie udało się zrealizować na Ziemi Olkuskiej oraz te dopiero planowane, a ponadto – dotychczasowe osiągnięcia i pozycja województwa na tle kraju oraz Strategia Małopolska 2030, czyli perspektywa rozwoju regionu w najbliższych kilkunastu latach – to główne punkty drugiego w tym roku wyjazdowego posiedzenia Zarządu Województwa Małopolskiego. Szkoda, że na wypowiedzi miejscowych samorządowców i dyskusję, zostało zbyt mało czasu. A przecież ta część kilkugodzinnego spotkania była najciekawsza.

Zadowoleni z miejsca, w którym żyją

Najpierw marszałek województwa małopolskiego Jacek Krupa omawiał główne osiągnięcia regionu, podając przykłady programów, projektów oraz kluczowych inwestycji, które sprawiły, że nasze województwo w wielu zestawieniach plasuje się na czołowych miejscach w kraju. Tak jest chociażby pod względem stopy bezrobocia, liczby nowo oddawanych mieszkań, nakładów na działalność badawczą czy wszelkich usług związanych z turystyką. W niektórych obszarach mogłoby być lepiej, gdyż np. PKB w przeliczeniu na 1 mieszkańca plasuje Małopolskę dopiero na 7 miejscu w kraju, niezbyt wysoką pozycję zajmuje także nasze rolnictwo. Słabo wypadamy natomiast w statystykach mówiących o liczbie łóżek szpitalnych na 10 tys. mieszkańców (14 miejsce), dynamice produkcji przemysłowej czy udziale energii odnawialnej.

W ostatnich latach sporo inwestowano w rozwój komunikacji (m.in. linie Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej, zakup nowoczesnych pociągów i autobusów), wdrożono największy w historii program budowy dróg (ponad 1,6 mld zł), dzięki któremu powstanie 15 obwodnic miast i zrealizowane zostaną 23 zadania związane z rozbudową oraz modernizacją dróg wojewódzkich. Budowano ścieżki rowerowe (300 km oznakowanych tras do końca 2017 roku i drugie tyle do końca 2020).

Dużo wysiłku – zarówno władze wojewódzkie, jak i poszczególne samorządy – wkładają w poprawę jakości powietrza. Ich efektem są uchwały antysmogowe dla Krakowa i Małopolski, ponad 7 tys. zlikwidowanych kotłów węglowych niskiej jakości i termomodernizacja 480 budynków.

Dzięki projektom wspierającym rynek pracy, ale też zapobiegliwości naszych przedsiębiorców umiejących korzystać z odpowiednich programów pomocowych, stopa bezrobocia w regionie zmalała do 5,4%. 650 innowacyjnych rozwiązań, 122 ha nowych terenów inwestycyjnych oraz 3,5 mld zł na rozwój małych i średnich firm sprawiło, że Małopolska może poszczycić się tytułem Europejskiego Regionu Przedsiębiorczości.

Inwestycje w małopolskich szpitalach, szkołach i uczelniach, rozwój kultury, nowe miejsca w żłobkach –  to tylko wybrane zagadnienia z prezentacji marszałka. Wynika z nich, że Małopolska ma się czym pochwalić, ale też, że stoi przed nią też wiele trudnych problemów. Jako podsumowanie tej części spotkania może posłużyć wskaźnik, z którego wynika, że 80% Małopolan jest zadowolona z miejsca, w którym żyje.

Przedsiębiorczy powiat

Wicemarszałek Wojciech Kozak przypomniał ważne realizacje, jakie miały miejsce w powiecie olkuskim na przestrzeni ostatnich lat. Podkreślał przy tej okazji dobrą współpracę z władzami lokalnymi, przedsiębiorcami i działającymi w terenie stowarzyszeniami. W jego prezentacji powiat zyskał miano „przedsiębiorczego”, co potwierdzały zestawienia i wykresy. Wynika z nich, że powiat olkuski zajmuje 6 miejsce w Małopolsce jeśli chodzi o wielkość eksportu (412 mln euro za 2016 rok) i 5 miejsce w zakresie importu (302 mln euro w 2016 roku). W latach 2007-2013 zrealizowano tu 281 projektów z dofinansowaniem unijnym w wysokości ponad 460 mln zł. W nowej perspektywie finansowej na lata 2014-2020, podpisano już na terenie powiatu 137 umów z dofinansowaniem środków unijnych.

A w planach rozwoju infrastruktury jest m.in. modernizacja linii kolejowej Tunel - Bukowno - Sosnowiec, opracowanie koncepcji połączenia kolejowego z Olkusza do Krakowa, budowa obwodnicy Wolbromia, modernizacja drogi wojewódzkiej 791 z zastosowaniem nawierzchni redukującej hałas w Olkuszu, przebudowa drogi Braciejówka - Jangrot - Trzyciąż, troska o obniżenie niskiej emisji poprzez wykorzystanie nowoczesnego transportu miejskiego i realizacja nowych ścieżek rowerowych. To także troska o zdrowie najmłodszych – 55 placówek z terenu powiatu olkuskiego (żłobki, przedszkola i kluby malucha) zostaną zaopatrzone w oczyszczacze powietrza i bezpieczeństwo mieszkańców (zakupy sprzętu ratowniczego, wsparcie policji).

Pomysły na przyszłość

Janusz Sepioł, pełnomocnik zarządu ds. aktualizacji Strategii Rozwoju Województwa Małopolskiego na lata 2011-2020, przedstawił zarys „Strategii Małopolska 2030 – perspektywa jutra”. Wprowadził tym samym, nieco już zmęczonych poprzednimi prezentacjami uczestników spotkania w ciekawą dyskusję dotyczącą przyszłości nas wszystkich. Próbował odpowiedzieć na pytanie: po co jest nam potrzebna nowa strategia i jakie cele należy poprzez nią wspierać? Okazuje się bowiem, że w ostatnich latach zachodziły i nadal zachodzą zjawiska społeczno-gospodarcze, którym musi ona sprostać. Jest to np. łagodny w Małopolsce, ale narastający kryzys demograficzny, efekt przezwyciężenia bezrobocia, kryzys smogowy, wyższa niż zakładano pula środków pomocowych do wykorzystania, czy redukcja zadłużenia samorządów. Jak widać nie wszystkie te zjawiska są jednoznacznie negatywne i już teraz nasz region musi sprostać wyzwaniom charakterystycznym dla średnio rozwiniętych części Europy.

Problemy komunikacyjne na pierwszym miejscu

W dyskusji jako pierwszy głos zabrał radny wojewódzki Marcin Cockiewicz. Zwrócił uwagę na problemy komunikacyjne, z którymi coraz bardziej borykają się mieszkańcu powiatu olkuskiego. Chodzi tutaj o dojazd do aglomeracji krakowskiej, ale też do terenów przemysłowych i inwestycyjnych zlokalizowanych na naszym terenie (szybkie połączenia z A-4 i lotniskiem). Zwracali na ten problem przede wszystkim włodarze Bukowna i Bolesławia – burmistrz Mirosław Gajdziszewski i wójt Krzysztof Dudziński. Dla nich połączenie drogi nr 94 z autostradą Katowice – Kraków jest sprawą zasadniczą, a przeniesienie ciężkiego ruchu kołowego z centrum gmin – koniecznością. W swych wystąpieniach apelowali o poważne podejście do tych problemów. Obecnie opracowywany wariant połączenia głównych arterii komunikacyjnych od strony wschodniej Bolesławia i Bukowna określili jako „nie do przyjęcia”.

Jolanta Motoczyńska – wiceburmistrz Olkusza, poruszyła sprawę dwóch wariantów planowanej obwodnicy miasta po północnej stronie drogi krajowej i niezwykle ważnego połączenia kolejowego z Krakowem. Zaprezentowała koncepcję Olkusza, jako miasta turystycznego, która – jej zdaniem – stwarza duże szanse rozwojowe. Prowadzony obecnie remont budynku byłego starostwa w Rynku, czy plany trasy podziemnej, jak i kolejne etapy rekonstrukcji zamku w Rabsztynie, wpisują się w tak rozumiany rozwój stolicy powiatu.

Wójt Norbert Bień poddał pod rozwagę nowe koncepcje tzw. „wielowariantowego obejścia Klucz i Olkusza”, które to rozwiązania umożliwiłyby dogodny transport z zakładów pracy położonych na terenie Klucz i Jaroszowca, które cały czas się rozwijają zwiększając produkcję. Dziękował władzom wojewódzkim za troskę o szpital w Jaroszowcu i apelował o zmianę zapisów w regulaminie korzystania z terenów rekreacyjnych. Okazuje się bowiem, że quady i motory rozjeżdżają tereny Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, a także niszczą Pustynię Błędowską.

Problemy obszarów wiejskich i nie tylko...

Wójt gminy Trzyciąż Roman Żelazny przedstawił problem komunikacji publicznej w miejscowościach, gdzie prywatni operatorzy nie są w stanie wygenerować zysków. Mając na uwadze atrakcyjne krajobrazy zwrócił uwagę na konieczność wsparcia dla hodowców zwierząt trawożernych.

O nic nie prosił przedstawicieli władz wojewódzkich burmistrz Wolbromia Adam Zielnik, który zaoferował jedynie „interes do zrobienia”, polegający na wdrożeniu na terenie Małopolski pilotażowego programu spalania odpowiednio przerobionego węgla, który zachowując swoje właściwości energetyczne, pozbawiony jest niemal zupełnie substancji szkodliwych. Technologia taka jest ponoć opracowana i należałoby ją zaoferować mieszkańcom przywiązanym do opalania swych domów węglem.

Także starosta Paweł Piasny zwracał uwagę na wagę planowanych i wdrażanych do realizacji rozwiązań komunikacyjnych, które spowodują, że nasz powiat znajdzie się w tzw. „klinie komunikacyjnym” między drogami A-4 i S-7. Jego zdaniem samorządowcy Ziemi Olkuskiej powinni wypracować w tej sytuacji wspólną koncepcję, znaleźć swój pomysł na rozwój. Na koniec z zadowoleniem informował o planowanym uruchomieniu w Olkuszu filii MODR, czyli ośrodka egzaminacyjnego na prawo jazdy kat. A i B.

Radny wojewódzki Jacek Soska, co nie trudno było przewidzieć, poruszył sprawy obszarów wiejskich, gdzie przemiany społeczne zachodzą najszybciej. Pytał jak i kiedy wypracować koncepcję rozwoju rolnictwa w Małopolsce na kolejne lata, wsparcia dla tworzenia pozarolniczych miejsc pracy na wsi, gdzie przecież mieszka większość obywateli. Pytał o nowe funkcje, jakie rolnictwo mogłoby pełnić w naszym regionie, który pragnie się rozwijać w sposób zrównoważony. Jego zdaniem są to problemy kluczowe i należy się nad nimi pochylić w sposób szczególny. Zgadzał się z jego zdaniem Janusz Sepioł, który uważa, że tymi zagadnieniami powinny zając się 3 zespoły robocze: człowiek, przestrzeń, gospodarka.

Na ten temat wypowiadał się też przewodniczący Rady Gminy Trzyciąż Lucjan Gajda. Biorąc pod uwagę potrzebę wyrównania standardów życia na wsi i w mieście, upomniał się o dostęp do internetu szerokopasmowego na terenach słabiej zabudowanych, co jest ważne zarówno dla potencjalnych inwestorów, ale i zwykłych mieszkańców, którzy coraz więcej spraw załatwiają nie wychodząc z domu. Słaba sieć telekomunikacyjne powoduje odpływ młodych ludzi z obszarów wiejskich, a co za tym idzie – problemy demograficzne. Zwracał także uwagę na potrzebę rozwoju sieci gazowej na terenach o zabudowie rozproszonej (co nie zawsze jest w polu zainteresowań dostawców), która jest koniecznym elementem walki z zanieczyszczeniem powietrza.

Wicemarszałek Stanisław Sorys zwracał uwagę na niezwykle ważne zagadnienie „klimatu inwestycyjnego”, który przede wszystkim wpływa na zainteresowanie regionem przez przedsiębiorców. Proponował samorządowcom, by najpierw zajęli się już rozpoczętymi projektami, a dopiero w drugiej kolejności szukali nowych. Obecnie bowiem wiele realizacji nie dochodzi do skutku z powodu braku wykonawców. A w powiecie olkuskim zaplanowano w najbliższych latach sporo ważnych i kosztownych projektów. Miejmy nadzieję, że doczekają one szczęśliwego finału. Z pożytkiem dla nas wszystkich...

Wojciech Szota

 

Kładka w remoncie - zamęt trwa

Pracownice Powiatowego Centrum Pomocy Rodziny i Środowiskowego Domu Samopomocy, instytucji mieszczących się przy ul. Józefa Piłsudskiego w Olkuszu psioczą na zamkniętą kładkę nad torowiskiem, łączącą obie części miasta. „Jak mam dojść do pracy” – pyta retorycznie pani Basia? „Mieszkam na osiedlu Skalska. Niepodobna dołożyć dwa kilometry i wybrać trasę przez wiadukt.” Podobny dylemat trapi panią Monikę, która z racji zajmowanego stanowiska codziennie musi dotrzeć do banku. Droga przez wiadukt jest męcząca i czasochłonna.

Kładka remont

Kładka nad torowiskiem została zamknięta i poddana remontowi. Zasadności podjętych prac modernizacyjnych nikt nie podważa. Od lat przejście było w bardzo złym stanie. Popękana nawierzchnia, nadwyrężone balustrady zagrażały bezpieczeństwu przechodniów. Jednak mimo wszelkich niedogodności kładka pełniła swoją rolę. Każdego dnia korzystało z niej wiele osób. A teraz… szlaban!

Skomunikowanie obydwu części miasta rozdzielonego torowiskiem staje się coraz gorsze. „W przeszłości istniało drugie przejście, kładka na dworcu kolejowym, którą można było dotrzeć od strony dworca na perony i dalej w stronę osiedli Młodych i Pakuska” - informuje pan Włodzimierz - „W 2012 roku przejście zostało zamknięte. Ponoć doszło do sporu między władzami kolei a gminą o sfinansowanie remontu przejścia. Kolej wyremontowała jedynie drogę dotarcia na perony. Obecnie służy tak naprawdę niewielu osobom.”

Kolejni rozmówcy przypominają, że przed laty wykorzystywano tunel dla pieszych pod torami zlokalizowany w rejonie kładki. Niestety dziś znajduje się w fatalnym stanie, strach tamtędy chodzić. Wielka szkoda, że tunel nie został doprowadzony do stanu używalności przez zamknięciem kładki. Stanowiłby realną alternatywę komunikacyjną dla pieszych.

Kładka w remoncie - zamęt trwa. W olkuskim magistracie informuj, że na czas prac konstrukcyjnych, planowanych na ok. miesiąc, kładka musi być wyłączona z ruchu, po czym zostanie częściowo udostępniona pieszym. Natomiast cały remont zostanie zakończony przed wakacjami letnimi. Wówczas Olkusz zyska bezpieczne przejście.

Jerzy Nagawiecki

Chodzę po Bukownie z podniesioną głową

Pracuje i działa Pan w samorządzie lokalnym od około 20 lat, od trzech kadencji zajmuje Pan - z sukcesami - stanowisko burmistrza Bukowna. Gdzie nauczył się pan funkcji szefa samorządowej jednostki? Jakie cechy, jakie zachowania, jakie postepowania sprawiają, że Pana pracę doceniają wyborcy? – pytanie to stawiam Mirosławowi Gajdziszewskiemu, burmistrzowi Miasta Bukowno ostatnich trzech kadencji.

gajdzi

Mirosław Gajdziszewski: Doceniają!?

Zapewne tak, skoro tak długo na pana głosują.

- Po raz pierwszy wystartowałem w wyborach samorządowych w roku 1998. Stworzyłem dwuosobowy komitet, powalczyliśmy skutecznie i znalazłem się w Radzie Miejskiej. Był to czas, kiedy pracami samorządów gminnych kierowały zarządy. W 1998 roku głównej wówczas sile w Radzie Miejskiej brakowało mandatów do uzyskania większości. Weszliśmy więc w koalicję, a mnie przypadła funkcja zastępcy burmistrza. I tak to się zaczęło. W późniejszym okresie zostałem wybrany także przewodniczącym Rady Miejskiej. Tym samym od początku mojej samorządowej pracy byłem w centrum wydarzeń, poznawałem meandry działania Urzędu. Zdobywałem niezbędne do tej pracy doświadczenie.

Jakie winny być priorytety skutecznego samorządowca, na czym należy koncentrować wysiłki?

- Przede wszystkim ludzie - najważniejszy jest Mieszkaniec i jego problem, z którym do mnie przychodzi. Czasami mam wrażenie, że jak tylko przyjdzie, pożali się na coś i zostanie wysłuchany, to już czuje się lepiej, nawet gdyby czegoś nie załatwił zgodnie z jego oczekiwaniami. Bo ważne jest, żeby Mieszkańcy odczuwali swą podmiotowość, że naszą rolą i naszym zadaniem jest pomoc w rozwiązaniu jego problemu, niezależnie czy jest to problem mały, czy duży. I jeszcze jedno. Pewnego razu przyszedł do mnie pewien Mieszkaniec i powiedział, że jego zdaniem najważniejszymi sprawami dla naszego Miasta jest sport i oświata. I on, gdyby tylko mógł zarządzać gminą z pozycji burmistrza, skoncentrowałby swoją aktywność właśnie na tych dwóch obszarach. Odpowiedziałem, że nie podzielam takich poglądów. Sport i oświata to - owszem - ważne obszary. Jednak burmistrz samorządu Bukowna, gminy o budżecie blisko 49 mln zł, która przeznacza z niego na wydatki inwestycyjne 12 mln zł musi być od wszystkiego: od infrastruktury, od inwestycji, od środowiska, od kultury i także od oświaty i sportu. Potrzebna jest więc szersza perspektywa i zrównoważony rozwój.

Skąd pan czerpie wiedzę o najważniejszych oczekiwaniach mieszkańców?

- Z bezpośrednich kontaktów z Mieszkańcami. Staram się bywać na każdym możliwym spotkaniu, na każdej uroczystości, nawet na każdej zabawie, którą organizują samorządy, stowarzyszenia etc. W bezpośrednich rozmowach ludzie konkretyzują oczekiwania wobec władz i równocześnie recenzują przedsięwzięcia. Często słyszę, że to jest potrzebne, to jest dobrze zrobione, a z kolei tamto zbędne, zaś jeszcze inne schrzanione. Ludzie mówią wprost. I to jest bardzo ważna wiedza, także na temat mojej pracy. Bezpośrednie kontakty są bezcenne.

Nie jest Pan osobą medialną, rzadko udziela się Pan na łamach prasy.

- Nie mam takiej potrzeby, nie czuję presji promowania swej osoby w mediach. Nie jestem też aktywny w mediach społecznościowych. I choć w ostatnich tygodniach spadło tam na mnie wiele niezawinionych obelg za remont powiatowej ul. 1 Maja, to nie polemizuję z tym, czy z tamtym, nie wymieniam poglądów na facebookach i twitterach. Jeśli jednak ktoś inny ma coś na sumieniu, niech się tłumaczy. Social-media to nie mój styl i ja się trzymam swoich zasad komunikowania.

Za co się Panu dostało?

- Za te nieszczęsne progi zwalniające, zbudowane na drodze powiatowej, gdzie inwestorem był Zarząd Dróg Powiatowych w Olkuszu. Wychodziło na to, że to „nienormalne władze” w Bukownie do tego dopuściły, a Pan Starosta – jak napisał na facebooku – „skoro nikt do progów się nie chciał przyznać, to On przywraca normalność”. Ja wielokrotnie pytany przez Mieszkańców, czy radnych odpowiadałem, że mnie również nie odpowiada ta ich ilość i cały czas deklarowałem, że jak tylko przejmiemy drogę po nowym roku, wystąpię do Starosty ze zmianą projektu stałej organizacji ruchu na ul. 1 Maja, likwidującą większość progów zwalniających. Tymczasem rankiem 28 grudnia, skoro świt na ulicy 1 Maja pojawiły się ekipy służb drogowych ZDP i „robią porządki”. To Mieszkańcy zaalarmowali mnie, że na ul. 1 Maja „progi sprzątają”. Jak to – pytam? No tak – słyszę w telefonie - demontują progi zwalniające, które zostały tam zainstalowane ledwie dwa miesiące wcześniej. Dzwonię więc do Zarządu Drogowego w Olkuszu z interwencją i dowiaduję się, że sprzątają wszystkie i że… to decyzja Starosty.

To jakieś nieporozumienie?   

- Bynajmniej! Zdążyłem jeszcze tylko wynegocjować, aby zostawili niezbędne według mnie (bo nie dano mi czasu, abym mógł to z kimś skonsultować) cztery pary progów. Niestety, mogłem wybrać tylko z tych, które jeszcze na ten moment nie zostały zdemontowane. W całej tej sprawie albo znów zabrakło komunikacji, albo jest to celowe lekceważenie władz miasta przez Pana Starostę. Przecież ulicę 1 Maja, która do końca ubiegłego roku była w zarządzie Powiatu Olkuskiego, przejmuje teraz miasto Bukowno i to my wkrótce staniemy się odpowiedzialni za organizację ruchu. Na sesji w dniu 19 grudnia 2017 r. publicznie i oficjalnie umówiłem się na spotkanie z radnymi, przez okręgi których przebiega ta droga, gdyż oni znają uwagi i propozycje co do progów od naszych Mieszkańców, a które jak powiedziałem wcześniej bardzo sobie cenię i są dla mnie drogowskazem. Tymczasem mija parę dni i Starosta zachował się tak, jak się zachował. Bez uzgodnienia, bez powiadomienia, robi „porządki” na terenie naszego miasta, bo droga jeszcze przez tych kilka dni jest drogą powiatową. Warto zaznaczyć, że remont ulicy 1 Maja został przeprowadzony także za pieniądze z budżetu Bukowna, ale jak z tego wynika partnerem to my tylko jesteśmy od dawania pieniędzy. Jak widać można było progi zbudować, potem je zdemontować, a ja od dwóch lat nie mogę wyprosić wykonania dwóch przejść dla pieszych na ul. Leśnej ciągle słysząc o braku pieniędzy i potrzebie wykonania projektu organizacji ruchu.

Progów było zbyt dużo.

- Stanowczo za dużo. Ja od początku, już na etapie projektowania zawsze byłem tylko za czterema, góra pięcioma – czego wyraz niejednokrotnie dawałem podczas obrad sesji Rady Miejskiej (nagrania z sesji są ogólnodostępne). Ale jeśli już je zainstalowano – i tu dałbym już spokój i nie szukał winnego, bo nawet projektant, który na zlecenie Powiatu opracowywał dokumentację unikał mnie, gdy chciałem z nim to wyjaśnić – to teraz, przy ich likwidacji należało skonsultować się z władzami i z Mieszkańcami Bukowna, by jak najwłaściwiej określić, które progi są potrzebne, a które zbędne. Niestety, zabrakło zwykłej ludzkiej dobrej woli, dobrej komunikacji między powiatem, a gminą. Pytam, a jak teraz wygląda projekt stałej organizacji ruchu na tej ulicy?

bukowno mix

Kontynuujmy drogowe tematy. Słychać, że władze samorządowe Bukowna przejmują drogi powiatowe. Dlaczego? Czyżby dotychczasowy zarządca nie radził sobie z ich utrzymaniem?

- To prawda. Przejmujemy drogi, jakkolwiek niechętnie, ale głównie dlatego, że powiat nie posiada dostatecznej ilości pieniędzy, aby własnym sumptem je remontować.

Przejdźmy do konkretów.

- Do dziś przejęliśmy tylko jedną drogę - ul. Wiejską. Podjęliśmy tę decyzję, bowiem nie było widoków, że Powiat Olkuski w realnym czasie ją wyremontuje. Szansa na modernizację ul. Wiejskiej była więc tylko jedna i można to było zrobić jedynie pod szyldem gminy. I tak też się stało. Wiosną tego roku rozpoczniemy oczekiwany od ponad trzech lat gruntowny remont ul. Wiejskiej w Borze Biskupim. Kosztorys całej inwestycji opiewa na kwotę ponad 3,6 mln zł, skutecznie zawalczyliśmy o dotację z budżetu państwa w wysokości ponad 1,88 mln zł. Powstanie bezpieczny trakt, z chodnikami dla pieszych i z tylko dwoma parami progów, bo władze Bukowna – zapewniam facebookowiczów – są normalne. Zamierzamy zakończyć całość robót we wrześniu, góra do połowy października, gdyż w listopadzie musi nastąpić całkowite rozliczenie z datacji.

A ulica 1 Maja. Kiedy ją przejmiecie?

- Zacznę od tego, że podpisaliśmy stosowne porozumienie o pomocy finansowej dla powiatu. Dzięki naszemu wsparciu mogła się dokonać rewitalizacja tej ważnej ulicy. Finansowanie modernizacji ul. 1 Maja odbyło się na następujących zasadach: połowa kwoty pochodziła z dotacji zewnętrznej, natomiast pozostałe środki pochodziły z budżetów Powiatu Olkuskiego i Gminy Bukowno - równo po 25 proc.

Remont 1 Maja został szczęśliwie zakończony. Teraz droga trafia pod gminną kuratelę.

- Już w trakcie realizacji inwestycji urodziła się myśl, aby Bukowno przejęło ul. 1 Maja. Zgodziliśmy się. Sprawa wydawała się oczywista: wyremontowany trakt łatwiej przejąć, bo powinniśmy „mieć spokój” co najmniej przez najbliższe 10 lat. Dodatkowo założyliśmy, że przecież ta powiatówka znajduje się w ścisłym centrum Bukowna, krzyżuje się z ulicami gminnymi. Mieszkańcom trudno tłumaczyć, dlaczego administrowana przez powiat ulica X, znajduje się w dużo gorszym stanie technicznym, czemu jest później odśnieżana lub gorzej i rzadziej sprzątana niż ulica Y należąca do gminy. Można próbować zrozumieć Powiat, że gdy przychodzi nagle 30 stopni mrozu lub spada pół metra śniegu i są miejscowości w powiecie olkuskim odcięte od świata, a ludziom brakuje chleba, bo nie ma jak dojechać, to tam właśnie trafia cały powiatowy sprzęt, a do nas trochę później. Ale Mieszkańca to w zasadzie nie interesuje. Płaci podatki, to chce mieć drogę równą, czystą i odśnieżoną i ja właściwie mu się nie dziwię.

Stosowne uchwały ciał samorządowych zostały podjęte...

- Ale sprawa nie jest do końca formalnie załatwiona. Brak choćby protokołów przekazania drogi pomiędzy jednostkami, a przede wszystkim protokołu odbioru technicznego sporządzonego przez służby obu jednostek. Ponadto remont ul. 1 Maja nie jest ostatecznie zakończony. Są zasadnicze zastrzeżenia do wykonawstwa głównego skrzyżowania, za które nie zostało zapłacone wykonawcy oraz wiele innych usterek, jak np. zła niweleta połączenia starej części asfaltu z nową na wysokości bloków nr 2 i 3. Po opadach woda stoi tam na całej szerokości jezdni. Asfalt trzeba będzie frezować i ponownie na tym fragmencie go położyć. Kto będzie to poprawiał? Na czyj koszt? Kto ma to wyegzekwować od wykonawcy? Czy gmina? A niby dlaczego, skoro ani nie była inwestorem, ani nie sprawowała nadzoru inwestorskiego nad jej wykonaniem? Ponadto jest jeszcze kilka innych spraw, wcześniej uzgodnionych z Powiatem, dotyczących choćby poprawy stanu istniejących tam chodników, które nie doczekały się realizacji.

Toteż przekazanie ul. 1 Maja znajduje się w zawieszeniu.

- Na razie tak to wygląda. Czekam na rzetelny protokół odbioru.

Czy w przyszłości Bukowno przejmować będziecie kolejne drogi powiatowe pod zarząd gminy?

- Na pewno każda taka propozycja będzie odrębnie rozpatrywana.

Drogi to nie jedyny obszar współpracy z powiatem. Perypetie z Zespołem Szkół „Skałka” są kolejnym przykładem „szorstkiej przyjaźni”.

- Przed kilku laty, z chwilą rozpoczęcia budowy Centrum Kształcenia Ustawicznego w Olkuszu los „Skałki” został przesądzony przez władze powiatu. Zarząd Powiatu tworzył w Olkuszu klasy o tej samej specjalności, o tym samym lub bliźniaczo podobnym profilu co w Bukownie. Nie ma co ukrywać, że połączenie komunikacyjne do Olkusza z pozostałych gmin powiatu jest bezpośrednie, a do Bukowna trzeba było się przesiadać. Jeśli uczeń miał do wyboru możliwość zdobycia tego samego zawodu w Olkuszu co w Bukownie, to wiadomo co wybierał. W tej konfrontacji „Skałka” musiała przegrać, gdyż zaczęło brakować chętnych do nauki w tej szkole. Jeszcze przed wyborami samorządowymi w 2014 roku Zespół Szkół w Bukownie wzbudzał wiele emocji, ale raczej sztucznie wywoływanych, bardziej na potrzebę wyborów. Jeden z Komitetów Wyborczych prezentował wizje reaktywacji placówki, deklarował, że po wygranych wyborach szkoła będzie funkcjonować. Po wyborach ten entuzjazm opadł do zera, nikt tematu nie chciał już drążyć, bo wszyscy zdawali sobie sprawę z realiów. Była propozycja podjęcia próby utworzenia społecznej szkoły przez stowarzyszenie – biorąc w dzierżawę budynek od Starostwa – ale i tu zapał tych ludzi szybko wygasł.

Pod szyldem samorządu gminnego?

- Miasto Bukowno nie mogło przejąć Zespołu Szkół, choć niektórzy taki postulat zgłaszali. Zadaniem samorządu gminnego jest prowadzenie szkół podstawowych i do nie tak dawna gimnazjów. Natomiast prowadzenie szkół średnich to zadanie własne powiatu. Pomijam, że w niedoinwestowanym budynku warunki do nauki były poniżej standardów. Brakowało sali gimnastycznej, więc uczniowie w ramach wf-u chodzili na zajęcia do Szkoły Podstawowej nr 1 lub do MOSiR-u. Zarząd Powiatu, nigdy nie przejawiał woli dobudowania takiej Sali, czy choćby boiska, jak to w ostatnim czasie zrobił w jednej z wolbromskich szkół średnich. Przez wiele lat szkoła w Bukownie kształciła też górników. Ten profil też został wyprowadzony z Bukowna do Olkusza do CKU przy ul. Górniczej. Obiekt Zespołu Szkół był jedynie podtrzymywany do naturalnego jego wygaszenia, gdy zabrakło chętnych do nauki w tej szkole. Obecnie temat szkoły średniej w Bukownie nie istnieje w samorządowej debacie. Przez ostatnie trzy lata nikt mnie o „Skałkę” nie indagował. Na dzisiaj, staramy się, aby dobrze funkcjonowała komunikacja miejska w ramach ZKG „KM” i w ostatnim czasie PKP, aby uczniowie z Bukowna mieli dogodne połączenia komunikacyjne do olkuskich szkół.

Czy bogatym Bukownem  łatwo się zarządza?

- Czy przeciętni obywatele znają tzw. rankingi zamożności gmin? Czy wiedzą też jak są tworzone i co prezentują? Nie jestem w 100 proc. przekonany. Pewnie tyle co wszyscy przeczytamy w gazetach. A gazety, z całym szacunkiem piszą jednak tylko połowę prawdy. Wysoka pozycja Bukowna w rankingach udziałów w podatkach PIT i CIT nie przekłada się automatycznie na nadzwyczajną zasobność budżetu, choć daje dla niego solidne podstawy. Inne gminy uzyskując kwotowo mniejsze udziały w podatkach państwowych otrzymują z budżetu państwa większe subwencje i dotacje. Tak działa finansowanie samorządu. Nie jestem pewien, czy Mieszkańcy mają tego pełną świadomość. Pewnego razu do Urzędu przyszła Pani, która wyczytała w gazecie, że gmina pozyskała znaczące sumy dotacji unijnych, które w przeliczeniu na Mieszkańca wynoszą ponad 4 tys. zł. I ta Mieszkanka zapytała mnie wprost: gdzie są moje 4 tys. zł? To tak w formie dygresji. Ale odpowiadając na zadane pytanie: czy się rządzi łatwiej odpowiem – tak. Łatwiej zawiadywać gminą, która dysponuje solidnymi i stabilnymi podstawami gospodarki swej finansowej.

kajaki2016

Spływ kajakowy w Bukownie

A czy aby apetyty Mieszkańców nie podążają za obfitym budżetem?

- Może i tak. Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że budżet gminy pochodzi w znaczącej mierze z podatków od naszej społeczności, która – jak pokazują badania w skali województwa – do najbiedniejszych nie należy. Liczni tutejsi Mieszkańcy to byli lub obecni pracownicy Zakładów Górniczo-Hutniczych, gdzie pobory są na przyzwoitym poziomie, a otrzymywane świadczenia z ZUS, to w sporej mierze emerytury górnicze. Działają też u nas prężnie inne podmioty gospodarcze, a ilość przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą też przekracza przeciętną. Zatem zasobność budżetu gminy opiera się o zasobność Mieszkańców i gdy ich dochody są większe, tym budżet obfitszy. Ale jest też rzeczą naturalną, że i oczekiwania Mieszkańców są wówczas większe.   

Co uważa Pan za największy sukces w pracy burmistrza Gajdziszewskiego?

- Największy sukces? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem i nigdy pełnionej funkcji burmistrza nie rozpatrywałem w kategorii sukcesu. Mnie najbardziej cieszy, kiedy na ulicy uśmiechnięci przechodnie pozdrawiają mnie słowami: „dzień dobry panie burmistrzu”. Lubię zatrzymać się, porozmawiać, przywitać, posłuchać uwag, nawet tych krytycznych. Bodaj nigdy mi się nie zdarzyło, aby ktoś mnie poważnie atakował. Odczuwam satysfakcję, że mogę chodzić po Bukownie z podniesioną głową. Staram się nawet najdrobniejszą rzecz załatwić, bo wiem, że ona czasem najbardziej cieszy człowieka, a szczególnie osoby starsze. Dla mnie każda sprawa jest ważna - i ta duża, i ta mała, wielka inwestycja i kilka płytek chodnikowych przy przystanku, czy jakaś opaska wokół bloku. Ludzie to doceniają. Co prawda zdarzają się i tacy, którzy odwracają wzrok albo udają, że człowieka nie znają. A tu przecież trudno po tylu latach nie znać w takim małym mieście burmistrza. Ale takie jest życie. Czasem się zastanawiam, co bym dzisiaj robił, gdybym nie zdecydował się kiedyś zostać burmistrzem. Pewnie byłbym na spokojnej emeryturze górniczej i bawił wnuczki. Jednego na pewno bym nie miał - tej ogromnej satysfakcji, że tu się urodziłem, tu wychowałem i niemal połowę pracy zawodowej poświęciłem Miastu i pracy z naszymi Mieszkańcami. To jest olbrzymia satysfakcja i za to jestem Im wdzięczny. 

Jakie najważniejsze wyzwania czekają samorząd Bukowna w najbliższym czasie?

- Inwestujemy! Inwestujemy! Wiele rzeczy należy pokończyć, a rozpoczynać nowe. W bieżącym roku na wydatki majątkowe, w tym na inwestycje przeznaczamy prawie 12 mln. zł. To sporo. W kolejnych latach będzie zapewne podobnie. Póki płyną dotacje z Unii, póki można wspomóc się środkami z funduszy strukturalnych należy inwestować, nawet zaciągać nowe kredyty, bo przyjdzie taki czas, że strumień pieniędzy unijnych się skończy, albo znacznie ograniczy. Kto więc dzisiaj nie wykorzysta obecnej okazji do inwestowania, to już wkrótce te same inwestycje będzie robił tylko „za swoje” i zrobi ledwie połowę z tego, co można zrobić dzisiaj, wykorzystując środki zewnętrzne. Dzisiaj kto odważnie nie inwestuje, ten cofa się w rozwoju, zostaje na tym samym poziomie i z tyłu za innymi. Oczywiście, ważne jest w tym względzie również prowadzenie mądrej polityki kredytowej. Mamy jednak solidne podstawy budżetowe, prowadzimy rozsądną politykę gospodarczą w gminie, co pozwala na wypracowanie solidnej nadwyżki operacyjnej budżetu, a to z kolei powoduje, że mamy bardzo dobrą zdolność kredytową. Nieprawdą jest więc to, czym z reguły straszy się przed wyborami Mieszkańców, że czekają nas w przyszłości jakieś drastyczne podwyżki podatków albo nawet bankructwo gminy. Przykre to, że gdy brakuje ekonomicznych argumentów, próbuje się siać wśród Mieszkańców niczym nieuzasadniony strach przed bankructwem. 

Czy zamierza Pan ubiegać się o kolejną kadencję burmistrza?

- Jeśli tylko zdrowie na to pozwoli, to tak! Będzie to zapewne wbrew moim najbliższym, ale zaczynam mieć to we krwi. Gdy mam wolne, to nie potrafię się wyluzować i myślę tylko kiedy to wolne się skończy. Może trudno w to uwierzyć, ale tak mam. Nie czuję się wypalony swoją dotychczasową pracą na stanowisku burmistrza. Jest we mnie jeszcze wiele energii, pomysłów na rozwój Bukowna i zdefiniowane zadania do wykonania, których nie udało się jeszcze w naszym Mieście zrealizować. Oceniam siebie jako człowieka kontaktowego, dobrze zakorzenionego w Bukownie. Tu mieszkam, wśród ludzi których znam wydawałoby się całe życie, tutaj żyje moja rodzina, koledzy, przyjaciele. Oni są najlepszymi recenzentami mojej pracy. Chciałbym po sobie jeszcze coś konkretnego zostawić.

Dziękuje za rozmowę.

Jerzy Nagawiecki

Nowe mieszkania w Olkuszu z dofinansowaniem

Olkusz otrzymał 1,06 miliona złotych dofinansowania do budowy budynku z mieszkaniami socjalnymi wraz z przyłączami, który ma być zlokalizowany przy ul. Witosa. Pozostałe 2 miliony potrzebne do wykonania tego zadania wygospodarowane zostały z budżetu gminy. Oznacza to, że już wkrótce 21 nowych mieszkań zostanie zamieszkanych przez mieszkańców Olkusza znajdujących się w trudnej sytuacji i potrzebujących wsparcia. Jest to pierwsza od wielu lat inwestycja gminy w tym zakresie.

socjal

- Działania na rzecz osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej należą do naszych priorytetów. Bezpośrednie spotkania z osobami oczekującymi na mieszkanie socjalne dały mi pełen obraz, z jak dramatycznymi często sytuacjami muszą się uporać i jak dużą pomocą byłoby mieszkanie socjalne. Zasób gminy jest obecnie za mały, aby odpowiedzieć na wszystkie potrzeby, dlatego też nie miałem wątpliwości podejmując decyzję o budowie nowych mieszkań socjalnych – mówi Roman Piaśnik, burmistrz Olkusza. – W budynku znajdować się będzie 21 mieszkań o powierzchni średnio 40 metrów kw. Każde będzie wyposażone w łazienkę i aneks kuchenny. W mojej opinii, poprawa warunków bytowych jest dużą zmianą w życiu i motywacją do podniesienia się po różnego rodzaju niepowodzeniach – dodaje włodarz.

Obecnie Gmina Olkusz dysponuje 87 mieszkaniami socjalnymi (w tym jedno rotacyjne na wypadek klęski żywiołowej) oraz 863 mieszkaniami komunalnymi. Na liście oczekujących na mieszkanie socjalne widnieje około 70 nazwisk, natomiast trudno określić czas oczekiwania na lokum. Jest on głównie związany z liczebnością danej rodziny, jej sytuacją i rodzajem mieszkania, jakim aktualnie dysponuje gmina. Nowy budynek z całą pewnością tę listę skróci. Jego budowa ma rozpocząć się jeszcze w tym roku, a pierwsi lokatorzy pojawią się już na początku 2020 roku. Gmina dysponuje dokumentacją potrzebną do rozpoczęcia zadania.

Projekt „Budowa budynku z mieszkaniami socjalnymi wraz z przyłączami, Olkusz ul. Witosa” otrzyma wsparcie ze środków Banku Gospodarstwa Krajowego w wysokości 1 057 471,68 zł. Wkład własny Gminy wyniesie 2 020 849,45 zł. Są to kolejne w ostatnim czasie środki zewnętrzne, o które z sukcesem aplikowała Gmina Olkusz. – Chcemy zrobić jak najwięcej zadań, ale możliwości finansowe gminy są ograniczone. Dlatego też szukamy różnych programów wsparcia finansowego, nie tylko europejskich, ale również krajowych, dedykowanych na konkretne działania – uważa burmistrz Roman Piaśnik.

UMiG Olkusz

Obronimy niezawisłe sądownictwo!

Grzegorz Schetyna w Olkuszu:

Niezawisłe sądownictwo, wolne wybory, nieskrępowane funkcjonowanie organów władz samorządowych - oto dominujące tematy poruszane podczas debaty na Klubie Obywatelskim, który obradował w poniedziałek, 4 grudnia br., w Olkuszu. Spotkanie z przewodniczącym Platformy Obywatelskiej Grzegorzem SCHETYNĄ oraz wiceprezesem partii Borysem BUDKĄ zorganizowała posłanka Lidia GĄDEK. Sala konferencyjna hotelu „Victoria” wypełniła się po brzegi. Ważnych polityków witało ponad 200 osób. Podobnie wielkiego zainteresowania debatą na palące problemy kraju Srebrny Gród nie pamięta od dawna.

20171204 172558 0001

Zorganizowanie Klubu Obywatelskiego w Olkuszu okazało się „strzałem w dziesiątkę”. Debata o najważniejszych, ustrojowych sprawach kraju udowodniła, że trójpodział władzy, niezawisłe sądy, wolne wybory, nieskrępowane politycznie instytucje samorządowe są wartościami bliskimi serc zwykłych obywateli, że demokratyczne pryncypia łączą ludzi różnych politycznych opcji. Na spotkaniu z najważniejszymi politykami Platformy Obywatelskiej w Olkuszu zjawili się bowiem nie tylko ludzie podzielający poglądy PO, ale także zwolennicy: Nowoczesnej, Kukiza, PSL, lewicy, a nawet PiS-u.

Przewodniczący PO stwierdził na wstępie, że Kluby Obywatelskie to przestrzeń wolności i odpowiedzialności, miejsca gdzie Polacy potrafią ze sobą rozmawiać nie używając języka nienawiści i agresji, odpowiedź na zagrożenia spowodowane przez obecną władzę. Wiele miejsca poświecił Polsce samorządowej i jej obywatelskim wartościom. Mówił o zamachu PiS na prawodawstwo, którego efektem będzie ograniczenie mieszkańcom wpływu na otaczającą ich rzeczywistość w ich małych ojczyznach.

Grzegorz Schetyna zaprezentował w Olkuszu determinację godną wytrwanego lidera. Ze swadą odpowiadał na najtrudniejsze pytania padające w debacie: o ośmioletnich rządach Platformy, o osiągnieciach i porażkach, ale także o dzisiejszej walce w obronie demokracji i planach na najbliższy, trudny wyborczy czas. W okresie ograniczania swobód obywatelskich przez rządzącą większość lider Platformy zarażał optymizmem. Wzywał do mobilizacji, do jednoczenia się wokół spraw najważniejszych, do budowania wspólnego frontu. Obiecywał nowe otwarcie, zwycięstwo tych, którym bliskie są osiągnięcia Polski, państwa związanego z zachodnia częścią kontynentu, członka Unii Europejskiej.   

Wspólna lista to wartość dodana

O łamaniu praworządności i naginaniu konstytucyjnych zasad mówił z kolei były minister sprawiedliwości Borys Budka. „Zmieniały się rządy, ale zasady, którymi rządzono Polską pozostawały takie same. Ten dorobek pokoleń jest teraz marginalizowany. Demokracja zależy od nas wszystkich, także od tych, którzy obrażają się i nie idą na wybory.” Wiceprezes Platformy komentując ostatnie wydarzenia w Sejmie stwierdził: „Partyjne sądy stają się faktem. Przestrzegaliśmy prezydenta Dudę by nie podpisał ustawy zmieniającej ustawy o ustroju sądów powszechnych, ponieważ to, co było zmorą PRL-u, staje się zmorą państwa PiS. Partyjne sądy stały się faktem bowiem minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie ma prawo dokonywać politycznych nominacji w polskim wymiarze sprawiedliwości. Musimy zatrzymać ten proces. To degraduje nasz kraj zarówno tu w Polsce, jak i na arenie międzynarodowej. Stajemy się niewiarygodnymi partnerami, odstajemy od standardów.”

Dla Borysa Budki receptą na zatrzymanie PiS-u jest aktywność obywatelska. „Ale żeby tego dokonać, jak najwięcej ludzi musi pójść na wybory. Jak pokazują wszystkie sondaże wspólna lista to wartość dodana, bo nasi wyborcy oczekują wspólnego działania, oczekują zjednoczenia”.

Długie, ponad dwugodzinne spotkanie dobiegło końca. Lidia Gądek dziękując liderom Platformy Obywatelskiej za przybycie do Olkusza stwierdziła równocześnie, że kreowana przez obecne władze rzeczywistość ma się nijak do oczekiwań mieszkańców Ziemi Olkuskiej i ościennych powiatów, którzy ceniąc sobie polityczną różnorodność stoją zarazem murem za demokratycznymi osiągnięciami państwa prawnego. Posłanka z Lgoty Wolbromskiej zadeklarowała otwieranie się na kolejne środowiska i dalsze kontynuowanie debaty „bez znieczulenia”.

Kwiaty i konferencja prasowa

Grzegorz Schetyna i Borys Budka przybyli do Olkusza prosto z Katowic, gdzie z okazji Dnia Górnika złożyli kwiaty przy pomniku, gdzie 36 lat temu zginęli górnicy KWK „Wujek”. Wzięli także udział w konferencji prasowej,

Następnie liderzy Platformy Obywatelskiej przybyli do Olkusza. W biurze poselskim Lidii Gądek spotkali się z szefami lokalnych i regionalnych struktur partii oraz uczestniczyli w briefingu prasowym.

Na pytanie przedstawiciela „Serwisu Jurajskiego” o wspieraniu przez Platformę znanych lokalnych liderów podzielających samorządowe zdobycze III Rzeczypospolitej Grzegorz Schetyna odpowiedział twierdząco. Podkreślał potrzebę jedności demokratycznych sił, którym bliska jest idea wolnych i nieskrępowanych wyborów.

Z kolei z należną ironią szefowie Platformy potraktowali pytanie dziennikarki TVP Kraków, która – ni stąd ni zowąd - skierowała starannie przygotowane wcześniej pytanie o stosunek do… reparacji wojennych. Sytuacja była o tyle śmieszna, że dwie godziny wcześniej w stolicy Śląska, reporter TVP Katowice pytał liderów Platformy Obywatelskiej dokładnie o to samo. Ujawniona, kierownicza rola centrali telewizji „dobrej zmiany” jest godna podkreślenia - komentowano.

W drodze na spotkanie olkuskiego Klubu Obywatelskiego szefowie Platformy Obywatelskiej, w towarzystwie posłów: Lidii Gadek i Józefa Lassoty, członka Zarządu Województwa Małopolskiego Grzegorza Lipca, przewodniczącego Platformy Obywatelskiej w Małopolsce Aleksandra Miszalskiego oraz działaczy lokalnych struktur partii złożyli kwiaty i zapalili znicze przy pomniku Józefa Piłsudskiego na rynku Srebrnego Grodu.

Jerzy Nagawiecki

 

Kodeks wyborczy po nowemu

Do Sejmu trafił projekt zmian w Kodeksie Wyborczym. W piątek, 10 listopada br., znalazł się w parlamencie jako dokument poselski, czyli nie wymagający żmudnych procedur, uzgodnień, opinii prawnych. Co zawiera? I jak może wpłynąć na scenę polityczną powiatu olkuskiego?

kodeks wyborów

Miłe złego początki

Projektowane nowe reguły wyborcze na pierwszy rzut oka wyglądają mało na radykalne. Wprowadzają bowiem miłe dla ucha: obowiązek utworzenia budżetu obywatelskiego w miastach na prawach powiatu z określoną minimalną wysokością, wprowadzenie obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej we wszystkich samorządach, obowiązek transmisji obrad wszelkich szczebli rad, sejmików samorządowych, obowiązek rejestracji głosowań radnych.

Projekt przewiduje także umocowanie ustawowo interpelacji i zapytań radnych, wprowadzenie instytucji debaty o stanie samorządu, która miałaby odbywać się raz do roku, przyznanie każdemu z klubów prawa do wniesienia jednego punktu porządku obrad na sesję, nadanie uprawnień kontrolnych indywidualnym radnym. Proponowany kodeks wyborczy zakłada także gwarancję przewodnictwa w komisji rewizyjnej klubu opozycyjnego oraz zmianę w statusie pracowników biur obsługujących rady gmin i powiatów, którzy podlegaliby przewodniczącemu rady.

Koniec z JOW-ami

Po przeglądzie zmian miękkich czas na prezentację propozycji zasadniczych. Pierwszą jest dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast liczona od czasu wprowadzenia ustawy. Druga, jakże istotna, wprowadza wybory do rady gminy w systemie proporcjonalnym. Obecnie odbywają się one według ordynacji większościowej, czyli radni wybierani są w jednomandatowych okręgach wyborczych, czyli tzw. JOW-ach. Różnica pomiędzy oboma systemami wyborczymi jest zasadnicza. W proporcjonalnej głosuje się na listę i kandydata, czyli wybory staja się walka ugrupowań partyjnych – większościowej – walczą lokalni liderzy, kandydaci z imienia i nazwiska.  

Kolejna zmian dotyczy okręgów wyborczych do rad gmin i sejmików województwa. Przyszłe okręgi wyborcze maja liczyć od 3 do 7 mandatów. Obecnie w jednym okręgu wybiera się od 5 do 15 radnych. Ponadto - zgodnie z projektem - z 10 do 7 zmniejszona ma być maksymalna liczba radnych powiatowych wybieranych w okręgu wyborczym. Dziś ta liczba waha się od 3 do 10 radnych.

Projekt ogranicza ponadto bierne prawo wyborcze kandydatom na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Wprawdzie zezwala im na równoczesne ubieganie się o mandat radnego w swojej gminie, ale zakazuje równoczesnego kandydowania do rad powiatów i sejmików wojewódzkich, co było częstą praktyką.

Rada Powiatu odmieniona?

Ograniczenie startu wójtom i burmistrzom w wyborach na radnych powiatowych zaowocuje nowymi ostatecznymi rozstrzygnięciami. Poruszaliśmy ten temat w 108 wydaniu „Serwisu”. Przypomnijmy, że obecnie w gronie 23 wybrańców znajduje się sporo przegranych burmistrzów/wójtów, niedoszłych włodarzy miast i gmin oraz ludzi, którzy znaleźli się w radzie tylko dzięki startującym w dwóch konkurencjach burmistrzom/wójtom, którzy po zdobyciu mandatów szefów gmin zrezygnowali z miejsc w Radzie Powiatu.  Przejdźmy do konkretów. W Radzie Powiatu w Olkusz liczną grupę stanowią niedoszli burmistrzowie/wójtowie. Listę tę otwiera starosta Paweł Piasny, następnie kroczą: Łukasz Kmita, Robert Herzyk, Mateusz Liszka. Poprzedni burmistrz Srebrnego Miasta Dariusz Rzepka przegrał w roku 2014 elekcyjny wyścig o Olkusz i trafił do Rady Powiatu. Identyczna sytuacja nastąpiła w Bolesławiu, gdzie wójt Ryszard Januszek przegrał wyborczy wyścig z Krzysztofem Dudzińskim, w Kluczach Kazimierz Ściążko uległ Norbertowi Bieniowi, a w Wolbromiu Jana Łaksę zastąpił Adam Zielnik. Wszyscy przegrani zasiedli w Radzie Powiatu. Warto dodać, że także Bień i Zielnik zabezpieczyli się na ewentualność porażki. Ubiegali się, skutecznie, o mandaty radnych powiatowych. Pociągnęli listy, wprowadzili do powiatowego sejmiku swoich kolegów. Praktyka ta dotyczy także Romana Żelaznego. Wójt Trzyciąża wygrał zarówno mandat wójta jak i radnego. Na powyższych zabiegach skorzystali dublerzy.

Pod jurysdykcją nowej ordynacji wyborczej takie zabiegi będą niemożliwe. Oznacza to, że np. Paweł Piasny, Łukasz Kmita a także inni liczni, prawdopodobni kandydaci na włodarzy miast i gmin nie będą mogli startować do powiatu, lub na odwrót – na wójta/burmistrza. Nowa sytuacja spowoduje zapewne ograniczenie chętnych na funkcje szefów miast i gmin do prawdziwie godnych rywalizacji, a jednocześnie stworzy przestrzeń dla wyboru nowych ludzi do rady powiatu.  

I jeszcze jedno. Obwód wyborczy MiG Olkusz – 10 mandatowy, zostanie podzielony. W jaki sposób – tego dziś niepodobna określić. Nowe okręgi (dwa lub trzy) mogą przynieść całkiem nowe rozdania mandatów. Pamiętać warto, że w małym okręgu realny próg wyborczy rośnie.

Komisje i komisarze

Wybory samorządowe są najtrudniejszymi do przeprowadzenia. To cztery różne głosowania, które trzeba zorganizować w tym samym czasie. Obywatele wybierają: włodarzy miast i gmin oraz radnych gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich. Projekt PiS zakłada, że dwa miesiące od wejścia w życie ustawy, Państwowa Komisja Wyborcza powoła 16 wojewódzkich i 380 powiatowych komisarzy wyborczych (obecnie jest ich 51). Komisarze mają być powołani spośród osób mających jedynie wykształcenie prawnicze. Dotychczasowi musieli być sędziami. Co istotne, projekt PiS nie ogranicza działalności politycznej i przynależności do partii politycznych nowych komisarzy. To może podważyć ich wiarygodność, uczciwość, czyli niezbędne atrybuty wyborów.

Wojciech Hermeliński – przewodniczący PKW - krytycznie odniósł się m.in. do projektowanych przepisów dotyczących kompetencji nowych komisarzy wyborczych, od których nie wymaga się apolityczności, czyli tej cesze właściwej dla sędziów. - W tej sytuacji – powiedział Hermeliński - nie można wykluczyć, że w jakiś sposób mogą ulegać naciskom, czy wychodzić na przeciw oczekiwaniom swojej partii. Przewodniczący PKW zauważył ponadto, że następuje odebranie tradycyjnych kompetencji gminom, które dokonywały dotychczas podziału na okręgi wyborcze. Było to rozwiązaniem słusznym, gdyż gmina zna najlepiej sytuację w konkretnych miejscowościach, w okręgu czy obwodzie.

Ponad 300 milionów więcej

Z krytyką projektu ustawy proponowanego przez posłów PiS kodeks wyborczy pospieszył Władysław Kosiniak-Kamysz. Prezes ludowców, że dokument potwierdza wcześniejsza opinie, że „PiS nie lubi samorządów, bo – po pierwsze - w nich nie rządzi. Po drugie, wynika to z filozofii państwa, w które wierzy PiS. Ich zdaniem Polska ma być państwem zarządzanym centralnie, silną ręką z Warszawy. Wszystkie decyzje mają przechodzić przez partię polityczną. Tymczasem samorząd to jest niezależność od władzy zwierzchniej.

Równie krytyczna okazała się Państwowa Komisja Wyborcza, która zwróciła uwagę na gigantyczny wzrost kosztów organizacji wyborów w nowej formule. Samo stworzenie dwóch osobnych komisji w każdym obwodzie (9-osobowej do przeprowadzenia głosowania i tak samo licznej przeznaczonej do liczenia głosów) to koszt ok. 190 milionów złotych. Do tego dochodzi konieczność uzupełnienia wyposażenia w 28 tysiącach lokali wyborczych, roczne wynagrodzenie blisko 350 nowych komisarzy, zakup komputerów do obsługi komisji, a także kamer oraz pokrycie kosztów transmisji z lokali wyborczych. W sumie daje to astronomiczną kwotę ok. 640 mln zł. To o ponad 300 milionów złotych więcej, niż środki przeznaczone na ten cel w budżecie na przyszły rok.

I jeszcze jedno. System informatyczny.. Jego awaria w 2014 roku doprowadziła do chaosu. Ostateczne wyniki wyborów ogłoszono z blisko tygodniowym opóźnieniem. Od tamtej pory trwały prace nad nowym systemem, pod kątem obowiązującej ordynacji wyborczej. Planowane zmiany wywracają ją do góry nogami. Zmiany w Kodeksie wyborczym mogą spowodować destabilizację procesu wyborczego A.D. 2017.

Czy obawy są słuszne?

Proponowany, nowy kodeks wyborczy prowokuje pytanie: kto na tym zyska. Zapewne trudno o jednoznaczną odpowiedź. Bowiem w Polsce jest ponad 2,5 tys. różnych aren wyborczych. Na każdej z nich układ sił wygląda inaczej: zdarzają się egzotyczne koalicje, a znane partie nie są reprezentowane. Ale jedno wiadomo na pewno: pogorszy się sytuacja indywidualnych, niezależnych kandydatów. W wyborach lokalnych ludzie mają skłonność do głosowania przede wszystkim na konkretne osoby i mało ich interesują szyldy ugrupowań. I tu pojawia się dylemat: czy ten personalny wybór będzie przez system wyborczy uszanowany. Można mieć do tego poważne wątpliwości. Bowiem taki kandydat będzie zmuszony do stworzenia listy wyborczej, czyli założenia komitetu i znalezienia chętnych, którzy razem z nim wystąpią w wyborach. Jaka przydzieli im role, czy jedynie fikcyjnych alternatyw, czy realnej konkurencji?

Postawmy pytanie inaczej: czy szanse konkretnego, uznanego kandydat danej miejscowości rosną pod władza nowego systemu? To może zależeć także jak zostaną wyznaczone granice okręgów. Dziś człowiek popularny startujący w okręgu jednomandatowym, ma dużą dozę pewności wygranej. Ale gdy jego okręg zostanie przekształcony w trójmandatowy, to może być różnie. Wszystko zależy od lokalnej specyfiki, strategii układania list wyborczych i nowego kształtu okręgów, o którym zdecyduje powiatowy komisarz wyborczy. I tu natrafiamy na kolejny problem: propozycja, żeby powołać całkiem nowych urzędników odpowiedzialnych za organizację wyborów i przekazać im kompetencję podziału jednostek samorządowych na okręgi, jest zmianą daleko idącą. Za daleko!

Jerzy Nagawiecki

Emeryci czekają na rekompensaty

Komu należą się rekompensaty z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla? Czy emerytom i rencistom, byłym pracownikom z ZGH „Bolesław”, przysługują świadczenia rekompensacyjne za utracone prawo do deputatu węglowego wynikające z ustawy z dnia 12 października 2017 roku? Oto dylematy zaprzątające umysły licznych mieszkańcom ziemi olkuskiej, których zawodowa kariera upłynęła w Zakładach Górniczo-Hutniczych.

Kopalnia

Emeryci i renciści z ZGH "Bolesław" zostali pominięci w przyznawaniu rekompensat

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda podpisał stosowna ustawę. Jej przepisy weszły w życie 24 października br. W myśl wspomnianej regulacji emerytom i rencistom przysługuje jednorazowo po 10 tys. zł. Wnioski o pieniądze należy składać w ciągu 21 dni, czyli do 18 listopada br.

Informacje medialne o rekompensatach za utracony deputat węglowy trafiły lotem błyskawicy do byłych górników pracujących w kopalniach ZGH „Bolesław”. Liczni emeryci największego pracodawcy ziemi olkuskiej uwierzyli w szanse skorzystania z pieniężnego ekwiwalentu. Starają się dopytać o możliwość otrzymania świadczenia. Równocześnie jednak zaniepokoił ich fakt, iż w tekście ustawy zawarto frazę, że dotyczy ona „wyłącznie przedsiębiorstw wydobywających węgiel kamienny”. Pytają zatem swojego byłego pracodawcę oraz organizacje związkowe działające w spółce z Bukowna czy i ewentualnie kiedy dostaną kasę? Nie rozumieją bowiem dlaczego górnicy fedrujący węgiel maja być lepiej honorowani od tych wydobywających rudy metali?

ZGH pyta ministra

W zaistniałej sytuacji Zarząd ZGH „Bolesław” S.A. zwrócił się do ministra energetyki Krzysztofa Tchórzewskiego z prośbą o udzielenie wyjaśnień w kwestii dotyczącej prawa do rekompensaty: „ czy emerytom lub rencistom - byłym pracownikom zatrudnionym w naszej kopalni przysługuje rekompensata przewidziana ustawą o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla? (…) Mamy świadomość – napisano w liście do ministra – że literalne zapisy powołanej ustawy z dnia 12.10.2017 r. dotyczą wyłącznie przedsiębiorstw górniczych wydobywających węgiel kamienny. Niemniej jednak z naszego doświadczenia wynika, że ustawa dotycząca górnictwa węgla kamiennego może zostać przez sąd zastosowana przy rozpatrywaniu sprawy dotyczącej kopalni wydobywającej również rudy cynku i ołowiu, w której pracownicy do 1996 roku mieli prawo do ekwiwalentu i do deputatu węglowego. W tym zakresie w sprawie deputatu węglowego został w roku 2012 wydany przez sąd krakowski wyrok niekorzystny dla spółki. W związku z powyższym, celem dochowania z naszej strony należytej staranności, jak również mając na uwadze zarówno interes Spółki, jak i interes zainteresowanych wypłatą rekompensat emerytów lub rencistów (odnośnie istnienia pewności co do istnienia bądź nie prawa do przewidzianej ustawą rekompensaty), zwracamy się do Pana Ministra z prośba zawartą w niniejszym piśmie. Z naszych obliczeń wynika przy tym, że sprawa może dotyczyć ponad 6 tys. emerytów i rencistów (jak również przewidzianych w ustawie z 2017 roku wdów, wdowców, i sierot otrzymujących rentę rodzinną po emerytach i rencistach z naszego zakładu).”   

Solidarność krytykuje

„Nieudolną i wyrządzającą krzywdę” nazwał Jarosław Grzesik, lider górniczej „Solidarności” ustawę w sprawie rekompensaty za deputat węglowy. Rząd "wziął się za naprawę szkody, jaką były niesprawiedliwe decyzje podjęte przez zarządy spółek węglowych, ale zrobił to w sposób nieudolny, wyrządzając ludziom krzywdę". Działacz związkowy zwrócił uwagę na sytuację ok. 12 tys. osób, których ustawa o rekompensacie za deputat węglowy nie obejmuje. Chodzi m.in. o byłych pracowników kopalń, którym prawo do emeryckiego deputatu wypowiedziano, gdy byli jeszcze pracownikami firmy. Z rekompensaty nie będą mogli również skorzystać byli pracownicy przedsiębiorstw robót górniczych oraz osoby, które skorzystały z urlopów górniczych. O 10 tys. zł nie mogą ubiegać się również osoby, które otrzymują co roku ekwiwalent za deputat z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub na podstawie prawomocnego wyroku sądu w tej sprawie.

Górnicza sekcja „Solidarności” po uchwaleniu tej ustawy przez Sejm, wydała oświadczenie, w którym negatywnie oceniała podjęty projekt. Związkowcy zwracali uwagę, że emeryci i renciści powinni mieć wybór: albo jednorazowa rekompensata w zamian za zrzeczenie się dalszych praw do deputatu, albo przywrócenie corocznego ekwiwalentu oraz że rządowe przepisy nie powinny nikogo wykluczać. Zgłaszane poprawki w tej sprawie, przepadły podczas głosowania w Senacie.

W interesie emerytów

Wątpliwości w sprawie ustawy dotyczącej świadczeń rekompensacyjnych za utracone prawo do deputatu węglowego wniosła także Lidia Gadek. Posłanka reprezentująca w Sejmie ziemię olkuską upomniała się o pieniądze dla emerytów i rencistów ZGH „Bolesław” i zwróciła się w tej sprawie do ministra energetyki Krzysztofa Tchórzewskiego.

W zapytaniu poselskim parlamentarzystki Lidii Gądek czytamy, że „…od 1 stycznia 1994 r. w ZGH „Bolesław” obowiązywała Zakładowa Umowa Zbiorowa. Przywołana umowa przewidywała prawo do ekwiwalentu za węgiel lub do deputatu węglowego dla emerytów lub rencistów ZGH „Bolesław”. Zgodnie z ustawą z dnia 29 września 1994 r. o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. Nr 113 poz. 547 z 1994 r.), przywołana umowa zbiorowa przekształciła się z mocy samego prawa w zakładowy układ zbiorowy pracy. Na mocy protokołu dodatkowego nr 12 z dnia 4 czerwca 1996 roku z zakładowego układu zbiorowego pracy, obowiązującego ówcześnie w ZGH „Bolesław”, wyłączono obowiązek ZGH „Bolesław” do wypłaty ekwiwalentu lub wydawania węgla dla emerytów lub rencistów ZGH „Bolesław” z jednoczesnym wliczeniem wartości tych świadczeń do podstawy wymiaru świadczeń emerytalno-rentowych. (…) Wnoszę o udzielenie odpowiedzi: Czy Minister Energii pozwoli emerytom i rencistom ZGH „Bolesław” skutecznie ubiegać się o rekompensaty z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla?”

W oparciu o wyżej zaprezentowaną argumentację Lidia Gądek stwierdza, że „…sytuacja prawna i faktyczna emerytów oraz rencistów kopalni wydobywającej węgiel kamienny i kopalni wydobywającej rudy cynku i ołowiu jest porównywalna, by nie powiedzieć identyczna. Dlatego uważam, że możliwość otrzymania rekompensaty z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla przez emerytów i rencistów ZGH „Bolesław”, na podstawie ustawy z dnia 12 października 2017 r., uzależniona jest nie od oceny prawnej, lecz od oceny subiektywnej ministra energii. Liczę zatem, że minister energii przychyli się do mojego wniosku i podejmie odpowiednie działania celem umożliwienia emerytom i rencistom ZGH „Bolesław” skutecznego ubiegania się o rekompensaty z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla.”

Pozostaje życzyć emerytom i rencistom, byłym pracownikom ZGH „Bolesław”, aby interwencje Zarządu Spółki oraz posłanki RP Lidii Gądek okazały się skuteczne.

Jerzy Nagawiecki

 

Działamy odpowiedzialnie

Gmina Olkusz przechodzi inwestycyjny boom. Administracja jednostki samorządowej, kierowanej przez burmistrza Romana Piaśnika, realizuje inwestycyjny program pokaźnych rozmiarów jakiego wcześniej nie było. Kolejne przedsięwzięcia postępują planowo, zgodnie z najpilniejszymi potrzebami. Inwestycje dotykają różnych obszarów. Odnowie poddaje się olkuską starówkę, placówki oświatowe, drogi i ulice…

DSC 50

O działaniach inwestycyjnych w Olkuszu i okolicy, o przedsięwzięciach zrealizowanych i planowanych, o stylu sprawowania władzy - rozmawiam z burmistrzem Romanem Piaśnikiem.

12 września 2017 roku, w trakcie sesji Rady Miejskiej w Olkuszu, starosta Paweł Piasny w emocjonalnym wystąpieniu zarzucił Panu „oszustwo i kłamstwo”. Rzecz dotyczyła udziału finansowego gminy w remoncie drogi powiatowej w Troksie i Braciejówce. Starosta oczekiwał wsparcia na poziomie ponad 3,3 mln. zł, gmina Olkusz postanowiła przekazać 500 tys. zł. Proszę o komentarz.

- Panu Staroście odpowiedziałem listem otwartym. Zawarłem w nim frazę, że nie mam zamiaru podejmować polemiki w zaprezentowanym przez Pana Starostę stylu. Równocześnie ustosunkowałem się do meritum sprawy, czyli do udzielenia wsparcia finansowego dla zadania „Przebudowa drogi powiatowej nr 1090K Troks-Braciejówka-Jangrot-Trzyciąż”. Wyjaśniłem, że skoro to droga powiatowa, to na jej remont starostwo winno zabezpieczyć stosowne środki. Równocześnie przypomniałem, że gmina Olkusz wsparła projekt sumą 500 tys. zł.

Starosta zarzuca Panu zerwanie porozumienia w sprawie inwestycji drogowych zawartego w 2015 roku.

- To nieprawda. Pierwszym warunkiem udzielenia przez gminę pomocy finansowej powiatowi było pozyskanie na rzeczoną inwestycję co najmniej 50 proc. środków zewnętrznych. Natomiast powiatowi udało się zdobyć dofinansowanie jedynie na poziomie 42,67 proc. Tym samym wcześniejsze porozumienie nie zostało dotrzymane Takie są fakty. Mimo to Rada Miejska, dysponująca gminnym budżetem - pomimo ogromu zadań własnych – postanowiła wesprzeć remont drogi. Zapisana w budżecie pomoc na poziomie 350 tys. zł została podniesiona do 500 tys. zł. To pokaźna kwota.

W jaki sposób olkuska gmina wspomaga powiat w przedsięwzięciach drogowych.

- Przykładów jest wiele. W roku 2016 MiG Olkusz przekazała powiatowi ponad 351 tys. zł na remonty dróg. W obecnym roku wsparliśmy dotychczas powiat kwotą ponad 50 tys. zł. Kolejne pół miliona złotych czeka. Jednocześnie zadeklarowaliśmy na rok przyszły wsparcie na łączną sumę 185 tys. zł z przeznaczeniem na wykonanie dokumentacji projektowych na drogi powiatowe w Bogucinie Małym, Pazurku i Żuradzie. To sporo.

Oczywistym jest, że wspieranie remontów dróg powiatowych to jedynie niewielki wycinek przedsięwzięć gminy Olkusz. Posiadacie wiele własnych traktów wymagających modernizacji.

- W ostatnim czasie poprawialiśmy stan olkuskich ulic: ks. H.Januchty, ul. Głowackiego, ul. Sienkiewicza, ul. Nullo, Sławkowskiej, Przemysłowej oraz dróg gminnych w Sienicznie i Witeradowie. Ponieśliśmy wielomilionowe wydatki. Kolejne drogi czekają.

Prace drogowe to jedynie wycinek inwestycyjnych wyzwań gminy Olkusz.

- Realizujemy ogrom własnych, szalenie kosztownych inwestycji. Podjęliśmy wyzwanie rewitalizacji budynku dawnego starostwa wraz z budową podziemnej trasy w obrębie ratusza na olkuskim rynku. Koszty całości przedsięwzięcia wynoszą blisko 19 mln. zł, zaś dofinansowanie to jedynie ponad 3,6 mln. zł. Na marginesie przypomnieć warto, że kilka lat wcześniej planowano remont budynku dawnego starostwa za pieniądze pochodzące w równych proporcjach z budżetów powiatu i gminy Olkusz. Obecnie wszystko pozostało na barkach miasta.

Na tym nie koniec planowanych prac. MiG Olkusz ubiega się o grant, w wysokości ponad 22 mln zł, na gminny program rewitalizacji wyceniony na ponad 31 mln zł. Pozostała kwota, niespełna 10 mln zł, musi zostać zabezpieczona w budżecie jednostki na lata 2018-2020. W kolejnym roku na zadanie „Zamek Rabsztyn dla dziedzictwa” zarezerwowaliśmy kolejne 400 tys. zł.

Tylko w roku bieżącym wydatkowaliśmy 2,4 mln zł na wydatki związane z reformą oświaty z przeznaczeniem na dostosowanie kształcenia do nowych wymogów. Podobne nakłady czekają nas w kolejnym roku. Dodatkowo budżet obywatelski kosztuje 1,2 mln zł. Ponadto wiele pieniędzy idzie na wsparcie, utrzymanie substancji komunalnej, na remont magistratu, na komunikację miejską, na wodę i ścieki, na wywóz śmieci, etc.

Zestaw przedsięwzięć może imponować.

- Działamy poważnie i odpowiedzialnie. Konsekwentnie realizując najpilniejsze potrzeby miast i gminy oraz naszych mieszkańców. Robimy swoje. Z tej drogi nikt nas nie zepchnie.

Dziękuje za rozmowę. 

Jerzy Nagawiecki

Błogosławieni cisi albowiem...

Jest pan oszustem i kłamcą” – wykrzyczał starosta Paweł Piasny w kierunku burmistrza Olkusza Romana Piaśnika, dodając że ten „oszukał zarząd powiatu”. Zdarzenie miało miejsce 12 września br. w budynku magistratu, podczas sesji Rady Miejskiej, w trakcie której starosta był gościem obrad lokalnego sejmiku. Na zarzut „jest pan kłamcą i oszustem” burmistrz odpowiedział, że starosta zachowuje się jak małe dziecko, obraża się i prezentuje poziom "do którego on nie zamierza się zniżać", na co padła riposta Piasnego, że burmistrz jego poziomu nigdy nie osiągnie. 

busza

Burzliwe obrady

Starosta olkuski przybył na sesję Rady Miejskiej w konkretnym celu – pozyskania finansowego wsparcia budżetu gminy Olkusz na remont drogi powiatowej wiodącej przez Troks, Braciejówkę w kierunku Trzyciąża. Koszt robót na terenie Gminy Olkusz został oszacowany na 11,5 mln zł, a kwota uzyskanego dofinansowania to raptem 5 mln zł (około 43 proc.). W zaistniałej sytuacji powiatowy włodarz liczył na ok. 3,3 mln zł z budżetu Olkusza. Powoływał się przy tym na zawarte dwa lata wcześniej porozumienie o wspólnym i solidarnym ponoszeniu kosztów przez gminę i powiat inwestycji na drogach powiatowych. W zacietrzewieniu zapomniał o podstawowym warunku ówczesnego porozumienia, czyli o kwocie wsparcia zewnętrznego na poziomie co najmniej połowy kosztów przedsięwzięcia, który nie został spełniony.

Trudno byłoby znaleźć człowieka znającego drogę Troks-Braciejówka-Trzyciąż, który negowałby pilną potrzebę remontu traktu. Równocześnie jednak burmistrz jest zobowiązany do zrównoważonego inwestowania w całej gminie i stosowania dewizy „mierz siły na zamiary”. A zatem rolą władz samorządowych, w tym wypadku burmistrza Piaśnika i Rady Miejskiej w Olkuszu jest godzenie obydwu wymienionych racji, znajdowanie złotego środka przy wytyczaniu celów i wydawaniu pieniędzy z budżetowej kasy. Radni w toku prac komisji stanęli na stanowisku, że omawianą inwestycję należy wesprzeć. Początkowo proponowali przekazać powiatowi 350 tys. zł, ostatecznie zdecydowali się na kwotę pół mln zł.  

„Jest pan oszustem i kłamcą, oszukał Pan Zarząd Powiatu” – agresywna retoryka skutków nie przyniosła. Starosta się zdenerwował, nakrzyczał, obraził i… wrócił do domu nic nie załatwiwszy. Zapomniał o sprawdzonych, skutecznych zachowaniach, które podpowiadają stare porzekadła, że: zgoda buduje, umiar cechuje mistrza, a potulne ciele dwie krowy ssie. Jednak w obecnych czasach przysłowia, które są podobna mądrością narodu, na nic się zdają, kiedy w polityce zapanowała moda na agresję, a kompromisowi przydaje się najczęściej określenie „zgniły”. Owe „dynamiczne” zachowania mają przysparzać politycznych punktów. Weryfikacja powyższej tezy nastąpi już za 13 miesięcy.

Mafia chce zatruć wodę

"Mafia urzędnicza chce zatruć wodę i nikt w tej sprawie nie reaguje. Burmistrz Bukowna, radni miejscy, posłowie mają gdzieś prawa mieszkańców” – powyższa wypowiedź Stefana Piętki ukazała się na łamach „Gazety Krakowskiej” 20 września br. w artykule „Nie powstanie centrum logistyczne. Ekolog chce, by było jezioro”. Ów ekolog, Stefan Piętka, to nauczyciel fizyki i były radny Bukowna do 2006 roku, obecnie wiceprezes Stowarzyszenia Zielony Ring Przemszy z siedzibą w Sławkowie.

Agresywna reakcja Stefana Piętki, odsądzająca urzędników magistratu w Bukownie od czci i wiary, była spowodowana rozpoczęciem przez tamtejszy Urząd procedowania nad wnioskiem ZGH „Bolesław” S.A. o wydanie decyzji środowiskowej dla planowanej inwestycji: "Budowa Centrum Logistyczno-Magazynowego ZGH "Bolesław" S.A. na terenie wyrobiska po byłej eksploatacji piasku". W toku postepowania burmistrz Mirosław Gajdziszewski zwrócił się do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Krakowie i Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Olkuszu o wyrażenie opinii co do potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko dla tego przedsięwzięcia, a w przypadku stwierdzenia takiej potrzeby, co do zakresu raportu. RDOŚ ustalił zakres raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko, a ze swej strony olkuski Sanepid uznał „brak konieczności przeprowadzenia takiej oceny”.

Powyższe rozstrzygnięcia nie spodobały się Stefanowi Piętce. Ekolog zarzucił Inspekcjom, że decyzje „oparte zostały o dokumentację, w której zostały podane istotne dla sprawy dane niezgodne z istniejącym stanem faktycznym”. Oskarżył wymienione instytucje o „skręcenie” dokumentów i zgłosił sprawę do Prokuratury Rejonowej w Olkuszu. Ta jednak, z powodu braku dowodów, odmówiła wszczęcia postępowania. - Teraz skierowaliśmy sprawę do prokuratury krajowej – informował Piętka na łamach „GK”.

W trzeciej dekadzie sierpnia br. spółka „ZGH „Boleslaw” wycofała się z inwestycji Centrum Logistyczno-Magazynowego, gdyż uzyskała zgodę na budowę nowoczesnej hali wanien i namiarowni wsadów na terenie huty. Jednak wywołany przez ekologa z Bukowna „smród pozostał”, podobnie jak posądzenia o działania niezgodne z ekologicznymi normami, o fałszerstwa i stronniczość.

Cichy czyli skuteczny

„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię!” – stoi w Biblii. Cichość i pokorne serce - synonimy cierpliwość i ufność. Człowiek cichy to ktoś wyrozumiały i taktowny. A głośny, to powierzchowny, płytki i wyrachowany arogant. Cichość to wyższa szkoła jazdy, wymagająca dużego wyrobienia osobowego. Cichy to ktoś z “klasą”, wierny, serdeczny, nie wynoszący się, skromny i powściągliwy.

Czy czasami nie warto być cichym?

Jerzy Nagawiecki