na strone telefony poziom

 

Za kilka tygodni ruszy budowa szpitalnego oddziału ratunkowego

Wszystkie łóżka w olkuskim szpitalu zostały wymienione, a w najbliższych tygodniach przy szpitalu ruszy budowa nowego budynku szpitalnego oddziału ratunkowego. Rozpoczęcie największej tegorocznej inwestycji w szpitalu oraz zakończona właśnie wymiana łóżek dla pacjentów, były tematem wczorajszego spotkania starosty olkuskiego Pawła Piasnego, prezesa Grupy Nowy Szpital Holding S.A., Marcina Szulwińskiego i zarządu Nowego Szpitala w Olkuszu.

DSC08962 Kopia

Podczas spotkania rozmawiano przede wszystkim o największej tegorocznej inwestycji w szpitalu, którą jest budowa nowego oddziału ratunkowego. Obecnie trwają ostatnie ustalenia z wykonawcą dotyczące m.in. harmonogramu prac a za kilka tygodniu powinny rozpocząć się prace budowlane.


Szpitalny oddział ratunkowy powstanie na  działce po dawnym lądowisku. Szpital otrzymał na ten cel dofinansowanie z programu operacyjnego infrastruktura i środowisko na lata 2014-2020 z puli środków przeznaczonych na medycynę ratunkową. Łączna wartość projektu wynosi 6 221 215,03 zł, z czego udział własny to 1 388 423,20, a 4 832 791,83 zł  to dofinansowanie.  

DSC08977

Zyskają przede wszystkim pacjenci, ponieważ nowy budynek będzie przestronniejszy i bardziej komfortowy niż obecny oddział. Poza tym, będzie spełniał wymogi prawne dotyczące tego typu oddziałów.

W czasie spotkania podsumowano również, zakończoną właśnie wymianę łóżek w szpitalu. Dzięki porozumieniu między zarządem powiatu olkuskiego i zarządem szpitala, w tym miesiącu udało się dokończyć wymianę łóżek dla pacjentów. Na zakup 190 nowych łóżek, szpital przeznaczył ponad 300 tys. zł.

Nowy Szpital w Olkuszu

Chwała ludziom niesłusznie posądzonym

Marian Kiciarski urodził się 6. kwietnia 1902, zmarł 21 marca 1974 w Olkuszu. Przyszedł na świat w Angelówce, niemieckiej kolonii w powiecie Złoczów - w Cesarstwie Rosyjskim - jako syn Ignacego i Małgorzaty z d. Kollinger. Jego ojciec był rzemieślnikiem (ślusarzem), a matka – gospodynią domową. W listopadzie 1918r., jako uczeń lwowskiego gimnazjum wstąpił ochotniczo do Wojska Polskiego. Walczył w wojnie bolszewickiej, za co otrzymał promocję na podporucznika rezerwy i Krzyż Walecznych. W 1928 roku na lwowskim uniwersytecie im. Jana Kazimierza uzyskał tytuł doktora medycyny.

dr Marian Kiciarski siedzi pierwszy z prawej

Dr Marian Kiciarski siedzi pierwszy z prawej, Załęże rok 1933

Od połowy 1930 roku dr Kiciarski pracował w służbie zdrowia, pełnił kolejno funkcje lekarza powiatowego w małopolskim Pilźnie, w Oszmianie i w Wilnie. Organizował miejską i szkolną służbę zdrowia oraz państwową pomoc lekarską (ówczesne pogotowie), zwalczał epidemie czerwonki, tyfusu, gruźlicy, wpajał zasady higieny, prowadził szczepienia, uczył ratownictwa medycznego. Ożenił się z Heleną Władysławą Burnatowicz, urodzoną w 1904 roku w Bolechowie k. Doliny (woj. stanisławowskie).

Lekarz powiatowy

W kwietniu 1933 r. przybył do Olkusza, jako nowy lekarz powiatowy i miejski. Posiadał motocykl z przyczepą, którym jeździł do pacjentów, pracował w ubezpieczalni, prowadził kursy BHP i pierwszej pomocy, zasiadał w wojskowej komisji poborowej, współpracował m.in. ze starostą Czesławem Brzostyńskim, wicestarostą Edwardem Trznadlem, z szefową Zarządu Powiatowego PC Zofią Walerią Okrajni (1876-1947) i z kierownikiem Przysposobienia Wojskowego w Starostwie, kapitanem WP w stanie spoczynku Konstantym Szyszko – Szyszkowskim (1897 – ok. 1941). Trzeba dodać, że miał dobre kontakty z Juszczykami z ul. Szpitalnej, absolwentami Liceum im. Kazimierza Wielkiego, kuzynami zaangażowanymi społecznie w PCK i w PW (pisali np. ubogim pacjentom miejscowego szpitala podania o zwolnienie z kosztów leczenia). W 1935 roku urodziła się najmłodsza córka Kiciarskich, a jej ojciec zdał zaocznie egzamin magisterski na Wydz. Prawa UJ i rozpoczął studia w Państwowej Szkole Higieny w Warszawie.

W 1937 roku władze II RP uznały go za zdolnego państwowca, organizatora sieci ośrodków zdrowia, w konsekwencji dwa lata później otrzymał awans na radcę prawnego w Ministerstwie Opieki Społecznej, w Departamencie Służby Zdrowia. Nowe stanowisko miał objąć 1 października 1939. Gdy wybuchła wojna był w trakcie przeprowadzki do Warszawy.

W czasach okupacji

3. września 1939. olkuskie starostwo ewakuowano i wraz z innymi urzędnikami i funkcjonariuszami II RP tułał się po kraju, ponoć był nawet w Rumunii, czy na Węgrzech. W lutym 1940 roku wrócił do okupowanego przez Niemców Olkusza. Wojna trwała, miasto i część powiatu wcielono do III Rzeszy (Regierungsbezirk Kattowitz, Gau Schlesien), na ziemiach zdobytych (Kreis Olkusch, SA Ostgebiete), organizowano nową sieć szpitali (Kreiskrankenhauses) i lekarze byli w cenie. Kiciarski nie był represjonowany, interesowały się nim służby hitlerowskie (GestapoStapostelle Kattowitz), ustaliły jego matkę Margarethe z d. Kollinger ze Złoczowa jako Niemkę, a podobnie i jego teściową Wiktorię Hepp. Więc jako domniemany półNiemiec otrzymał posadę lekarza w miejskim szpitalu św. Błażeja z niezłą jak na owe czasy pensją miesięczną ok. 200 marek. Od maja 1940 roku p.o. dyrektora tego szpitala. III Rzesza wygrywała wówczas na wszystkich frontach II WŚ, asymilowała wschodnich Niemców, by ich wyłuskać, jesienią 1940 r. przedsięwzięła akcję policyjną (Einwohnererfassung), a w następnym roku ustanowiła niemiecką listę narodową (Volksliste, Reichsliste). Z końcem listopada 1941 roku Kiciarski został zapisany jako Volksdeutsch III kategorii, bez obowiązku wojskowego, lekarz powiatowy w Olkuszu (Leiter des Kreiskrankenhauses) z pensją 500 DM. Funkcję tę pełnił do stycznia 1945 roku (z miesięczną przerwą w 1943).

Nadzór specjalny

Z meldunku Komendanta Głównego ZWZ (AK) gen. Stefana Roweckiego „Grota” do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie z listopada 1940 roku o sytuacji w Okręgu Śląsko-Dąbrowskim:  „...Praca lepsza niżby się można spodziewać ze względu na niezwykle trudne warunki. Inteligencja wywieziona, nieustanny terror [wobec] wszystkich objawów polskości. Pomimo tego Polacy trzymają się dobrze i organizacja ma równie silne oparcie w masach jak w innych okręgach. Niezwykle trudne warunki legalizacji oficerów i podoficerów zawodowych - stąd ich brak. Podstawą roboty jest tu element robotniczy. Odznacza się on dużą odwagą i ofiarnością. Większość działaczy niepodległościowych na tym terenie ukrywa się pod maską Volksdeutschów. Metody pracy mają charakter wallenrodyzmu. Wszystkie ugrupowania polityczne na terenie rozbite, wszystkie organizacje niepodległościowe współpracują z nami…". Zob. Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945. T. 1, wrzesień 1939 – czerwiec 1941, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1990, s. 344. O ofiarności i poświęceniu niektórych zagłębiowskich agentów AK wspomina też np. Jan Nowak (Zdzisław Jeziorański). Zob. tegoż „Kurier z Warszawy”, Warszawa – Kraków 1989. Chwała ludziom dzielnym i niesłusznie posądzonym.

Pod sąd!

Ujawnił się w lutym 1945 roku, gdy przez region olkuski przeszedł front wschodni II WŚ i powstały zalążki komunistycznej władzy PRL. Oczywiście został natychmiast aresztowany i postawiony przed sądem jako renegat, zdrajca narodu - z dekretów Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, m.in. z Dekretu z 31 sierpnia 1944. o karaniu zbrodniarzy hitlerowskich i ich współpracowników. Małżonków Kiciarskich - bo aresztowano też jego żonę – sądził wtedy Sąd Grodzki w Olkuszu działający jako Specjalny Sąd Karny PRL, oskarżycielem publicznym był szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Stefan Kocjan - bo to właśnie on dokonał realizacji (zatrzymania) podejrzanych, zajął im mieszkanie, ruchomości i żądał dla nich kary śmierci. Wydawało się, że oskarżonych nic nie uratuje od stryczka. Równocześnie do sądu zaczęły wpływać pisma i oświadczenia dowodzące niewinności Kiciarskich: ze starostwa powiatowego, od PPS, od związków zawodowych kolejarzy w Katowicach i od osób cywilnych, w tym od olkuskich Żydów, którzy przeżyli holocaust (m.in. od Cukiermanów i Zylberszatzów). Szalę przeważyła najpewniej Komisja Likwidacyjna ds. Armii Krajowej w Katowicach kierowana przez ostatniego komendanta Okręgu Śląsko-Dąbrowskiego AK płk. Zygmunta Janke ps. „Walter”, w tym i przez lokalnego dowódcę polowego Gerarda Woźnicę ps. „Hardy”. W październiku 1945. Marian Kiciarski ujawnił się przed nimi jako podwójny agent, oficer niepodległościowego podziemia polskiego, porucznik AK ps. „Jur”, szef sanitarny obwodu ZWZ/AK Olkusz „Olga” (Inspektorat Sosnowiec). Odnośne pismo w tej sprawie wystosował do sądu w Olkuszu zastępca „Hardego” Józef Mrówka ps. „Mat”. Zaświadczał w nim, że dr Kiciarski podpisał Volkslistę na polecenie polskiego podziemia – Gwardii Ludowej PPS WRN scalonej z AK.

Ciągle inwigilowany!

W latach 1945/46. komuniści ogłaszali amnestie, tworzyli Rząd Jedności Narodowej i w niektórych sprawach zachowywali pozory praworządności, więc w rezultacie uniewinnili go i przywrócili na stanowisko lekarza powiatowego. Ale to była „krótka piłka”. Po sfałszowaniu wyborów sejmowych (styczeń 1947) i zdominowaniu ruchu robotniczego (grudzień 1948) zaczęli go na nowo prześladować. Odebrali mu członkostwo w PPS, wykluczyli z PZPR, a w latach 1956-65, gdy usiłował wrócić do życia publicznego jako weteran AK – ZBoWiD,  założyli mu kilka spraw operacyjnych (tajnych, śledczych, agenturalnych) jako podejrzanemu o działalność antysocjalistyczną i o szpiegostwo na rzecz USA  i NATO. Służby PRL-u nadały mu kryptonimy: „Redaktor”, „Kosmopolita”, „Rozbijacze”, jego nazwisko przewija się też w wielu teczkach osobowych (agenturalnych) gdzie występuje on jako obiekt rozpracowania, figurant (podejrzany). Z akt wynika, że nie groziła mu już wtedy ze strony komunistów szubienica, niemniej wraz z rodziną żył w akwarium, inwigilowany, otoczony donosicielami. W latach 1960. został pozbawiony niemal wszystkich posad w służbie zdrowia, zostały mu jedynie dyżury w miejscowej Poradni Przeciwgruźliczej i praktyka prywatna. Służba Bezpieczeństwa (MSW PRL) kontrolowała jego korespondencję pocztową krajową i zagraniczną, zastrzegła paszport, Dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku, w ramach wycieczki turystycznej do Związku Sowieckiego, mógł odwiedzić rodzinne strony.  

Biografia:

IPN Ka 08/3609 (arch. 32250/II). Akta ujawnienia b. żołnierzy AK;

IPN Ka 115/1074 (R. spec.259/46), Helena i Marian Kiciarscy, sprawa rehabilitacji domniemanych VD oskarżonych w lutym 1945 roku przez szefa PUBP Olkusz Stefana Kocjana przed Sądem Grodzkim w Olkuszu;

Jezierski Z, Słuzba zdrowia Armii Krajowej w latach 1939-1945. Rozprawa habilitacyjna: Uniwersytet Medyczny w Łodzi, ISBN 8362807873, 978836280787, Łódź, 2013;

Dr Marian Kiciarski, Nekrolog, "Służba Zdrowia", 1974, nr 28 s.2;

Olkusz... Z całego świata tamta strona, czwartek, 3 grudnia 2015 Dawne rodziny 10. „Zdolny siędzie na urzędzie ...” (pochodzenie rodzin, losy w Olkuszu, koligacje) Autorzy: Ryszard Maliszewski i Anna Kownas http://zcalegoswia2.blogspot.com/2015/12/dawne-rodziny-10.html  

AK w dokumentach 1939-1945. T. 1, wrzesień 1939 - czerwiec 1941, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1990;

Kiciarski M. „Jur”, Olkusz pod okupacją hitlerowską. Wspomnienia lekarza, Krakowski Oddział Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, Nr 1/1968;

Janke Z. „Walter”, W Armii Krajowej na Śląsku, Katowice 1986;

Niekrasz J, Z dziejów AK na Śląsku, W-wa 1985 (PAX);

Kluczewski L, Kundera Leśniak M, In memoriam. Biografie lekarzy, lekarzy dentystów pracujących na ter. pow. olkuskiego, zm. 1918-2006. Historia powstania szpitala św.Błażeja w Olkuszu, (broszura);

Partyzanckie wspomnienia, „Zeszyty partyzanckie”, zesz. 1 i 2, Olkusz 1999-2004.

Woźnica G, Oddział Hardego, W-wa 1981.

Krzysztof Goc

Nowe wozy dla Strażaków Ochotników

Są szybkie, niezawodne i świetnie radzą sobie w trudnym terenie – teraz trafią do Ochotniczych Straży Pożarnych we wszystkich zakątkach województwa. Dzięki dofinansowaniu z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020 do projektowi "Bezpieczna Małopolska – samochody strażackie” już niedługo do małopolskich OSP trafi w sumie 34 nowe wozy strażackie. 

wóz strażacki

Unijne wsparcie przedsięwzięcia wyniosło ponad 11 mln zł. Resztę dołożyły gminy. Każdy z pojazdów jest przystosowany do akcji ratowniczych – mogą jednorazowo przewieźć ok. 3 ton wody i 300 litrów środka pianotwórczego do gaszenia pożarów, są również wyposażone w najpotrzebniejszy sprzęt, czyli m.in. autopompy, ledowe maszty oświetleniowe, wyciągarki o sile 8 ton, a także zestaw do łączności radiowej. Dzięki napędowi 4x4 strażacy będą też mogli nieść pomoc w trudniejszym terenie. Warto podkreślić, że samochody są też przyjazne dla środowiska – wszystkie wyposażono bowiem w silniki spełniające wyśrubowane normy czystości spalin EURO VI. W kabinie osobowej zmieści się 6 strażaków. Wszystkie samochody są wykonane na podwoziu VOLVO FLD3C przez firmę Bocar. Wartość jednego pojazdu to ponad 680 tys. zł.

To nie wszystko – każda z OSP otrzyma też detektory, które pozwalają na wykrycie kilku rodzajów gazów. Pomoże to strażakom ochotnikom szczególnie w czasie niebezpiecznych akcji, w których istnieje niebezpieczeństwo np. zatrucia czadem lub wybuchu gazu.

Warto podkreślić, że nowe pojazdy trafią do tych OSP, które najbardziej ich potrzebują. Rozdzielając środki w ramach projektu komisja konkursowa brała pod uwagę m.in. średnią liczbę interwencji w latach 2012-2014, liczbę ratowników z odpowiednimi uprawnieniami, posiadany sprzęt, a także dotychczas otrzymaną pomoc.

Na liście beneficjentów znajdują się gminy z powiatu olkuskiego i najbliższego sąsiedztwa. W pierwszej transzy, wozy już przekazane, znalazł się samochód dla Sułoszowa. W następnej, przewidzianej na maju i początek czerwca br., samochody bojowe trafią do: OSP Stare Bukowno i OSP Bydlin (gmina Klucze). Wymienionym jednostka gratulujemy!

Jerzy Nagawiecki

Prokuratura umorzyła postępowanie

Prokuratura w Olkuszu nie dopatrzyła się nieprawidłowości ani w sprawie umów zawartych przez szpital na usługi sprzątania, ani w kwestii odprowadzania składek na ZUS za pracowników zatrudnionych na umowy zlecenia w latach 2010-2012 – napisano w portalu Rynek Zdrowia 8 maja br. Jak informuje Marta Pióro, rzecznik prasowy Grupy Nowy Szpital Holding S.A., pierwsze z umorzonych postępowań dotyczy przekazania w 2013 roku zewnętrznemu podmiotowi zadań związanych ze sprzątaniem. Zarząd szpitala zachęcał wówczas pracowników działu higieny szpitalnej do podjęcia pracy w firmie zewnętrznej. Niestety duża część pracowników poszła na zwolnienia lekarskie, co mogło spowodować zamknięcie szpitala. Aby do tego nie dopuścić zarząd przyspieszył podpisanie umowy z zewnętrzną firmą sprzątającą. Prokuratura stwierdziła, że nie było w tym niegospodarności, a podpisując umowę wcześniej, zarząd zabezpieczył działanie szpitala - podał rzecznik prasowy.

nowy szpital

W przypadku odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne za pracowników zatrudnionych w oparciu o umowy zlecenia w latach 2010-2012 problem dotyczył nakazu zapłaty zaległych składek ubezpieczeniowych za pracowników, którzy mieli w olkuskim szpitalu umowy o pracę i pełnili dodatkowe dyżury  w oparciu o umowy cywilnoprawne zawarte z innymi jednostkami. Taką decyzję wydał ZUS na podstawie przeprowadzonej w olkuskiej lecznicy kontroli.

Marta Pióro wyjaśnia, że szpital w Olkuszu podobnie jak wiele innych placówek w Polsce korzystał z takiej możliwości zatrudniania pracowników w celu zabezpieczenia dyżurów medycznych.

- „Szpital opierał się na rozstrzygnięciu Sądu Najwyższego z 2004 roku i na obowiązującej wówczas ustawie o zakładach opieki zdrowotnej. Kiedy pojawiły się wątpliwości związane z taką możliwością uzupełniania dyżurów, szpital w Olkuszu w 2013 roku zaprzestał współpracy z innymi jednostkami w zakresie podwykonawstwa medycznego. W tym czasie zmieniło się również stanowisko Sądu Najwyższego, który w 2014 roku podzielił stanowisko ZUS i wyraził negatywny pogląd co do zatrudniania przez podmioty lecznicze pracowników medycznych w taki sposób. W latach 2013-2015 ZUS skontrolował 86 szpitali w tym szpital w Olkuszu i wydał decyzję o spłacie zaległych składek - podaje rzecznik.

Dodaje, że szpital odwoływał się od tej decyzji. Ostatecznie, biorąc pod uwagę coraz wyraźniejsze w tym zakresie stanowisko Sądu Najwyższego i podzielających go sądów powszechnych, szpital zrezygnował z wystąpienia na drogę sądową. W wyniku negocjacji z ZUS udało się rozłożyć zadłużenie na okres 8 lat.”

Kontrola za kontrolą 

Niedawne, kwietniowe umorzenie postepowania jest pokłosiem decyzji Zarządu Powiatu w Olkuszu z sierpnia 2016 roku, który skierował do Prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Zarząd Nowego Szpitala. Zdaniem członków Zarządu Powiatu kierownictwo spółki NS nadużyło uprawnień przy zawarciu w 2013 roku umowy na usługi porządkowo-czystościowe z zewnętrznymi firmami oraz nie dopełniły obowiązków w kwestii składek ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych.

Także w sierpniu ubiegłego roku Powiat wystąpił do Najwyższej Izby Kontroli z wnioskiem o wszczęcie postępowań sprawdzających możliwe nieprawidłowości w działaniach Nowego Szpitala w Olkusz. NIK początkowo nie zamierzał rozpoczynać kontroli, gdyż wcześniej prowadził w Nowym Szpitalu procedury sprawdzające.

Przypomnieć warto, że Krakowska Delegatura Najwyższej Izby Kontroli – z inspiracji radnego Jana Orkisza przy wsparciu Bożeny Kotkowskiej posłanki na Sejm RP z ramienia SLD - od czerwca do października 2011 r. prowadziła kontrolę dotyczącą prawidłowości przekształcania ZOZ w Olkuszu w NZOZ Nowy Szpital, a także sprawowania przez powiat nadzoru nad tą jednostką. Efektem kontroli było wszczęcie śledztwa, które początkowo prowadziła olkuska, a następnie krakowska prokuratura. Trwało ono od marca 2012 r. do kwietnia 2015 r. Śledztwo ostatecznie zostało jednak umorzone przez Prokuraturę Okręgowa w Krakowie.

Jedni wnioski składają, inni odrzucają i umarzają. Koszty społeczne, organizacyjne i finansowe płaci suweren. Polityczna zawierucha z wyborczym przesłaniem w tle trwa na dobre. Równolegle szpital działa, rozwija się, modernizuje i leczy pacjentów. Taka jego rola.

Jerzy Nagawiecki

Sukces Akcji Krwiodawstwa w Gorenicach

Niespełna 19 litrów krwi – oto plon Akcji Krwiodawstwa przeprowadzonej 9 maja 2017 roku w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Gorenicach. Gotowość oddania krwi zgłosiły tego dnia 52 osoby, jednakże lekarze specjaliści do ofiarowania cząstki siebie dopuścili 41 z nich. Zespół Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Krakowa uznał zbiórkę krwi wielkim sukcesem!

30

Wydawać by się mogło, że organizacja zbiórki krwi w dzień powszedni stanie naprzeciw wysokiej frekwencji. Przeciwnie. Pierwsi krwiodawcy pojawili się w strażnicy OSP w Gorenicach we wtorek 9 maja br. punktualnie o godz. 9.00. Po kilku kwadransach na wielkim parkingu przed remizą nie było już wolnego miejsca. Niektórzy oddawali krew w drodze do pracy lub w przerwie od niej, a inni specjalnie na tę okazję „wypisali sobie” urlop. Tego dnia na nikim wrażenia nie zrobił padający na przemian deszcz i śnieg w asyście arktycznych temperatur.

W trakcie 5-godzinnej Akcji zgłosiły się 52 osoby gotowe podzielić się życiodajnym płynem. Spośród nich 41 osób pozytywnie przeszło wywiad lekarski i zostało dopuszczonych przez specjalistów z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie do oddania krwi. Powody wykluczeń były różne, począwszy od niedawnego pobytu w krajach z tzw. obszaru malarycznego, przez drobne infekcje sezonowe, po wykonanie w ostatnim czasie zabiegu depilacji. Każdy dawca ofiarował 450 ml krwi. Łączny plon Akcji wyniósł zatem 18,45 litrów daru życia. Jak zgodnie podkreślali lekarze i pielęgniarki RCKiK ilość zebranej krwi w Gorenicach to wielki sukces. Efekt imponuje tym bardziej, że podczas żadnej z ostatnich akcji wyjazdowych nie osiągnięto podobnego wyniku. Dla przykładu dwa dni wcześniej, w niedzielę 7 maja, w remizie OSP w Izdebniku (Gmina Lanckorona, woj. małopolskie) zebrano 11,25 litrów krwi.

Inicjatorami zbiórki krwi byli Druhowie z Gorenic. O pomoc w jej przeprowadzeniu zwrócili się kilka miesięcy wcześniej do posłanki Lidii Gądek, która służyła swoim doświadczeniem, wiedzą, a także udzieliła wsparcia finansowego. Część kosztów promocyjnych Akcji wziął na siebie również kibicujący Ochotnikom burmistrz MiG Olkusz Roman Piaśnik.

Nigdy wcześniej nie organizowaliśmy akcji krwiodawstwa. To był pierwszy raz i jak się okazało bardzo udany. – mówi wiceprezes OSP w Gorenicach Bartosz Piasny. - Historie osób, które zdecydowały się wziąć udział w wydarzeniu są przeróżne. Wszystkich połączył jednak wspólny cel czyli pomoc bliźniemu. W akcję włączyli się nawet duchowni z Klasztoru Karmelitów Bosych w Czernej. Efekt jest znakomity, gdyż zgromadziliśmy blisko 19 litrów drogocennego leku. Dlatego też wszystkim zaangażowanym w przeprowadzenie zbiórki krwi, przede wszystkim jej uczestnikom, posłance Lidii Gądek oraz niezawodnym kolegom strażakom, z całego serca bardzo gorąco dziękuję.” – dodaje druh Bartosz.

Podsumowując wydarzenie, w podobnym tonie wypowiedziała się posłanka na Sejm RP Lidia Gądek – „Owidiusz, rzymski poeta żyjący w czasach Chrystusowych, mawiał że człowiek, który cząstką własnego ciała dzieli się z innymi, godzien jest miłości i szacunku całego społeczeństwa. Słowa te XXI wieków później są tak samo aktualne, jak wtedy, gdy zostały wypowiedziane. Rozwój cywilizacji nie przyniósł ze sobą substancji, która mogłaby zastąpić ludzką krew. Ta każdego dnia potrzebna jest do ratowania ludzkiego życia. Pewnie dlatego nieustannie borykamy się z jej mniejszym lub większym niedoborem. Dlatego serdecznie dziękuję Druhom z Gorenic, na czele z Bartkiem, za pomysł organizacji akcji krwiodawstwa i jej wzorowe przeprowadzenie. Powiedzieć o Was, że jesteście wspaniali, to jakby nic nie powiedzieć” – przekonywała.

Do oddających krew ze słowami wsparcia i gratulacjami przybył również wiceprezes Honorowych Dawców Krwi Polskiego Czerwonego Krzyża w Olkuszu Andrzej Smucz. Nie kryjąc zadowolenia z postawy zgromadzonych, namawiał strażaków z Gorenic by szli za ciosem i w przyszłości założyli swój klub dawców krwi.

Oddający krew, nie posiadający tego dnia własnego środka transportu, nie musieli martwić się o dotarcie i powrót z remizy. Potencjalnych dawców krwi, bezpłatnie, z każdego miejsca na ziemi przywoził i odwoził sympatyczny kierowca z Taxi Bajera.

Na koniec należy odnotować, że organizatorzy zadbali również o wesoły akcent zbiórki krwi. Wszystkich przybywających witał bowiem dwumetrowy kogut maskotka ubrany w strażacką kamizelkę. Nie było osoby, która na jego widok nie podzieliłaby się z innymi radosnym uśmiechem.

Tomasz Bargieł

Uroczyste nadanie sztandaru dla OSP w Kluczach

Ochotnicza Straż Pożarna w Kluczach ma już własny sztandar. Uroczystość nadania sztandaru tej najmłodszej w gminie jednostce OSP odbyła się w sobotę na stadionie w Kluczach.

sztandar6

Uroczystości rozpoczęły się od mszy świętej, odprawionej wspólnie przez proboszcza parafii w Kluczach ks. Marka Łabudę i kapelana strażaków w gminie Klucze ks. Marka Plebanka. Po mszy, poświęcony przez kapłanów sztandar został oficjalnie przekazany przez przedstawicieli komitetu fundacji sztandaru Prezesowi Zarządu Oddziału Wojewódzkiego ZOSP RP w Małopolsce Edwardowi Siarce. Z jego rąk sztandar otrzymali druhowie z OSP Klucze, tworzący poczet sztandarowy. 

Podczas uroczystości przekazania sztandaru komitet jego fundacji był reprezentowany przez Norberta Bienia - Wójta Gminy Klucze (przewodniczącego komitetu fundacji), Marka Ściążkę – Wiceprezesa Velvet Care Klucze i Kamila Jagłę – Prezesa GLKS Przemsza Klucze. 

Przekazujemy ufundowany przez społeczeństwo Klucz i honorowych fundatorów sztandar, aby nawiązać do najwyższych wartości, tradycji, wierności, honoru i dobrego imienia strażackiej służby i aby za najwyższy trud w ratowaniu życia i mienia dać symbol swego przywiązania ze strażakami. Niech pod tym sztandarem kształtują swoje postawy patriotyczne kolejne pokolenia druhen i druhów – napisano w akcie ufundowania sztandaru, który w imieniu fundatorów podpisał wójt Norbert Bień. 

W imieniu wszystkich członków Ochotniczej Straży Pożarnej w Kluczach podziękowania dla przybyłych na uroczystość gości złożyła Małgorzata Węgrzyn, Prezes Osp w Kluczach, która podkreśliła, jak ważne jest posiadanie własnego sztandaru.

Możemy powiedzieć, że nasze marzenia powoli się spełniają. Mamy sztandar, będziemy mogli godnie i z honorem reprezentować nasze Klucze, naszą ochotniczą straż. To nie tylko symbol. Pod sztandarem nasi rodacy zawsze łączyli się na dobre i na złe – powiedziała Małgorzata Węgrzyn. 

Sobotnie uroczystości były okazją do wręczenia odznaczeń zasłużonym strażakom z OSP w Kluczach. Srebrnym Medal em za Zasługi dla Pożarnictwa został odznaczony dh Jarosław Płonka. Medale brązowe otrzymali: Dh Monika Stach i dh Krzysztof Nowak. Grzegorz Ambrożkiewicz został uhonorowany Odznaką „Wzorowego Strażaka”, a Aleksandra Morońska otrzymała Złotą Odznakę „Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza”. 
Odznaczenia zasłużonym strażakom wręczali: Prezes Zarządu Oddziału Wojewódzkiego ZOSP RP w Małopolsce Edward Siarka, Prezes ZOP ZOSP RP w Olkuszu Grzegorz Ziarno i Prezes Oddziału Gminnego ZOSP RP w Kluczach Andrzej Janik. 

Po części oficjalnej dla uczestników uroczystości wystąpili: przedszkolaki z Przedszkola im. Jasia i Małgosi w Kluczach, grupa taneczna z klasy V a ze Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Kluczach, zespoły i soliści z Gminnego Ośrodka Kultury w Kluczach - „Pleciugi”, „Ziemia Kluczewska” oraz Natalia Kuca, Ada Krzysztańska, Mateusz Brener i Paulina Kasprzyk.

Rafał Jaworski

Rozwiązanie bractwa pogrzebowego w Olkuszu

W latach 1822–1823 władze Królestwa Polskiego przystąpiły do realizacji jednego z najważniejszych założeń projektów reformy społeczności żydowskiej, to jest do likwidacji instytucji wzmacniających zdaniem reformatorów separatyzm żydowski” – cytuję Marcina Wodzińskiego - autora publikacji „Źródła do dziejów chasydyzmu w Królestwie Polskim, 1815–1867, w zasobach polskich archiwów państwowych”. W poprzednim wydaniu „Serwisu Jurajskiego” przedstawiliśmy sprawę rzekomej klątwy chasydów rzuconej na Wolbrom, dziś prezentujemy problemy związane z rozwiązaniem bractwa pogrzebowego w Olkuszu w 1822 roku.  Przypominamy równocześnie, że chasydyzm powstał w XVIII wieku na ziemiach polskich jako żydowski ruch religijny o charakterze mistycznym.

W 1822 roku zlikwidowano w Królestwie Polskim podstawę dawnej autonomii żydowskiej, tj. kahały. Część ich religijnych funkcji przekazano tzw. dozorom bóżniczym, utworzonym w istocie już w 1821 roku. Wkrótce przystąpiono też do likwidacji bractw religijnych, zwłaszcza bractw pogrzebowych, tradycyjnie postrzeganych jako narzędzie władzy oligarchii kahalnej i instrument wyzysku finansowego.

Z protokołów sporządzonych podczas przesłuchania członków bractwa chasydzkiego, które miało miejsce w biurze burmistrza Olkusz, 8 lipca 1822 roku, dowiadujemy się, że… „Gdy starozakonni do biura burmistrza zgromadzili się po przednim onym odczytaniu woli rządu, zapytani zostali, którzy należą do Bractwa Pogrzebowego, świętym zwanego, to jest kto jest prezydującym w tem bractwie lub czyli jakie prócz tego bractwa stowarzyszenie od rządu nieznane znajduje się w parafii olkuskiej wyznania mojżeszowego.

Zgromadzeni odpowiedzieli w przytomności rabina i dozorców bóżniczych, iż Lejb Marek Rozner i Dawid Cukierman byli prezydującemi w zgromadzeniu Bractwa Pogrzebowego, lecz od dnia dzisiejszego ogłoszenia woli rządu takowe urzędowanie zaprzestaną. Co do innych stowarzyszeń, prawda że znajduje się stowarzyszenie husytów w Olkuszu, lecz nie wiadomo, czyli to egzystuje z wolą rządu, które stowarzyszenie w niniejszym protokole zostawiamy do dalszej dyspozycji władz wyższych.”


„Protokół przesłuchania rabina Jozuego Landaua i miejscowych chasydów w sprawie natury chasydyzmu w Olkuszu - 28 lutego 1823 r.:

- Jak się Waszmość Pan nazywasz etc.?

- Nazywam się Jozue Landau, mam lat 45, mam żonę i dzieci, mieszkam w mieście Olkuszu, jestem rabinem żydowskim.

- Masz zeznać rzetelnie, czyli w mieście Olkuszu towarzystwo hussytów i od jak dawna egzystuje, jaki jest jego cel, ustawy, zwyczaje i skąd wzięło początek?

- Prawda, że towarzystwo, czyli korporacja hussytów w mieście Olkuszu egzystuje, ale od jak dawna z pewnością oznaczyć nie mogę, jednak będzie temu mniej więcej lat 8. Cel hussytów nie jest inny, tylko że Żydom nie wolno prosić Boga podług swego upodobania i myśli, o co chcą, bo się na zdanie swoje spuścić nie mogą, bo czasem zdaje się, że rzecz, o którą prosiemy, jest nam niezbędnie potrzebna, tymczasem może być dla nas najszkodliwszą, a przeto autorowie żydowscy w Polszcze postanowili wzór modlenia się o to, co ku dobru ogółu dąży i służyć może i żadnemu nie jest szkodliwym. Zaś hussyty nie trzymają się tych autorów, lecz innych zagranicznych, którzy równie postanowili wzór modlitwy podobny, tylko że się różni formą od Żydów polskich, a zatem w każdym mieście mają oddzielne miejsca do modlitwy przez siebie obrane, mają też rabinów z tej sekty, w których większe zaufanie jak Żydzi pokładają i do nich się w czasie świąt zgromadzają. Początek tej korporacji pochodzi z pewnego Żyda Izraela z Międzerzycu z Ukrainy rodem będącego, który sektę tę w Polszcze może przed 70 lat zaprowadził. Więcej w tym przedmiocie nic nie wiem, więc to tylko dodaję, że korporacja ta bynajmniej publiczności nie jest szkodliwą i nie ma zamiarów szkodliwych. Zresztą przy zeznaniu moim obstaję i na to własnoręcznie podpisuję się Jozue Landau, rabin m. Olkusza.”

Protokół sporządzany przez komisarza obwodu olkuskiego przesłany Wysokiej Komisji Rządowej zawierał także informacje o podobnych husyckich praktykach w Pilicy, Wolbromiu, Lelowie, Szczekocinach i Będzinie.


Po przeprowadzeniu procedury rozwiązania bractwa pogrzebowego w Olkuszu przedstawiciele tamtejszej społeczności żydowskiej pytani o istnienie w mieście bractw religijnych wyrazili wątpliwość co do statusu chasydyzmu i ewentualnego rozciągnięcia rozporządzenia na ruch chasydzki. W niejasnych okolicznościach chasydzka izba modlitwy została zamknięta, jednak komisarz obwodu olkuskiego wkrótce nakazał jej otwarcie i zapytał Komisję Wojewódzką, czy „korporacja hussitów” również podlega prawu o rozwiązaniu.

Konkluzja dochodzenia była dla chasydów jednoznacznie pozytywna. Zarówno komisarz obwodowy, jak i Komisja Wojewódzka przekazali ministerstwu opinię, że chasydyzm to bractwo modlitewne i nie ma żadnych szkodliwych celów, a więc nie podlega reskryptowi rozwiązującemu szkodliwe bractwa żydowskie.

Jerzy Nagawiecki

Ponad 8 milionów na edukację

Do ponad 340 szkół i placówek oświaty w naszym województwie trafi aż 101 mln zł pochodzących z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020. Z dofinansowania skorzysta blisko 35 tys. uczniów. W tej liczbie znajdą się także młodzi ludzie z ziemi olkuskiego. Pięć projektów zostanie zrealizowanych w naszym powiecie.  Dzięki dofinansowanym z RPO projektom uczniowie podniosą swoje kompetencje i kwalifikacje zawodowe oraz umiejętności niezbędne do odnalezienia się na współczesnym rynku pracy.

Szkola podstawowa w Gmund m

Komu i dlaczego

Zarząd Województwa Małopolskiego zatwierdzenia listy ocenionych projektów oraz dokonał wyboru 86 projektów do dofinansowania. Wsparciem zostaną objęci uczniowie, również dzieci z niepełnosprawnościami oraz nauczyciele szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Pieniądze posłużą do opłaty dodatkowych zajęć głownie matematyki, informatyki, przedmiotów przyrodniczych oraz będą poszerzać zainteresowania techniczne. Mają poprawić umiejętności logicznego myślenia, pracy zespołowej, zapamiętywania wiedzy i jej twórczego wykorzystania, a także rozwijać kreatywność i innowacyjność. A wszystko po to, by w przyszłości te umiejętności zaowocowały konkurencyjnością na rynku pracy, zwłaszcza przy poszukiwaniu zatrudnienia w zawodach obecnie najbardziej rozchwytywanych: programisty, analityka, finansisty lub lekarza.

W ramach konkursu do wybranych placówek trafi również nowoczesny sprzęt informatyczno-komunikacyjny. Ponadto prawie 14 tys. uczniów i nauczycieli skorzysta ze szkoleń i kursów poszerzających kompetencje cyfrowe, dzięki którym uzyska wiedzę na temat wykorzystania nowoczesnych narzędzi oraz technologii informacyjnych i komunikacyjnych. W programach znajdują się także pieniądze na stypendia skierowane głownie do uczniów ze słabszymi wynikami edukacyjnymi z przeznaczeniem na wyrównanie różnic.

Kasa dla naszych

W gronie 86 projektów zakwalifikowanych do realizacji znalazło się pięć propozycji z płynących powiatu olkuskiego. Ich wspólna wartość wynosi blisko 8,4 mln zł., natomiast unijne dofinansowanie do programów edukacyjnych ziemi olkuskiej zamyka się kwotą niespełna 7,8 mln. zł. Oto lista beneficjentów:

Najwyższy ranking nr-20 uzyskał wniosek Gminy Trzyciąż, płynący z Zespołów Szkół: SP i Gimnazjum w Jangrocie, Suchej i Zadrożu pt.: „Rozwijanie kompetencji uczniów i nauczycieli w zakresie matematyki, przedmiotów przyrodniczych i TIK”. Przedsięwzięcie wyceniono na 766 477,16 zł, przyznane dofinansowanie wynosi 728 068,86 zł.

Gmina Klucze złożyła projekt zatytułowany: „Klucze do sukcesu- rozwój kompetencji kluczowych uczniów szkół Gminy Klucze”. Jego wartość wynosi 2 076 162,85 zł, dofinansowanie - 1 972 354,65 zł. Projekt zyskał 34 pozycje w rankingu.

Na pozycji nr-44 sklasyfikowano propozycje Gmina Wolbrom: „Innowacyjna szkoła - innowacyjna praca.” Przedsięwzięcie kosztować będzie 4 475 589,27zł, dofinansowanie wynosi 4 069 264,27zł.

Gmina Bolesław uzyskała środki na „Rozwój kompetencji kluczowych w Gminie Bolesław”. Projekt, sklasyfikowany na 46 pozycji, wyszacowany na 517 096,25 zł otrzymał dotację w wysokości 484 771,25 zł.

Także firma J&C GROUP Karolina Chadzypanagiotis-Jurkiewicz z Gdyni, specjalizująca się w szkoleniach z tematyki informatycznej, okazała się beneficjentem unijnych środków na przedsięwzięcie zatytułowane „Klucz do potęgi” – ranking nr-37. Wartość projektu wynosi 563 455,84 zł., wsparcie - 532 479,84 zł.

Aktywność i skuteczność podmiotów powiatu olkuskiego w ubieganie się o granty na edukacyjne programy należy ocenić jako średnią. Na kasę nie załapały się gminy: Bukowno i Olkusz. Jak wspomnieliśmy wyżej, na ziemi olkuskiej będzie realizowanych pięć projektów, w sąsiednim miechowskim - dwa, w chrzanowskim – jeden, a w dużym powiecie ziemskim krakowskim - dziewięć. Natomiast w gronie liderów kasy na edukacje znalazły się powiaty: myślenicki – osiem wniosków, tarnowski, wadowicki, suski i nowotarski po siedem, gorlicki i nowosądecki po sześć.

W sumie na wsparcie 86 projektów, opiewających na sumę 107 074 614,84 zł, przeznaczono 101 110 152,65, czyli  95,36 procent przewidzianych środków.

 

Jerzy Nagawiecki 

Zaproponuj lokalizację dla Podwórka Talentów Nivea w Olkuszu!

W minionym roku, dzięki tysiącom głosów mieszkańców, w Olkuszu zostało wybudowane Podwórko NIVEA. Jest szansa, żeby powtórzyć ten sukces. Do 12 maja olkuszanie mogą przesyłać do Urzędu Miasta i Gminy w Olkuszu propozycje miejsc, które ich zdaniem są idealne, aby powstało w nich Podwórko Talentów Nivea i spełniają wymogi określone w regulaminie konkursu.

nivea dla olkusza

Gmina Olkusz zgłosi jedną lokalizację. Do konkursu mogą przystąpić również publiczne szkoły podstawowe, zespoły szkół, w skład których wchodzi publiczna szkoła podstawowa, spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty mieszkaniowe.

Podwórko Talentów NIVEA to nieco zmieniona formuła konkursu Podwórko NIVEA, które organizowane jest przez znaną markę kosmetyków. W 2016 roku Gmina Olkusz zgłosiła teren przy Przedszkolu nr 8 w Olkuszu i dzięki zaangażowaniu społeczności lokalnej lokalizacja zdobyła ilość głosów, gwarantującą wygraną.

- Zachęcam wszystkich do zgłaszania miejsc, spełniających kryteria określone w regulaminie konkursu, które będziemy mogli formalnie zgłosić. W ostatnim czasie nakładem Gminy Olkusz powstało w naszym mieście wiele miejsc rekreacyjnych i cieszą się one dużym powodzeniem. Każda kolejna taka atrakcja wzbogaca ofertę czasu wolnego naszego miasta, dlatego rozważamy możliwość ponownego wzięcia udziału w konkursie  – komentuje Roman Piaśnik, burmistrz Olkusza.

Propozycje można składać do 12 maja 2017 roku osobiście w siedzibie magistratu, a także pisząc na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub za pośrednictwem profilu Urzędu Miasta i Gminy Olkusz na Facebooku.

Regulamin dostępny na stronie: https://podworko.nivea.pl/regulaminy/regulamin-zgloszen.pdf

UMiG Olkusz