na strone telefony poziom

 

Chemioterapia do likwidacji

Oddział Chemioterapii w Nowym Szpitalu w Olkuszu zostanie zamknięty 30 września br. Liczący blisko 20 lat oddział, posiadający pięć stanowisk, prowadzi leczenie chemioterapią w trybie ambulatoryjnym oraz udziela pomocy chorym przy powikłaniach chemioterapii (nawodnienia, leki wspomagające). Został utworzony przez lek. med. Ewę Burakowską, która pełni funkcję ordynator od początku jego istnienia do dziś. Oddział, choć niewielki, wypełniał swoje terapeutyczne funkcje na odpowiednim poziomie i, według zapewnień lekarzy, dobrze służył pacjentom.

chemioterapia

Argumenty „za”

Obecnie chemioterapia w Olkuszu znajduje się w fazie wygaszania, a pacjentów kieruje się do innych ośrodków, głównie do Sosnowca, a także Gliwic i Krakowa. Powodów decyzji zamknięcia oddziału chemioterapii jest co najmniej kilka. Po pierwsze na zasłużoną emeryturę odchodzi jego twórczyni, doktor Burakowska, a znalezienie lekarza, który mógłby poprowadzić specyficzną placówkę, do łatwych nie należy.

Po drugie pomieszczenia oddziału chemioterapii nie spełniają standardów. To jedna sala, wspólna dla kobiet i mężczyzn, gdzie minimum dyskrecji zapewnia parawan. Trudno oczekiwać pozyskanie dodatkowego powiększenia dla oddziału chemioterapii w sytuacji, kiedy znajdujące się w tym samym budynku odziały opieki paliatywnej i zakaźny wymagają poszerzenia. Po trzecie wreszcie jego możliwości rozwojowe są praktycznie żadne.

Rzecznik prasowy Nowego Szpitala wyjaśnia

O wyłuszczenie powodów zamknięcia Oddziału Chemioterapii w Olkuszu zwróciliśmy się do rzecznika Grupy Nowy Szpital. W odpowiedzi Marta Pióro napisała: „W pobliżu Olkusza – w Krakowie, Sosnowcu, Gliwicach, Dąbrowie Górniczej - funkcjonują duże, specjalistyczne ośrodki, do których trafia większość pacjentów potrzebujących tego typu leczenia. Kontrakt na dzienną chemioterapię malał systematycznie od 2013 r. Coraz mniejsza była również liczba leczonych pacjentów. W 2016 r. na oddziale leczonych było 31 pacjentów. W 2017 – 20. Zarząd szpitala podjął decyzję w sprawie zaprzestania działalności oddziału po wielu miesięcznych analizach i rozmowach z komisją zdrowia Powiatu Olkuskiego oraz Radą Powiatu. Wszyscy pacjenci, którzy obecnie korzystają z leczenia na oddziale zostaną przekazani do innych placówek po wcześniejszym ustaleniach z pacjentami i tymi ośrodkami – nikt nie pozostanie bez pomocy.

Szpital chce objąć opieką paliatywno-hospicyjną większą niż dotychczas liczbę pacjentów, poprzez powiększenie istniejącego oddziału paliatywnego w miejsce oddziału dziennej chemioterapii. Część oddziału została już zmodernizowana. Planowana jest modernizacja całego budynku, w którym znajduje się oddział paliatywny i oddział zakaźny. Ponadto chcemy zwiększać możliwości diagnozowania chorób nowotworowych. Trwają przygotowania do otwarcia pracowni mammograficznej w szpitalu. Badania pacjentkom naszych poradni będziemy wykonywać na miejscu.”

Zgoda Zarządu Powiatu

Zamknięcie szpitalnego oddziału w olkuskiej lecznicy wymagało zgody Zarządu Powiatu i taką decyzję władze podjęły. Przed kilkoma dniami zapytałem Pawła Piasnego o owe „tak” dla likwidacji chemioterapii. Starosta olkuski potwierdził decyzję, poinformował o wspólnym, jednoznacznym stanowisku niemal wszystkich członków Rady Powiatu i odesłał do protokołów z posiedzeń Zarządu. W dokumentach tych czytamy:

Protokół nr 24/V/2017 z posiedzenia Zarządu Powiatu w Olkuszu w dniu 21.06.2017r.: „Zarząd Powiatu, po zapoznaniu się z wnioskiem Spółki Nowy Szpital w Olkuszu z dnia 13.06.2010 r. o wyrażenie zgody na zamknięcie oddziału chemioterapii, zdecydował o przekazaniu ww. wniosku do Przewodniczącej Rady Powiatu w celu powiadomienia Radnych Rady Powiatu i zajęcia stanowiska.”

Protokół nr 26/V/2017 z posiedzenia Zarządu Powiatu w Olkuszu w dniu 05.07.2017 r.: „Zarząd Powiatu zapoznał się z wnioskami i ustaleniami z posiedzenia Komisji ds. Promocji i Ochrony Zdrowia w dniu 04.07.2017 r. dotyczącymi pozytywnego zaopiniowania przez Komisję wniosku Spółki Nowy Szpital w Olkuszu z dnia 13.06.2017 r w sprawie zamknięcia oddziału chemioterapii, przekazanego do Rady Powiatu zgodnie z decyzją Zarządu Powiatu z dnia 21.06.2017 r. Wobec powyższego, Zarząd Powiatu pozytywnie rozpatrzył pismo Nowego Szpitala w Olkuszu z dnia 13.06.2017 r. i wyraził zgodę na zamknięcie oddziału chemioterapii.

Pytania nie retoryczne

Dzienny Oddział Chemioterapii w Olkusz zostanie zlikwidowany. Z argumentami wspierającymi powyższą decyzje trudno dyskutować. Są obiektywne, ekonomicznie słuszne, medycznie uzasadnione. Ale czy społecznie także? Mam wątpliwości. Obawiam się bowiem, czy wszyscy onkologiczni pacjenci ziemi olkuskiej, także ci z odległych miejscowości na peryferiach powiatu, znajdą siły i sposobność dotarcia do oddalonych ośrodków Śląska i Krakowa? A jeśli natrafią na trudności, to w jaki sposób system opieki zdrowotnej oraz samorząd terytorialny będzie mógł im udzielić pomocy i wsparcia? Czy więc także te argumenty wzięli pod uwagę powiatowi radni (wielokrotnie z determinacją walczący o błahe sprawy z Zarządem spółki NS) wyrażając zgodę na likwidacje chemioterapii w olkuskim szpitalu?

Jerzy Nagawiecki

Bal pod chmurką

Piątek, 25 sierpnia, był kolejnym z wielu upalnych dni. I jednym z ostatnich dni wakacji. Miejski Ośrodek Kultury w Olkuszu zorganizował dla dzieci po południu Bal pod Chmurką - bal przebierańców, aby radośnie pożegnać lato. 

DSC 0022

Plac za budynkiem MDK zaroił się od niezwykłych postaci. Kogo tam nie było! Piraci, dzikie zwierzątka, urocze owady - biedronki, motylki - i oczywiście mnóstwo księżniczek. Każda z innej krainy, każda w innej, pięknej sukni. Można było też spotkać czerwone kapturki, kościotrupa, niezwykłego ptaka... Rodzice i dzieci wykazali się wielką pomysłowością i włożyli dużo wysiłku w przygotowanie wspaniałych strojów.

Tę baśniową gromadę powitała w imieniu Beaty Soboń, Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, Joanna Mączka, która też zabawę pięknie prowadziła. A działo się wiele. Na początek zaczął formować się pociąg: była lokomotywa, byli konduktorzy i mnóstwo wagoników, które dzielnie zmierzały przed siebie i pomimo trudnych warunków terenowych prawie zawsze trzymały się razem.

Było mnóstwo wspaniałych piosnek z zabawami ruchowymi. Wiele emocji wzbudziła prezentacja strojów. Początkowo nieśmiało, a po chwili już niemal profesjonalnie barwne postaci maszerowały po wybiegu. Momentami, wskutek zaaferowania publiczności, przejście stawało się naprawdę wąskie... Ale dali radę.

Dzieci odsapnęły chwilę przy słodkim poczęstunku, rodzice mieli czas na poprawienie strojów. Zbliżał się wielki moment, konkurs tańca z balonikami. I zagrała muzyka. To prawda, że czasem baloniki żegnały się z tańczącymi efektownym hukiem, zdarzało się, że uciekały. Jednak wciąż mnóstwo par tak doskonale sobie radziło, że trzeba było zmodyfikować nieco kryteria - teraz oceniano nie tylko zręczność w utrzymaniu baloników, ale także i jakość tańca...Wybór wciąż pozostawał trudny, bo wszystkie dzieci tańczyły wspaniale. Na szczęście nagród było dużo i wzbudziły wiele radości. A zabawa wciąż trwała, nawet piętnastomiesięczna Magda ochoczo tańczyła, aż nadszedł czas, żeby wrócić do domu i śnić o przebraniach na przyszły rok.

MOK Olkusz

Niespodzianka podczas remontu elewacji olkuskiego magistratu

Spore zaskoczenie przyniosły pierwsze prace przy remoncie budynków Urzędu Miasta i Gminy w Olkuszu. Po skuciu warstwy tynku ze środkowego segmentu okazało się, że znany nam współcześnie kolor elewacji znacząco różni się od oryginalnego koloru tynku.

umig elewacja

- Po wykonaniu badań stratygraficznych (specjalistycznych badań, mających na celu zbadanie nawarstwień historycznych) na elewacji środkowego budynku, została ustalona pierwotna kolorystyka wypraw tynkarskich. Okazuje się, że oryginalnie budynek miał kolor zbliżony do różu pompejańskiego – tłumaczy Agnieszka Kaczmarczyk, naczelnik Wydziału Urbanistyki i Ochrony Zabytków. – Podczas komisji konserwatorskiej z udziałem przedstawiciela Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków podjęto decyzję o przywróceniu pierwotnego koloru elewacji – dodaje.

Przypomnijmy, że na początku sierpnia rozpoczęła się kompleksowa rewitalizacja fasad trzech budynków, wchodzących w skład kompleksu urzędu. Decyzja, podjęta przez władze miasta, podyktowana była przede wszystkim bardzo złym stanem fasady najstarszej jego części.

- Ten budynek powinien stanowić wizytówkę naszego miasta, a należy stwierdzić, że przez ostatnich kilkanaście lat nią nie był. Pierwotnie zakładaliśmy jasne kolory, zbliżone do tych, które były dotychczas. Odkrycie pierwszej warstwy tynku jest dla wszystkich zaskoczeniem i musimy nasze plany nieco zmienić. Zalecenie fachowców, zajmujących się renowacją zabytków, wyraźnie wskazuje, że - zgodnie ze sztuką – należy przywrócić elewacji stan pierwotny. Chcemy dokonać renowacji z dbałością o szczegóły, dlatego też podjęliśmy decyzję, która będzie najlepsza dla tego obiektu – komentuje burmistrz Roman Piaśnik.

Budynek, często nazywany przez mieszkańców „pod zegarem”, powstał ok. 1830 roku. Od tamtego czasu elewacja była zmieniana kilkukrotnie. Po konsultacjach konserwatorskich ustalono, że sztukateria i boniowania zostaną pomalowane w kolorze różu pompejańskiego, a blendy i płaskie tynki będą w kolorze kremowym. Nowa część magistratu i narożny budynek od strony kościoła będą miały kolor kremowy, korespondujący z centralnym budynkiem. Oznacza to, że najbardziej charakterystyczny z całego zespołu budynek z balkonem zostanie wyeksponowany dodatkowo kolorem.

Prace nad fasadą powinny zakończyć się jeszcze tej jesieni. Gmina Olkusz złożyła wniosek na dofinansowanie tej inwestycji ze środków zewnętrznych.

UMiG Olkusz

Zederman: sugerowane przejście – rzeczywiste problemy

Mieszkańcy Zedermana wiele lat czekali na lokalizację dodatkowych przystanków autobusowych w swojej miejscowości. Istniejące dotychczas przystanki nie spełniały rosnących wymagań komunikacyjnych. Gdy w końcu wybudowano nowe zatoki autobusowe, pobliskie przejście dla pieszych zostało przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad – zarządcę przecinającej Zederman drogi krajowej nr 94 – zastąpione sugerowanym przejściem dla pieszych, które pozbawione jest oznakowania poziomego i pionowego. Decyzja ta nie spodobała się mieszkańcom, którzy zwrócili się do burmistrza z prośbą o interwencję w tej sprawie. Ta nastąpiła natychmiast.

przejscie sugerowane zederman

GDDKiA zapewnia, że jeżeli natężenie ruchu pieszych na obecnym przejściu sugerowanym będzie wystarczająco duże, zostanie ono zastąpione w pełni oznakowaną „zebrą”. Ten plan budzi jednak niepokój mieszkańców, podzielany przez włodarza Olkusza Romana Piaśnika.

- Droga krajowa nr 94 jest drogą o wysokim natężeniu ruchu pojazdów osobowych i ciężarowych. Zastosowane przez GDDKiA rozwiązanie w postaci przejścia sugerowanego, nie zapewnia należytego bezpieczeństwa pieszym (w tym dzieciom i osobom starszym), chcącym przejść na drugą stronę DK 94. Obawa o własne bezpieczeństwo może sprawić, że mieszkańcy będą korzystać z sugerowanego przejścia znacznie rzadziej niż korzystaliby, gdyby było ono w pełni oznakowane – tłumaczy Roman Piaśnik, burmistrz Olkusza.

W tej sprawie, już w ubiegłym tygodniu, burmistrz skierował pismo do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Po rozmowach z mieszkańcami Zedermana wysłał kolejne – z propozycją spotkania, by jak najbardziej szczegółowo przedstawić temat zarządcy drogi, który decyduje o lokalizacji przejść dla pieszych na drogach krajowych. W związku z faktem, że problem wydaje się mieć szerszy kontekst, o interwencję poprosił również posłów Ziemi Olkuskiej: Lidię Gądek, Agnieszkę Ścigaj oraz Jacka Osucha. Zwrócił się także do Ministra Infrastruktury i Budownictwa Andrzeja Adamczyka, któremu podlega GDDKiA.

- Reprezentuję w tym momencie mieszkańców Zedermana, jednak problem dostrzegam w szerszej perspektywie. Identyczna decyzja Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad dla drogi krajowej nr 44 wzbudziła protest mieszkańców Babic w gminie Oświęcim. Interweniuję „wyżej” niż sama GDDKiA, ponieważ uważam, że procedury lokalizacji przejść dla pieszych należy ponownie przemyśleć. Nie jestem przekonany, iż kwestię bezpieczeństwa na tak ruchliwych drogach można powierzyć wynikom analizy ruchu, wpisanym w sztywno ustalone wytyczne, bez uwzględnienia specyfiki danej miejscowości – najbliższych punktów, do których chodzą piesi, specyficznych zachowań kierowców. Na „naszym” odcinku DK 94 kierowcy przyspieszają, gdyż chcą nadrobić czas tracony w korkach, np. pod Krakowem, właściwie już od Białego Kościoła. Pieszy jest wówczas na straconej pozycji, nie czuje się bezpiecznie – tłumaczy Roman Piaśnik.

Mieszkańcy Zedermana w piątek 18 sierpnia blokowali drogę krajową nr 94, aby wyrazić swoje niezadowolenie z decyzji Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Zdecydowanie, z jakim władze miasta wsparły pieszych poruszających się po „krajówce” pozwala mieć nadzieję, że lokalizacja oznakowanego przejścia dla pieszych jest kwestią czasu. Potrzeba jedynie jednej dobrej decyzji w krakowskim oddziale GDDKiA bądź odpowiednich instrukcji płynących od Ministra Infrastruktury i Budownictwa Andrzeja Adamczyka.

- Jest to bardzo ważna sprawa dla wszystkich mieszkańców Zedermana i cieszę się, że reakcja nastąpiła tak szybko. Cała społeczność liczy, że interwencja na tak wielu szczeblach przyniesie szybki i zadowalający efekt – podsumowuje Sabina Gęgotek, sołtys wsi Zederman.

O sprawie będziemy informować na bieżąco.

UMiG Olkusz

Nauczycielka ZS w Dłużcu w Bremie

W dniach 16.07. 2017- 29.07.2017r. nauczycielka Zespołu Szkół w Dłużcu p. Agnieszka Koryto uczestniczyła w szkoleniu „Deutsch für Lehrkrӓfte" w Bremie, zorganizowanym przez Goethe Institut. Odbyło się ono w ramach Projektu „Mobilność kadry edukacji szkolnej” Programu Operacyjnego „Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020” współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego, którego szkolnym koordynatorem jest Dyrektor Zespołu Szkół w Dłużcu p. Krzysztof Szczepankiewicz.

IMG 20170717 184301

Kurs obejmował 60 jednostek lekcyjnych, zaplanowanych na dwa tygodnie. Zasadniczym celem szkolenia był rozwój kompetencji zawodowych, językowych i krajoznawczych. Uczestnicy nie tylko pogłębiali swoje umiejętności językowe, wzbogacali swój warsztat pracy, zdobywali cenne know-how z dobrej praktyki za granicą, ale również mieli wiele okazji do wymiany zawodowych doświadczeń w międzynarodowej grupie. W jej skład wchodziło 18 nauczycieli języka niemieckiego, reprezentantów takich krajów jak: Brazylia, Indonezja, Maroko, Chiny, Irlandia, Francja, Kamerun, USA, Rosja, Kazachstan, Kirgistan, Ukraina, Portugalia, Tunezja i Polska. Aby ten pobyt był jeszcze bardziej efektywny, wszyscy mieszkali u rodzin goszczących. Zyskali na tym wzrost umiejętności językowych, przede wszystkim języka mowy potocznej, aktualizację obrazu Niemiec, weryfikację stereotypu Niemca, ale też praktyczną pomoc np. odebranie z lotniska. Warto dodać, że członkowie rodzin goszczących wykazywali chęć rozmowy i byli przy tym bardzo serdeczni.

Na długo pozostaną w pamięci uczestników dwa tygodnie wśród niezwykle ciekawych i charyzmatycznych ludzi, częstych spotkań integracyjnych, niebagatelnych zadań, takich jak przeprowadzanie wywiadów z mieszkańcami Bremy, udziału w zabawach ruchowych z przeznaczeniem dla uczniów, a nawet czasochłonnych projektów, których wyniki były bardzo efektowne. Organizatorzy szkolenia zadbali również o bogaty program kulturalny, np.: wieczór z prezentacjami o krajach uczestników kursu, seanse filmowe, koncert, centrum naukowe Universum Bremen, muzeum Klimahaus. Niezapomniane wrażenia dostarczyły także wycieczki krajoznawcze do Bremerhaven i Hamburga jak i zagraniczna do Holandii do urzekającego miasta Groningen.

IMG 20170728 WA0003

Za sprawą tego szkolenia odświeżyłam moje podejście do nauczania, poznałam aspekty wykonywania zawodu nauczyciela w  krajach o różnym poziomie edukacji i zróżnicowanych kulturowo, miałam możliwość porównania systemu szkolnictwa na pięciu kontynentach, zwiększyłam swoją satysfakcję z pracy. Na pewno podejmę próby zastosowania nowo poznanych metod i technik na lekcjach w Zespole Szkół w Dłużcu. Chciałabym polecić każdemu nauczycielowi udział w mobilnościach Erasmus+ PO WER. Zagraniczne szkolenia to bardzo atrakcyjna forma doskonalenia zawodowego, ale przede wszystkim dobry sposób na poprawę funkcjonowania polskich placówek edukacyjnych. 

Agnieszka Koryto

Narodziny dzisiejszej Gminy Trzyciąż

Dr Leszek Zugaj z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, autor opracowań historycznych dla samorządów gminnych i powiatowych, opublikował „Historię administracji w gminie Trzyciąż”. Licząca ponad 80 stron publikacja zawiera wiele informacji na temat administracji lokalnej, a także sporo ciekawostek wartych przypominania i nagłaśniania. W 101., 102. i 103. wydaniu „Serwisu Jurajskiego” przytoczyliśmy wybrane fragmenty książki uzupełnione o informacje własne. Teraz przychodzi kolej na ostatnią część opowieści.

12795209 222933948052317 806185688867254544 o

Istniejący od 1954 roku podział kraju na gromady z roku na rok wyczerpywał swoje możliwości. Na początku epoki Edwarda Gierka owa nieadekwatność była aż nadto widoczna. Gromadzkie rady narodowe słynęły niekompetencją, kumoterstwem i klientelizmem. Konieczność zmian dostrzegano powszechnie. Były przedmiotem debat podczas VI Zjazdu PZPR w 1971 roku oraz VI Plenum PZPR w 1972 roku. W ślad za decyzjami politycznymi, 29 listopada 1972 roku, PRL-owski Sejm uchwalił ustawę „O utworzeniu gmin i zmianie ustawy o radach narodowych”. W nowym ustroju gminnym organem uchwałodawczym była gminna rada narodowa, do zadań, której należało uchwalanie rocznych i wieloletnich planów społeczno-gospodarczych rozwoju gminy oraz koordynowanie i kontrolowanie ich wykonania, uchwalanie budżetu na rok przyszły i kontrola jego wykonania, dysponowanie środkami funduszów celowych niezwiązanych bezpośrednio z budżetem, czy też uchwalanie planu zagospodarowania przestrzennego terenu gminy. Przewodniczącym rady zostawał zwyczajowo I sekretarz gminnego komitetu PZPR. Równocześnie utworzono urzędy gmin, jako terenowe organy administracji państwowej. Naczelnik gminy był powoływany i odwoływany przez wojewodę.

Narodziny gminy

W ślad za ustawową regulacją nowy ustrój administracyjny, Wojewódzka Rada Narodowa w Krakowie, jesienią 1972 roku, powołała na obszarze ówczesnego, dużego powiatu olkuskiego, 11 gmin: Bolesław, Jerzmanowice, Klucze, Olkusz, Pilica, Przeginia, Skała, Sułoszowa, Trzyciąż, Wolbrom i Żarnowiec, do których przypisano 150 miejscowości.

W powyższym zestawie trudno szukać gminy Jangrot, jednostki powołanej ukazem carskim z grudnia 1866 roku zwanym reformą „gubernialno-powiatową”. Powołana wówczas gmina Jangrot wchodziła w skład powiatu olkuskiego i guberni kieleckiej. W roku 1972 stolicą tego obszaru stał się Trzyciąż, miejscowość zlokalizowana przy drodze Kraków-Skała-Wolbrom, w której od 1953 roku funkcjonował Państwowy Ośrodek Maszynowy oraz Szkoła Mechanizacji Rolnictwa. W skład nowoutworzonej gminy weszło 14 sołectw: Glanów, Imbramowice, Jangrot, Małyszyce, Michałówka, Milonki, Podchybie, Porąbka, Ściborzyce, Sucha, Tarnawa, Trzyciąż, Zadroże, Zagórowa, czyli wsie trzech dotychczasowych Gromadzkich Rad Narodowych w Jangrocie, Milonkach i Imbramowicach.

Urząd Gminy Trzyciąż rozpoczął pracę 1 stycznia 1973 roku. Dzielił się na trzy części: Biuro Urzędu, Gminną Służbę Rolną i Urząd Stanu Cywilnego. Urząd gminy podzielony był na referaty kierowane przez sekretarza Biura Urzędu Gminy. W ramach Urzędu Gminy funkcjonował Urząd Stanu Cywilnego. Gminnej Radzie Narodowej podlegały wszelkie instytucje gospodarcze i państwowe na terenie gminy (np. GS SCh i posterunki MO). Miały one obowiązek składania sprawozdań. Gminy stały się z zamierzenia okręgiem samowystarczalnym dla wsi. Na jego terenie działała Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska, zbiorcza szkoła gminna, biblioteka gminna, gminny ośrodek zdrowia, spółdzielnia kółek rolniczych itp. Ważne funkcje w środowisku wiejskim pełniły gminne spółdzielnie. GS-y spełniały w imieniu państwa i zgodnie z ogólnospołecznym interesem funkcje organizatora rynku wiejskiego: zaopatrywały wsie we wszelkie potrzebne towary (od żywności po węgiel i materiały budowlane) i skupowały płody rolne od rolników. GS-y świadczyły też usługi np. transportowe, prowadziły działalność wytwórczą (masarnie, piekarnie). Zajmowały się także działalnością kulturalną prowadząc Kluby Rolnika.

Władza naczelników

Początkowo Urząd Gminy dzierżawił pomieszczenia w prywatnym budynku. Do nowo wybudowanej siedziby przeniósł się w roku 1978. Na pierwszego naczelnika gminy powołano Józefa Selweta. Na urzędzie pozostał niedługo. Szybko zmienił go Bronisław Kafel, pracujący wcześniej, jako nauczyciel i kierownik szkoły podstawowej w Michałówce.

W Gminnej Radzie Narodowej, w kadencji 1974-1978) zasiadali: Michalina Kuc, Stanisław, Seweryn, Edward Gajda, Zygmunt Łasiński, Piotr Domagała, Józef Kaczmarczyk, Michał Bert, Antoni Piekaj, Janina Wyjadłowska, Franciszek Latos, Kazimierz Półtorak, Leokadia Kowalska, Jan Kwapień, Halina Petlic, Józef Rech, Bronisław Ozga, Józef Bryzik, Marian Jurga, Edward Gamrat, Wanda Zając, Leokadia Krawiec, Czesław Wypasek, Bolesław Dybich, Danuta Kowal, Józef Niedziela, Stanisław Kot, Zdzisław Zaręba, Władysław Musiał, Wincenty Gamrat i Marek Seweryn.  

W roku 1975, w wyniku kolejnej reformy administracyjnej kraju, Polskę podzielona na 49 województw. Gminy powiatu olkuskiego trafiły do dwóch województw: krakowskiego i katowickiego. Trzyciąż, wraz ze Skałą, Sułoszową, Jerzmanowicami, Przeginią trafiły pod jurysdykcję Krakowa, pozostałe Katowic.  

W latach 1979-1980 kryzys państwa pogłębiał się. Do tego dochodziły klęski żywiołowe (ostra zima 1978/1979, mokre lato 1980). Sposobem na przezwyciężenie kryzysu było powołanie Komisji Kontroli Społecznych w każdej gminie w sierpniu 1978 roku. Tropiły one nieprawidłowości w dystrybucji dóbr. 

Druga kadencja gminnych rad narodowych trwała niespodziewanie lat sześć, od 1978 do 1984 roku. Przyczyną – stan wojenny zaaplikowany Polsce 13 grudnia 1981 roku. W Radzie Narodowej w Trzyciążu zasiadali: Józef Niedziela, Stanisław Pięta, Janina Gajda, Czesław Wypasek, Alina Kus, Jan Bryzik, Marian Jurga, Bronisław Ozga, Danuta Poseł, Edward Gamrat, Jan Kubik, Zofia Kubik, Jan Półtorak, Józef Szymczyk, Stanisław Majocha, Edward Gajda, Michał Kuc, Tadeusz Sobota, Lesław Rup, Piotr Domagała, Helena Furgał, Józef Kaczmarczyk, Antoni Piekaj, Kazimierz Półtorak, Eugenia Domagała, Elżbieta Pięta, Jerzy Nosek, Józef Rech, Zbigniew Petlic, Jan Skalski.

Korowód zmian

Festiwal „Solidarności” był czasem wymiany elit zarządzających. Do Rad i urzędów wkraczali ludzie cieszący się dużym zaufaniem społeczności lokalnej. W gminie Trzyciąż usunięto naczelnika Kafla, którego zastąpił Henryk Majcherkiewicz – wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Olkuszu. Władza terytorialna odzyskiwał podmiotowość. 19 marca 1981 roku Rada Państwa podjęła uchwałę w sprawie umacniania roli samorządu mieszkańców wsi w ramach istniejących przepisów o radach narodowych.

Wprowadzenie, 13 grudnia 1981 roku, stanu wojennego zakończyło czas działań spontanicznych i twórczych. Władzę w urzędach objęli komisarze wojskowi, zakaz zgromadzeń objął gminne rady i zebrania wiejskie. Wybory do gminnych rad narodowych, przewidziane na rok 1982, odłożono na dwa lata, do czerwca 1984 roku. Wówczas w skład Rady Gminy zostali powołani: Bronisław Ozga, Władysław Świda, Czesław Wypasek, Barbara Knapik, Zygmund Majos, Edward Gamrat, Zofia Kuś, Tadeusz Kowal, Krystyna Gorgoń, Anna Pochaba, Stanisław Majocha, Jadwiga Krawiec, Jan Pułtorak, Marek Seweryn, Józef Szymczyk, Edward Gajda, Zofia Kluza, Stanisław Seweryn, Regina Świda, Michał Bert, Józef Kaczmarczyk, Jan Cieślik, Kazimierz Półtorak, Józef Korzonek, Kazimierz Łasiński, Tadeusz Słaboń, Stanisław Świda, Jan Skalski, Edward Gądek i Zbigniew Petlic.

Niespełna rok wcześniej, ustawą z 20 lipca 1983 roku o systemie rad narodowych i samorządu terytorialnego, władze postanowiły zreorganizować administrację wiejską. Zebrania wiejskie zaczęły decydować o sprawach lokalnych, dzieliły fundusze własne, powoływały sołtysa i radę sołecką. Prawo zwoływania zebrań wiejskich otrzymała rada sołecka na wniosek 20 proc. pełnoletnich mieszkańców. Nowe przepisy zobligowały naczelnika gminy i GRN do respektowania uchwał zebrań wiejskich. Sprawy dotyczące danej społeczności musiały być z nią uzgadniane.

symbol

Przyszło nowe

Ostatnim naczelnikiem gminy Trzyciąż był mieszkaniec Wolbromia Marian Strzałka - przewodniczący Spółdzielni Kółek Rolniczych w Trzyciążu z siedzibą w Zadrożu. Stanowisko szefa lokalnej administracji objął w roku 1987. W kierowaniu gminą pomagała mu nowa Rada Narodowa wybrana 19 czerwca 1988 roku. Znaleźli się w niej (w porównaniu do wcześniejszej kadencji) nowi ludzie: Eugeniusz Bochenek, Marek Kałwa, Jerzy Czarnota, Józef Maroszek, Emil Kowal, Mirosław Piątek, Józef Niedziela, Henryk Bochenek, Józef Żezala, Józef Broda, Marta Rup, Stanisław Wypchał, Bronisław Poseł, Ludwik Kmita, Piotr Farat, Kazimierz Gęgotek, Adam Bogacki, Józef Gomuła, Tadeusz Łukasiewicz.

Zmiany ustrojowe, zapoczątkowane w czerwcu 1989 roku, zakończyły okres PRL-u. Powstała III Rzeczpospolita, z nową ustawą o samorządzie gminnym. Pod koniec kwietnia 1990 roku zakończyła się kadencja rad narodowych. 27 maja odbyły się pierwsze prawdziwe wolne wybory samorządowe. W ich wyniku wójtem gminy został dotychczasowy naczelnik Marian Strzałka.

Jerzy Nagawiecki

Czy cena wody rekordowo wzrośnie?

Rokrocznie późną jesienią odbiorców wody dostarczanej przez Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, czyli mieszkańców gmin: Bolesław, Bukowno, Klucze i Olkusz informuje się o nowych, zazwyczaj wyższych taryfach. Jesienią 2017 roku wieści o nowych cenach mogą okazać się bardziej pesymistyczne niż zazwyczaj. Bowiem prezydent RP Andrzej Duda podpisał właśnie nowelizację „Prawa wodnego”

water

Z nowych regulacji wynika, że ci, co nie płacili, będą płacić, zaś ci, którzy płacili, będą płacić więcej. Od przyszłego roku rachunki dostaną także branże dotąd z opłat zwolnione: energetyka, rolnictwo i rybacy. W opłatach chodzi przede wszystkich o to, by zwracały się koszty wody i wodnych inwestycji.

Publikowane w mediach centralnych opinie niosą wiele obaw. Dorota Jakuta, prezes Izby Gospodarczej “Wodociągi Polskie”, na łamach „Gazety Wyborczej” mówi, że „stawki opłat będą miały realny wpływ na wzrost ponoszonych przez przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne kosztów poboru wody i odprowadzania ścieków. Wprawdzie ich ustalanie należy do wodociągów i narzucony jest tylko maksymalny poziom opłat, ale jasne jest, że wodociągi, które inwestują (a inwestycje idą w miliardy złotych), będą korzystały z możliwości zwrotu kosztów tych inwestycji.” Nietrudno zgadnąć kto te koszty będzie zwracać.

„Ustawa – Prawo wodne – czytamy w „Gazecie Prawnej” z jednej strony dziesięciokrotnie podnosi opłaty środowiskowe, z drugiej – próbuje się zaklinać rzeczywistość formalnym zakazem zmiany ceny produktu końcowego. Ktoś będzie musiał pokryć różnicę w cenie. Obawiam się, niestety, że jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, luka zostanie pokryta przez mieszkańców.”

W tym samym periodyku Łukasz Czopik, prezes Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów SA, spółki zaopatrującej w wodę 3,5 mln mieszkańców twierdzi, że „Jeśli oprzeć się na danych zawartych w ustawie, można przyjąć, że czteroosobowa rodzina rocznie dopłaci za wodę ok. 100 zł.”

Na tym nie konie podwyżek, bowiem gdy za wodę zaczną płacić take producenci elektryczności, a elektrownie potrzebują dużo wody do chłodzenia otwartych obiegów, to wzrośnie kolejny rachunek, tym razem za energię. O ile to się dopiero okaże? Ostateczna kwota ewentualnych podwyżek będzie zależeć od interpretacji nowych przepisów.

Droższa woda podnosi również koszty żywności. Jej producenci mają teraz płacić maksymalnie 0,35 zł za pobór wody do nawadniania sadów i pól uprawnych oraz 0,70 zł za wodę wykorzystywaną do produkcji soków i innych napojów (wzrost siedmiokrotny). To wprawdzie nadal niewiele, ale każde dodatkowe opłaty mają przełożenie na ceny detaliczne.

A mówienie o tym, że nie podrożeje chleb, gdy zwiększa się cenę mąki, jest absurdalne.

Czy w takim razie zmiany w prawie wodnym są potrzebne i słuszne?

Odpowiedzi dostarcza cytowana wcześniej Łukasz Czopik na łamach „Gazety Prawnej” z 1 sierpnia br.:

„Polska jest jednym z ostatnich krajów, które wdrażają ramową dyrektywę wodną. Bezwzględnie więc musimy implementować prawo unijne do naszego porządku prawnego. Ale róbmy to rozsądnie. Uczmy się od tych, którzy zrobili to dawno temu. Nasi sąsiedzi – Czesi, Słowacy, Niemcy, a nawet Austriacy czy Włosi już dawno wdrożyli założenia dyrektywy wodnej, ale żadne z tych państw nie zrobiło tego w sposób bezrefleksyjny, wprowadzając dodatkowe obciążenia podatkowe dla obywateli. Tam stało się to w sposób zrównoważony, przy zachowaniu interesu mieszkańców i przedsiębiorstw wodnych. Stąd obawa, że pod płaszczykiem regulacji unijnych w Polsce wprowadza się nowe daniny. A to może skutkować tym, że tańsza woda z Czech i Niemiec „zaleje” wszystkie sąsiadujące z nimi polskie obszary. Już teraz na Śląsku są miasta, które importują wodę z Czech. W momencie, gdy wprowadzimy dodatkowe ciężary do ceny naszej, krajowej wody, ten proceder może przybrać skalę masową.”

Jerzy Nagawiecki

Patriotyczna wycieczka w okolice Glanowa

15 sierpnia przypada Święto Wojska Polskiego, ale i również święto kościelne - Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – ustanowione w roku 1950 przez papieża Piusa XII jednym z dogmatów Kościoła Katolickiego. W okresie II Rzeczypospolitej Święto Żołnierza obchodzono dla upamiętnienia walk w obronie Ojczyzny na przedpolach Warszawy, toczonych w sierpniu 1920 roku. Z kolei tradycja święta kościelnego posiada znacząco starsze korzenie. 15 sierpnia czczono od zawsze Matkę Boską Zielną - patronkę ziemi i płodów rolnych. Do kościołów przynoszono symboliczne dary, wiązanki: zboża, warzyw, ziół i kwiatów. W sierpniowe, wolne od pracy święto, proponujemy spędzić nieco inaczej: mniej patetycznie, choć należnie szczególnej dacie. Zapraszamy zatem na wycieczkę w okolice Glanowa, malowniczej miejscowości położonej w dolinie Dłubni. Glanów oraz pobliskie Imbramowice znakomicie łączą obydwa święta, z ich patriotycznym i chrześcijańskim przesłaniem. Do refleksji skłaniają zarówno dramatyczne wydarzenia historyczne czasów Powstania Styczniowego jak i rzadkiej piękności przyroda – świadek owych zdarzeń.

BRAMA UPGRADE

Lekcja geografii

Glanów to miejscowość gminy Trzyciąż położona nad Dłubnią, lewym dopływem Wisły o długości nieco ponad 50 km. Wokół rzeki leży Dłubniański Park Krajobrazowy, najbardziej na wschód wysuniętym ze wszystkich Jurajskich Parków Krajobrazowych. Początek rzece dają źródła szczelinowe w Jangrocie i Trzyciążu, jednak najpiękniejsze i najbardziej wydajne - źródła pulsujące znajdują się w Imbramowicach, Ściborzycach i Sieciechowicach.

Rozciągająca się od Trzyciąża do Nowej Huty Dolina Dłubni znajduje się w gronie najpiękniejszych dolinek Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej. Na szczególne wyróżnienie zasługuje jej odcinek rozciągający się między Glanowem a Imbramowicami. Najpiękniejsze zakątki doliny zostały objęte ochroną przyrody, najbardziej wartościowe fragmenty stały się dodatkowo rezerwatami przyrody w okolicy Glanowa oraz Zagórowej. Do Glanowa dojechać łatwo. Miejscowość dzieli od Olkusza 27 km, od Wolbromia 10 km, od Skały 13 km.

Lekcja historii

W Glanowie i okolicy rozegrały się dramatyczne wydarzenia Powstania Styczniowego. 15 sierpnia 1863 roku doszło do bitwy między oddziałem powstańczym idącym z Krakowa do Miechowa, a wojskiem carskim. W tym dniu w okolice Glanowa przybył liczący około 100 osób oddział powstańców, zorganizowany w Krakowie kosztem hrabiego Aleksandra Krukowieckiego. Powstańcom groziło niebezpieczne okrążenie gdyż zarówno od strony Olkusza, jak i Miechowa zbliżały się liczne kolumny wojsk rosyjskich. W zaistniałej sytuacji oddział podzielił się na dwie części: Krukowiecki bronił wejścia do wąwozu w Glanowie, zaś bracia Edward i Gustaw Habichowie (oficerowie artylerii) z większą częścią ludzi przeszli na północny wschód od Glanowa do Lasu Ostryszniego.

Bracia Habichowie w późnych godzinach popołudniowych stoczyli ciężką walkę w lesie pod Imbramowicami, lecz wobec przeważających sił wojsk carskich musieli uchodzić z pola walki. Edward przedarł się między dragonami, pod Zagórową i Zadrożem rozproszył drobny oddział nieprzyjacielski i schronił się w lasach koło Pieskowej Skały. Z kolei Gustaw przełamał wrogie linie na wschodnim skraju lasu i uszedł na północ w okolice Lelowa. Krukowiecki natomiast około godziny 15-stej zajął w dziewiętnastu ludzi pochodzący z roku 1786 roku klasycystyczny dwór w Glanowie i podjął w obronę. W trakcie walki zginęło 9 powstańców. Reszta mino pożaru nadal walczyła. Rosjanie stracili kilkudziesięciu ludzi i odstąpili od oblężenia dworu. Dzierżawca Glanowa – Leon Bończa Rutkowski, wyszedł wówczas na zewnątrz, lecz zginął od kuli wrogich maruderów, którzy ukryli się w piwnicy dworskiej. Został pochowany na cmentarzu w Imbramowicach.

Krakowski „Czas” relacjonował wydarzenia w Glanowie w wydaniu nr 187 z 19 sierpnia 1983 roku. „Ogólna strata ze strony polskiej wynosiła 70 do 80 poległych, z których jednak w boju pod Glanowem, a mianowicie w lesie Imbramowskim zginęło do 50, reszta zaś do 30 są to ranni dobici lub wzięci w niewolę zamordowani. Dotychczas poległych Polaków pochowano 42 na cmentarzu w Imbramowicach, 11 w Ulinie, 4 w Zadrożu, 2 w Sułoszowej. Rannych jest tylko 22, co okazuje ilu dobić musieli Moskale, gdyż zwykle w każdym boju więcej jest rannych niż poległych. 40 zdrowych wzięli Moskale do niewoli. Wielu wziętych do niewoli zabili objeszczyki i kozacy: i tak trzech schwytanych w Milonkach, odebrawszy im pieniądze, zamordowali okrutnie; 4 w podobny sposób zamordowali na polach Tarnawy, a upędzając się po zbożach za rozpierzchłemi, nie brali do niewoli lecz strzelali. Ks. Szachowski pozwolił opatrzyć rannych.

Ze strony moskiewskiej poległo pod Glanowem i pod Imbramowicami najmniej 120, a drugie tyle jest ranionych. Między rannymi jest także jen. ks. Szachowski postrzelony w nogę. Kilku oficerów moskiewskich i jeden pułkownik polegli.”

SKAŁKI UPGRADE

Stara nekropolia

15 sierpnia proponujemy świąteczną wycieczkę w okolice Glanowa i Imbramowic. Glanów okalają dwa wąwozy, przez które prowadzą dwa szlaki turystyczne. Wędrówkę można rozpocząć na skraju wsi od strony Suchej wąwozem, przez który prowadzi szlak „niebieski” i dotrzeć do Imbramowic. Wokół spokój, cisza, jurajskie skały, bujna zieleń, kwiaty, Dłubnia…

Na drogę powrotną wybieramy szlak „czarny” prowadzącą przez Wąwóz Ostryszni. Liczy on sobie ok. 4 km. Posiada sześć grup skał. Wszystkie one znajdują się na lewym orograficznie zboczu wąwozu, który jest porośnięty gęstym lasem. To raj dla miłośników wspinaczek. Do najbardziej znanych należy grupa skał zwanych Sanatorium i Organy, Wampir Wielka Ostryszniańska.

Na wycieczkę

Nieopodal wąwozu Ostryszni, przy drodze Sucha-Imbramowice, z dala od wsi, znajduje się stary cmentarz imbramowicki. Do zabytkowej nekropolii prowadzi okazała, kryta gontem brama z 1848 roku. Grobów tu niewiele. Cmentarz został założony w początkach XIX stulecia. „Drzewa nadające szczególny charakter powagi i spokoju temu wiejskiemu cmentarzowi – czytamy w zamieszczonej informacji – były, wedle dawnego zwyczaju, zasadzane na ziemnych grobach zamiast kamiennych pomników”.

Na cmentarzu znajduje się wspólna mogiła 41 nieznanych powstańców poległych 15 sierpnia 1963 roku w bitwie w Imbramowicach i Wąwozie Ostrysznii, a na niej głaz-pomnik ze stosowną inskrypcją. Swój grób ma tu także Leon Rutkowski.

Kiedy w 1937 roku w Krakowie sypano Kopiec Niepodległości im. Józefa Piłsudskiego na Sowiniec zwożono ziemię ze znaczących pól bitewnych, na których Polacy toczyli boje o wolność. Do Krakowa zawieziono również ziemię z grobów powstańców nekropolii w Imbramowicach. Tym samym symbolicznie związano potyczkę w okolicach Glanowa i Imbramowic z walką o wyzwolenie narodowe. W 1974 roku obiekt wpisano do rejestru zabytków.

I tu ciekawostka. Wprawdzie stary cmentarz w Imbramowicach to miejsce zabytkowe, to wprawdzie rzadko, ale nadal, odbywają się tutaj pochówki. Jeden z ostatnich miał miejsce w roku 2016. W Imbramowicach spoczął w rodzinnym grobowcu Jerzy Bahr - polski dyplomata i urzędnik państwowy, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ambasador RP w Rosji, ten który w kwietniu 2010 roku na lotnisku w Smoleńsku oczekiwał polskiej delegacji na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele.

Kończymy piękną wycieczkę napełnieni historycznymi, przyrodniczymi, turystycznymi i patriotycznymi przeżyciami. Dobrze wypełniony świąteczny czas… 

Jerzy Nagawiecki

UMiG Olkusz wyjaśnia

W poprzednim wydaniu „Serwisu Jurajskiego” pisaliśmy o dawnym lokum przedszkola nr 4 przy ul. Rabsztyńskiej 25. Obecnie obiekt znajduje się w opłakanym stanie. Jest miejscem libacji ludzi z marginesu. Dawne przedszkole wymaga bacznej uwagi władz samorządowych i stróżów prawa. W tekście zwróciliśmy się do władz UMiG Olkusz o wyjaśnienie przyszłych losów dawnego przedszkola.

IMG 0443

Odpowiedź nadeszła wkrótce. Oto treść pisma:

„Gmina Olkusz planuje sprzedaż tego terenu. Proces przeznaczenia do sprzedaży został poprzedzany trybem spełnienia ewentualnych roszczeń byłych właścicieli nieruchomości. Po zakończeniu tego trybu Gmina Olkusz mogła przystąpić do podziału nieruchomości, tak by wydzielić część, która zostanie pozostawiona jako własność Gminy pod drogę publiczną. Decyzja podziałowa została już wydana, obecnie trwa wprowadzenie do księgi wieczystej. Po dopełnieniu wszystkich formalności w księgach wieczystych oraz ewidencji gruntów Gmina będzie mogła przystąpić do procedury sprzedaży tego terenu.”

UMiG Olkusz

Burmistrz Olkusza interweniuje w sprawie Krwawej Środy

Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz Roman Piaśnik podjął interwencję w sprawie błędów merytorycznych na stronach internetowych i wydawnictwach United States Holocaust Memorial Museum oraz Yad Vashem The Holocaust Martyrs' and Heroes' Remembrance Authority. W obydwu przypadkach dotyczą one Krwawej Środy w Olkuszu. Poniżej treść pism skierowanych do wydawnictw United States Holocaust Memorial Museum oraz Yad Vashem The Holocaust Martyrs' and Heroes' Remembrance Authority.

"Szanowni Państwo,

Z przykrością stwierdzam, że w opracowanej przez Państwa “Encyklopedii Obozów i Gett: 1933-1945” (The United States Holocaust Memorial Museum Encyclopedia of Camps and Ghettos: 1933-1945), która została wydana przez wydawnictwo Uniwersytetu Indiana w USA w 2009 i 2012 roku, znajdują się błędy rzeczowe.

W haśle „Olkusz” zostało napisane: „A German policeman was murdered by an unknown assailant on July 16, 1940. In reprisal 20 Jews were publicly executed. On July 31, 1940, "Bloody Wednesday," Jews were forced to lie on the ground for hours and were beaten...” W tej informacji są dwa poważne błędy rzeczowe.

1.Wynika z niej, jakoby Żydzi byli jedynymi ofiarami „Krwawej Środy” w Olkuszu 31 lipca 1940 roku. Tymczasem nie jest to prawdą. Podczas „Krwawej Środy” w Olkuszu byli prześladowani wszyscy mieszkańcy Olkusza, zarówno Polacy, jak i Żydzi (mężczyźni w wieku od 15 do 55 lat). O tym bezspornym fakcie świadczą relacje bezpośrednich uczestników tych tragicznych wydarzeń, jak i wszelkie opracowania naukowe.

2.W notatce stwierdza się, że w ramach represji za zabicie niemieckiego policjanta, 20 Żydów zostało publicznie rozstrzelanych. To nieprawda. W dniu 16 lipca 1940 roku, w ramach represji za zabicie niemieckiego policjanta zostało rozstrzelanych 20 Polaków, w tym pięciu mieszkańców Olkusza. Lista ofiar jest doskonale znana i dostępna w opracowaniach historycznych. Zwracamy się z prośbą o poprawienie tych błędów w następnych wydaniach „Encyclopedia of Camps and Ghettos: 1933-1945”.

Poza tym, muszę zauważyć, że podobne błędy rzeczowe znajdują się na Państwa stronie internetowej. W podpisie fotografii zatytułowanej „German police stand guard over Jewish hostages assembled on the old market square of Olkusz during a reprisal action.” (https://collections.ushmm.org/search/catalog/pa1079173) znajduje się błąd rzeczowy.

Fotografia przedstawia wydarzenia „Krwawej Środy” 31 lipca 1940 roku, podczas których represjonowani byli wszyscy mieszkańcy Olkusza, zarówno Polacy, jak i Żydzi. Zwracam się z prośbą o zmianę tytułu oraz podpisu fotografii na: „German police stand guard over Polish and Jewish hostages assembled on the old market square of Olkusz during a reprisal action.”

Kolejny błąd rzeczowy znajduje się w Historii zdarzeń (Event History). Czytamy tam: "Bloody Wednesday" was the reprisal action in Olkusz initiated by German police units in response to the shooting of the German police officer Ernest Kaddatz by an unknown assailant on July 16, 1940. On the night of July 30, 1940, SD and police units converged on the city of Olkusz and systematically rounded-up all Jewish males in the city aged roughly from 14 to 55 years old. Those arrested were collected at three points in the city: on the Czarna Gora green, at the local power plant, and in the old market square. They were made to lie face down for hours with their hands tied behind their backs and were beaten mercilessly by the arresting Germans until around 3 p.m. when they were all released, with the exception of 21 Jewish men who were publicly executed. According to Ernst Klee, units of the Wehrmacht also participated in the reprisal. However, no German regular army soldiers appear in any of the photographs held by the Museum.” Zwracamy się o poprawienie dwóch  fragmentów tekstu na zgodne z faktami i prawdą historyczną.

1.Fragment „On the night of July 30, 1940, SD and police units converged on the city of Olkusz and systematically rounded-up all Jewish males in the city aged roughly from 14 to 55 years old” proponujemy zamienić na „On the night of July 30, 1940, SD and police units converged on the city of Olkusz and systematically rounded-up all Inhabitants of Olkusz, Poles and Jews aged roughly from 15 to 55 years old”.

2. Niezgodny z prawdą jest kolejny fragment tekstu „…when they were all released, with the exception of 21 Jewish men who were publicly executed”. W dniu 31 lipca 1940 roku nie było w Olkuszu żadnej publicznej egzekucji 21 Żydów. Taka publiczna egzekucja miała miejsce 16 lipca 1940 roku, kiedy w ramach represji za zabicie niemieckiego policjanta zostało rozstrzelanych 20 Polaków, w tym pięciu mieszkańców Olkusza (wśród ofiar nie było Żydów). Lista ofiar jest doskonale znana i dostępna w opracowaniach historycznych. Dlatego proponuję wykreślenie tego fragmentu i po zdaniu „Bloody Wednesday" was the reprisal action in Olkusz initiated by German police units in response to the shooting of the German police officer Ernest Kaddatz by an unknown assailant on July 16, 1940” dopisanie zdania „16 lipca 1940 roku, w ramach represji za zabicie niemieckiego policjanta, zostało rozstrzelanych 20 Polaków, w tym pięciu mieszkańców Olkusza.”

Pragnę zauważyć, że prawdziwa wersja tych wydarzeń znajduje się w opisie fotografii na Państwa stronie internetowej. „German soldiers lead blindfolded Polish hostages to an execution site. Olkusz, Poland, July 16, 1940.” (https://www.ushmm.org/wlc/en/media_ph.php?ModuleId=0&MediaId=787)

Podobny, jak wcześniej wskazany błąd rzeczowy znajduje się Historii zdarzeń (Event History) fotografii. „Two Jewish refugee children in their cell in the Pristina prison, where they were detained with their families by the Italians for eight months.” (https://collections.ushmm.org/search/catalog/pa1086702)

W załączniku przesyłam skany wybranych opracowań naukowych, które przedstawiają prawdziwy opis tych tragicznych wydarzeń. Zwracam się, w imię prawdy historycznej i szacunku dla ofiar, o bezzwłoczne poprawienie wskazanych błędów rzeczowych na Państwa stronie internetowej oraz poprawienie błędów w kolejnych wydaniach „Encyclopedia of Camps and Ghettos: 1933-1945”.

Z poważaniem

Roman Piaśnik

Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz

Szanowni Państwo,

Zwracam się z uprzejmą prośbą o uzupełnienie informacji, jaka znajduje się w opisie fotografii  „Yad Vashem Photo Archives 4613/903”

http://www.yadvashem.org/holocaust/this-month/july/1940-2

Z opisu wynika, że podczas „Krwawej środy” 31 lipca 1940 roku w Olkuszu byli prześladowani tylko Żydzi. Tymczasem nie jest to prawda. Podczas „Krwawej Środy” w Olkuszu byli prześladowani wszyscy mieszkańcy Olkusza, zarówno Polacy, jak i Żydzi (mężczyźni w wieku od 15 do 55 lat). O tym bezspornym fakcie świadczą relacje bezpośrednich uczestników tych tragicznych wydarzeń, jak i wszelkie opracowania naukowe. Zgodny z prawdą historyczną opis tych wydarzeń został przedstawiony na tablicy wystawy opracowanej przez Yad Vashem. http://www.yadvashem.org/yv/en/exhibitions/through-the-lens/olkusz.asp

W ten opis wkradła się tylko jedna nieścisłość. Jedna z ofiar „Krwawej Środy” pan Tadeusz Lupa nie był Żydem, lecz Polakiem. Z góry dziękujemy za uzupełnienie informacji.

Z poważaniem

Roman Piaśnik

Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz"

UMiG Olkusz