Udar mózgu - szybka reakcja zwiększa szanse

Rozmowa z dr n. med. Tadeuszem Pietkiewiczem, specjalistą neurologii, ordynatorem Oddziału Neurologii i Udarów Nowego Szpitala w Olkusz oraz zastępcą ordynatora lek. med. Jolantą Bakalarz-Rzepiak - specjalistą neurologii.

lekarz

„Udar mózgu jest najpoważniejszą chorobą naczyniową mózgu oraz jednym z największych problemów w medycynie. Na całym świecie stanowi trzecią w kolejności przyczynę zgonów i główny powód niesprawności u osób powyżej 40. roku życia” – definiuje portal „abczdrowie.pl”. Czy my, pacjenci, mamy świadomość zagrożeń udaru? Czy potrafimy rozpoznać jego symptomy? Na powyższe i jeszcze inne pytania odpowiadają: dr n. med. Tadeusz Pietkiewicz, specjalista neurologii ordynator Oddziału Neurologii i Udarów Nowego Szpitala w Olkusz oraz zastępca ordynatora lek. med. Jolanta Bakalarz-Rzepiak - specjalista neurologii.

 Co to jest udar mózgu?

- Udar mózgu według definicji Światowej Organizacji Zdrowia to nagłe wystąpienie ogniskowych lub globalnych czynności mózgu, trwających dłużej niż 24 godziny i spowodowanych przez przyczyny naczyniowe, czyli związane z przepływem mózgowym krwi. Mówiąc wprost są to zaburzenia neurologiczne będące skutkiem nagłego odcięcia dopływu krwi do mózgu.

 Jak często występuje udar mózgu w Polsce ?

- Średnio co osiem minut ktoś w Polsce doznaje udaru mózgu. To ponad 70 tysięcy osób rocznie.

 Ile przypadków udaru notuje szpital w Olkuszu?

- Około 200 przypadków rocznie.

Jak rozpoznać udar?

- Opadnięty kącik ust, zmieniona mowa, niesprawność kończyn, zaburzenia widzenia - to pierwsze objawy udaru mózgu. Objawy, których nie wolno nam lekceważyć. Każdy powinien umieć je rozpoznać i zareagować natychmiast. Szybka reakcja  zwiększa  szansę  na skuteczne leczenie i uniknięcie niepełnosprawności.

Co należy zrobić, gdy wystąpią objawy?

- Natychmiast wezwać pogotowie ratunkowe. Przy udarze liczy się każda sekunda. Czas jest najważniejszy. Zastosowanie specjalistycznego leczenia należy podjąć w ciągu 4.5 godzin od wystąpienia objawów udaru. Po upływie tego czasu szanse chorego na uniknięcie skutków udaru dramatycznie maleją.

Czyli nauczmy się traktować udar równie poważnie jak np. zawał serca?

- Tak! Nie liczmy na to, że „zaraz przejdzie”. Nie przejdzie, a może skończyć się tragicznie. Tej wiedzy dzisiaj brakuje. Nierzadko na oddział neurologiczny przychodzą pacjenci, u których objawy udaru występują np. od kilku dni. Pamiętajmy - statystyki wskazują, że około 60% pacjentów dotkniętych udarem mózgu  umiera w ciągu roku. Udar mózgu - po zawale i nowotworach – jest obecnie trzecią przyczyną zgonów ludzi dorosłych i główną przyczyną inwalidztwa.

70 procent pacjentów nigdy nie odzyskuje pełnej sprawności. Udar jest dziś najczęstszą przyczyną niepełnosprawności w grupie wiekowej 40-65. Statystyki w Polsce wyglądają fatalnie. Jak można je poprawić? 

- Bardzo ważna jest rehabilitacja, którą należy stosować od razu, gdy chory jeszcze przebywa  w łóżku szpitalnym. Stan chorego, który jest rehabilitowany w ciągu pierwszych 24 godzin, szybciej się poprawia. Jest mniej powikłań, szanse na przeżycie rosną, a kolejne incydenty udarowe są rzadsze. Po wypisie z Oddziału Udarowego chory, przy braku przeciwskazań, powinien być rehabilitowany w Oddziale Rehabilitacji Neurologicznej.

Jak powinna wyglądać profilaktyka czyli zapobieganie występowania  chorób naczyń mózgowych?

- Ważny jest zdrowy tryb życia: regularny wysiłek fizyczny, zaniechanie palenia papierosów, unikanie nadmiernego spożycia alkoholu oraz skuteczne leczenie nadciśnienia tętniczego (wartości graniczne: 140/90 mmHg), leczenie cukrzycy, leczenia zaburzeń lipidowych, profilaktyka przeciwzakrzepowa u chorych z migotaniem przedsionków, z zaburzeniami układu krzepnięcia i z wadami serca, leczenie chirurgiczne zwężenia tętnicy szyjnej.

Wiemy już, że udar mózgu może dotknąć każdego niezależnie od wieku a jego skutki mogą być bardzo poważne. Czy zatem powrót do zdrowia po udarze jest możliwy?

- Tak. Zależy od tego, jak szybko chory  trafi pod specjalistyczną opiekę.  A więc życie i zdrowie naszych bliskich często zależy od tego, czy w chwili zagrożenia będziemy  umieli  właściwie zareagować. Dlatego konieczne jest propagowanie wśród społeczeństwa wiedzy na temat czynników ryzyka udaru, jak również rozpowszechnienie prawidłowego stylu życia jak profilaktyki zachorowanie udarowego.

Dziękuje rozmowę.

Jerzy Nagawiecki

Domaniewice – przecudny zakątek ziemi!

Na łamach „Serwisu Jurajskiego regularnie prezentujemy oryginalne teksty źródłowe opowiadające o Ziemi Olkuskiej, o ważnych ludziach, znaczących wydarzeniach, poważnych i mniej poważnych dokonaniach. Poniżej prezentujemy opis Domaniewic, pięknej wsi Doliny Wodącej, autorstwa Andrzeja Wierzbickiego pochodzący z opasłego tomiska zatytułowanego „Żywy Lewiatan”. Andrzeja Wierzbickiego zaliczyć należy do panteonu osób wybitnych. Prezes Centralnego Związku Polskiego Przemysłu, Górnictwa, Handlu i Finansów, był czołowym reprezentantem i rzecznikiem kół gospodarczych odradzającej się Polski, należał do najwybitniejszych mężów stanu II Rzeczypospolitej, przewodniczył polskiej Delegacji Ekonomicznej podczas konferencji pokojowej w Paryżu w roku 1918, był posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej i ministrem jednocześnie, a w późniejszym czasie kandydatem na premiera.

dwór w Domaniewicach foto Henryk GrabowskiDworek w Domaniewicach, w kształcie i formie z powyższej fotografii przetrwał do 1960 roku

Mobilem na weekend

W roku 1919 Andrzej Wierzbicki nabył majątek Domaniewice. Folwark liczył 390 morgów, do tego dwór, obejścia, stawy rybne… Tym samym wielki przemysłowiec ze stolicy znalazł w Jurze miejsce do aktywności i relaksu. Obficie korzystał z uroków życia wiejskiego, bowiem (cytuje „Żywy Lewiatan”): „Gdy w 1919 roku wróciłem z Paryża do Warszawy już jako poseł do Sejmu Ustawodawczego w niepodległej Polsce, przemysłowcy moi przewidzieli w budżecie Centralnego Związku dotację na kupno i utrzymanie samochodu do mojej osobistej dyspozycji, aby ułatwić mi prace i zapewnić mnie, i mojej rodzinie, odprężenie i wypoczynek.

Do Domaniewic było dwieście kilkadziesiąt kilometrów. Z trzech prowadzących tras do celu najciekawszy był trakt krakowski, przez Radom, Kielce, Miechów. Z Miechowa skręcaliśmy na południowy zachód, na Wolbrom, a stamtąd już osiem kilometrów dzieliło nas od Domaniewic.”  

Przecudny zakątek

Wierzbicki Domaniewice cenił wielce, gdyż: „To był przecudny zakątek ziemi, położony wzdłuż Jury Krakowsko-Wieluńskiej. Stary dworek drewniany w otoczeniu lip, co najmniej stupięćdziesięcioletnich, które przeważnie kilku odnogami z jednego pnia jak bukiety strzelały wysoko w górę. To było duże skupisko, ponad pięćdziesiąt drzew. Pod ich konarami krył się kolisty zajazd, który prowadził pod oszklony ganek, skierowany frontem, jak to zazwyczaj po naszych dworach bywało, na południe, na godzinę jedenastą. Z drugiej strony dworu, z otwartego ganku, wychodziło się do ogrodu okolonego ze wszystkich stron wysokimi drzewami. Od zachodu graniczył z nim stary bór sosnowy, bezpośrednio przylegający do skupiska lip, od wschodu bystry potok Białej Przemszy, która niedaleko brała początek u stóp wapiennego masywu. Wzdłuż potoku po jego drugiej stronie szła aleja ze starych klonów, kasztanów i dębów, w kierunku południowym przecinała wzdłuż całe podwórze folwarczne i kończyła się o kilka stajań poza obejściem na granicy Domaniowic, znaczonej kapliczką przydrożną. Wpadała tu pod kątem prostym w zadrzewiony jar, idący hen daleko na wschód i stanowiący południową granicę naszych włości. Od północy na granicy ogrodu rosły brzozy i olchy, wsparte po obu stronach o prastare lipy, które swymi potężnymi zarysami panowały nad całym otoczeniem.

(…) Gdy po wyjściu z dworu przez drewniany mostek na lewo przekroczyło się potok i skręciło w aleję w kierunku północnym, natrafiało się na imponującej wielkości tamę wodną wymurowaną z kamienia wapiennego. Składały się na nią dwa przyczółki wieńczące potężną groblę ziemną, zbudowane na wspólnym fundamencie. Między przyczółkami widniały jeszcze dwa słupy kamienne. Po każdym ulewnym deszczu huk spadającej wody rozlegał się w całym obejściu.

W ten sposób źródliska Białej Przemszy zostały wykorzystane dla założenia gospodarstwa rybnego. Powyżej tamy głównej łożysko potoku jeszcze w dwóch miejscach było przegrodzone groblami, zaopatrzonymi już w mniejsze tamy. Otaczały je z obydwóch stron spadziste uprawne wzgórza. A gdy w płodozmianie upraw przypadła kolej na cykorię z jej przepychem błękitnych kwiatów, uroku zieleni, błękitu i lśnień lustra wodnego w dzień słoneczny z niczym nie dało się porównać.

W ostatnim z trzech kolejnych stawów przeciwległe brzegi zbiegały się jakby w wierzchołku trójkąta. To wzgórze uprawne przechodziło w tym miejscu w ostry cypel, z obnażoną tu i ówdzie wapienną skałą i królującymi na szczycie wśród pomniejszych drzew kilku świerkami. Tu właśnie potok Białej Przemszy skręcał gwałtownie pod kątem prostym, otwierając widok na poprzeczną, stopniowo rozszerzającą się dolinę. Z prawej jej strony ów kamienny bastion zaznaczał wydatne wyniesienie gruntu, pokryte brzozowym i sosnowym lasem, który wąskim językiem oddzielał od doliny uprawne pola. Z lewej strony graniczące z dolin wzgórza należały już do kolonii Okupników.

(…) Wzdłuż zachodniej granicy wąską drogą znaczoną kopcami docieraliśmy do Cięgli. Był to największy las w Domaniowicach, stykający się bezpośrednio z lasami gromadzkimi i wielkim kluczem lasów pilickich. Jesienią, na tle ciemnej zieleni drzew szpilkowych, las płonął wszystkimi odcieniami purpury i złota. Był to niezapomniany obraz. Na zachód od tej drogi na całej jej długości grunt spadał łagodnie, ale nieustannie, i widać było głęboko w dole długi sznur budynków wsi Załęże i Krzywopłoty, znaczonych bujnym zadrzewieniem, przy pewnym oświetleniu połyskujący tu i ówdzie zwierciadłem coraz to zasobniejszych wód dalszego biegu Białej Przemszy.

Na dalszym planie widniały wzgórza z rozsiadłą na nich wsią Bydlin i wyniosłe ruiny ariańskiego zboru. U jego stóp rozegrała się w 1914 roku krwawa bitwa pod Krzywopłotami legionistów z nacierającymi oddziałami armii rosyjskiej. Jeszcze dalej występowało pasmo lasów kolbarskich. Horyzont zamykały kompleksy olkuskich borów.

(…) Sad był naszą chlubą. Dwa razy wymarzał częściowo, ale nie dawaliśmy za wygraną. Rezygnując z delikatniejszych gatunków, sadziliśmy odmiany bardziej odporne i drzewka dwukrotnie szczepione.

Z żadnego jednak punktu na drodze do Cięgli nie można było zobaczyć największego, dziesięciomorgowego stawu położonego na Wikłakach, na południowym krańcu Domaniowic. Zakrywał go potężny masyw drzew otaczający dwór. Nazywaliśmy ten staw mare nostrum. Owo mare nostrum przedstawiało w tej okolicy, pozbawionej jezior, imponujący widok z gościńca prowadzącego z Domaniowic do kościoła parafialnego w Bydlinie.

Nie tylko uczucia religijne, ale również serce ciągnęło nas do naszego księdza proboszcza, Józefa Jarży. Był to prawdziwy typ polskiego chłopa, o szlachetnej męskiej urodzie, pełniąc duszpasterstwo z ogromnym poczuciem godności. Doskonale wyczuwali to parafianie i darzyli go szczerym poważaniem. Zamiłowany w rolnictwie, niegardzący strzelbą, miał gorące serce prawego Polaka. Okolica Domaniowic, z jej lasami, jarami, grotami skalnymi, była doskonałym terenem dla AK. Ksiądz Jarża sprawował w niej obowiązki kapelana i marzył, żeby w chwili ostatecznej rozprawy z Niemcami samemu chwycić za broń. Zmarł niespodzianie na udar serca wkrótce po pogromie Niemiec.”

Wspomnienie profesora

Wojna roku 1939 zastała Andrzeja Wierzbickiego w Warszawie. We wrześniu wszedł w skład Komitetu Obywatelskiego przy Dowództwie Obrony Stolicy. Za udział w obronie Warszawy odznaczony został Krzyżem Walecznych. A potem jeszcze przez jakiś działał w Radzie Głównej Opiekuńczej. Później wyjechał do Domaniewic, gdzie spędził większą część okupacji.

Z okupacyjnymi Domaniewicami wiążą się ciekawe wspomnienia prof. Jana Eberta zdeponowane w Archiwum Historii Mówionej. Mieszkający w stolicy 13-letni wówczas Ebert po Powstaniu Warszawskim 1944 roku trafił, wraz z matką do obozu przejściowego w Pruszkowie. Następnie Niemcy załadowali część obozowiczów do pociągu i wysłali do Wolbromia. „Muszę powiedzieć – wspominał prof. Ebert - że tam ludność zachowała się naprawdę wspaniale. Wszyscy Warszawiacy po prostu dostali nocleg. Oczywiście to była na ogół słoma na ziemi, ale ludność zachowała naprawdę wspaniale. Najzabawniejsze, że jak pociąg stanął, nie rozległy się typowe wrzaski niemieckie, tylko przemówienie przewodniczącego straży ogniowej, głównego strażaka, który nas witał. (…) W Wolbromiu poszliśmy z mamą na pocztę (…) Mama wysyłała listy do rodziny do Częstochowy, a ja rozglądałem się, co leży na kontuarze na poczcie. Zobaczyłem list adresowany – Domaniewice. Nazwa znana z opowieści młodszego kolegi Piotra Wierzbickiego. (…) Otóż był to wnuk pana Andrzeja Wierzbickiego, właściciela domu, w którym mieszkaliśmy na alei Niepodległości 157 w Warszawie. Oni mieli majątek Domaniewice. (…) Listonosz, który właśnie te listy do Domaniewic miał zawieźć, zawiózł również informację, że my jesteśmy w Wolbromiu. Przyjechała bryczka i znaleźliśmy się w Domaniewicach.”

Pan Andrzej Wierzbicki przeżył wojnę. Wprawdzie dwukrotnie aresztowało go gestapo, ale szczęśliwie wyszedł i z warszawskiego Pawiaka, i z krakowskich Montelupich. Po zakończeniu wojny opuścił Domaniewice. Dwór przetrwał do roku 1960, kiedy został rozebrany.

Smutne zakończenie

Po roku 1945 Andrzej Wierzbicki - jednym z zamożniejszych ludzi w przedwojennej Polsce - stracił cały majątek. Mimo to starał się włączyć do odbudowy krajowego przemysłu. Początkowo dostał posadę doradcy w Polskim Monopolu Zapałczanym. Szybko jednak nowi władcy Polski przypomnieli sobie kim był przed wojną. Stracił posadę. Później zarobkował jako tłumacz literatury rosyjskiej głównie dla PIW-u i Czytelnika. Pod koniec życia spisał wspomnienia, opublikowane pt. „Wspomnienia i dokumenty: 1877–1920” (Warszawa 1958); dalszy ciąg pozostawał w maszynopisie, zdeponowanym w Instytucie Historii PAN w Warszawie. W roku 2001 ukazała się publikacja: „Żywy Lewiatan: wspomnienia”, opracowane i opatrzone wstępem przez wnuka Piotra Wierzbickiego.

Każdego roku konfederacja Lewiatan przyznaje nagrody imienia Andrzeja Wierzbickiego przedsiębiorcom, którzy osiągnęli sukces w biznesie, jednocześnie aktywnie działając na rzecz środowiska, w którym funkcjonują.

Jerzy Nagawiecki

Rankingowy blamaż olkuskich szkół

Zgodnie z ukształtowana od lat hierarchią najlepszym liceum w Polsce w roku 2017 znów okazało się XIII LO w Szczecinie. Pierwszy ogólniak w województwie małopolskim -  V Liceum Ogólnokształcące im. A. Witkowskiego w Krakowie - sklasyfikowano jako czwarty w kraju. W powiecie olkuskim zwyczajowo lideruje olkuski „Kazik”. I LO im. Króla Kazimierza Wielkiego uzyskało pozycję rankingową  nr 21 w Małopolsce i nr 247 w klasyfikacji ogólnokrajowej. Niestety, to gorzej niż rok wcześniej.

egzamin

Portal „Perspektywy” ogłosił doroczną klasyfikację najlepszych szkół ponadgimnazjalnych w Polsce. Liderują w nim placówki, gdzie uczniowie doskonale zdają maturę i egzaminy zawodowe oraz osiągają znaczące sukcesy w olimpiadach przedmiotowych. Wybitne placówki charakteryzuje dodatkowo szczególna atmosfera, poczucie odpowiedzialności nauczycieli i uczniów i coś jeszcze: radość uczniów oraz radość zdobywania wiedzy.

Głównym kryterium rankingowym są wyniki matury, zarówno z przedmiotów obowiązkowych, jak i dodatkowych. W połączeniu z sukcesami szkół w olimpiadach krajowych i międzynarodowych oraz – w przypadku techników – z wynikami egzaminów zawodowych, stanowi to znakomity zestaw obiektywnych i sprawdzalnych ocen. Owe kryteria zostały uwzględnione w rankingu w stopniu różnym, adekwatnym do ich znaczenia w ocenie pracy szkoły.

Śledzenie wszelkiego rodzaju klasyfikacji ma sen wówczas, kiedy z suchych liczb obrazujące stan aktualny potrafimy prześledzić ruchy na rankingowej stali, wyłowić tendencje. Porównanie efektów nauczania w kolejnych latach stanowią kwantum dodatkowych informacji, według których można się pokusić o bardziej wnikliwe oceny.

Patrząc z tej perspektywy należy stwierdzić, że w czubie tabeli większych przetasowań nie ma. Krakowian cieszyć może awans V LO z 6 na 4 miejsce. Stabilna pozycja „Nowodworka” w trzeciej dziesiątce, w Nowym Sączu pedagodzy przyjmują gratulacje za pokaźny awans Akademickiego LO im. Króla Bolesława Chrobrego, 3 placówki w Małopolsce. Sądecki ogólniak znalazł się na 34 miejscu w kraju, rok wcześniej plasował się na pozycji nr 77, dwa lata temu był 121. Przyspieszenie godne uznania.

Krok wstecz

Przed rokiem w rankingu „Perspektyw” duży sukces zanotowało I LO w Olkuszu im. Króla Kazimierza Wielkiego. Szkoła z historią sięgającą 1916 roku, liderowała w subregionie zachodnim, zajęła 15. lokatę w Małopolsce i 194 miejsce w kraju. Warto przypomnieć, że w 2015 roku I olkuskie LO sklasyfikowano na 210 pozycji w Polsce, natomiast w 2015 na pozycji nr  358.

Pierwsza dziesiątka Małopolskich ogólniaków wygląda następująco:

  • 1 miejsce (4 w kraju) - V Liceum Ogólnokształcące im. A. Witkowskiego w Krakowie,   
  • 2 miejsce (28) - I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie,
  • 3 miejsce (34) - Akademickie LO im. Króla Bolesława Chrobrego w Nowym Sączu,
  • 4 miejsce (53) - VII Prywatne Liceum Ogólnokształcące im. M. Reja w Krakowie,          
  • 5 miejsce (67) - II LO im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie,    
  • 6 miejsce (77) - VIII LO im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie,          
  • 7 miejsce (114) - VI Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Krakowie,     
  • 8 miejsce (115) - III Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Tarnowie,      
  • 9 miejsce (124) - I Liceum Ogólnokształcące w Wadowicach,
  • 10 miejsce (127) - LO Zakonu Pijarów im. ks. St. Konarskiego w Krakowie.

Rok 2017 okazał się dla olkuskiej placówki nieco słabszy. „Kazik” wylądował na 21 miejscu w Małopolsce i 247 w kraju. Oddał pałeczkę lidera subregionu  I -szemu LO w Wadowicach – 9 pozycja w  Małopolsce. Ponadto Olkuska „jedynkę” wyprzedziły jeszcze I LO im. Stanisława Staszica z Chrzanowa – lokata 13 w Małopolsce, LO im. ks. Stefana Kard. Wyszyńskiego KSW w Libiążu – 17 lokata oraz I LO im. St. Konarskiego z Oświęcimia – pozycja 18.

Także pozostałe olkuskie licea zanotowały regres.  Lokata 66 (w gronie placówek 500+) przypadła IV LO im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – przed rokiem „czwórka” zajmowała 57 pozycję. Z kolei II Liceum Ogólnokształcące im. Ziemi Olkuskiej uzyskało ranking nr 96 (500+) i w ciągu roku spadło o 9 lokat. Natomiast LO im. Romualda Traugutta w Wolbromiu sklasyfikowano przed rokiem na 95 pozycji w województwie, znalazło się obecnie poza pierwsza setką „ogólniaków” w Małopolsce. Jednoznaczna tendencja komentarza nie wymaga.

Małopolskie technika

W Rankingu Techników zwyciężyło Technikum nr 7 w Zespole Szkół Elektryczno-Mechanicznych im. gen. Józefa Kustronia w Nowym Sączu, drugie miejsce zajęło Technikum Elektroniczne im. Wojska Polskiego w Bydgoszczy, trzecie – Technikum Elektroniczne im. Obrońców Lublina 1939 r. w Lublinie, zaś czwarte -  Technikum Łączności nr 14 w Zespole Szkół Łączności w Krakowie. Można rzecz, że mniej więcej hierarchia została utrzymana. Rok wcześniej Technikum Łączności zajmowało lokatę drugą, Nowosądeczanie trzecią.

W klasyfikacji ogólnokrajowej Małopolska trzyma się mocno. Wysoki ranking osiągnęły także: Technikum Chemiczne i Ochrony Środowiska nr 3 w Krakowie – 11 miejsce i Technikum Turystyczno-Gastronomiczne w Myślenicach – 14 lokata.

Pierwsza dziesiątkę Techników w Małopolsce uzupełniają:

  • 5 miejsce (27) - Technikum w ZS Ponadgimnazjalnych w Nawojowej,
  • 6 miejsce (30) - Technikum im. ks. prof. J. Tischnera w Limanowej,
  • 7 miejsce (40) - Technikum nr 1 w CKZiU nr 2 w Wadowicach,
  • 8 miejsce (56) -Technikum w ZS Ekonomicznych w Nowym Targu,
  • 9 miejsce (57) - Technikum w ZSOiZ im. Ignacego J. Paderewskiego w Ciężkowicach,
  • 10 miejsce (62) - Technikum w ZS im. Wincentego Witosa w Suchej Beskidzkiej.

Olkuskie odstaje

Wśród pierwszych 300 sklasyfikowanych techników listy ogólnopolskiej nie znaleźliśmy żadnej „technicznej” szkoły z Olkusza, choć widnieje na niej aż 40 placówek z Małopolski, w tym szkoły z miejscowości mniej prestiżowych niż Olkusz, między innymi: Bobowej, Czchowa, Czernichowa, Krościenka czy Szczyrzyca. To powód do refleksji zarówno w gronie dyrekcji i pedagogów wymienionych placówek, jak i dyrygentów Powiatu Olkuskiego – organu prowadzącego szkół ponadgimnazjalnych. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie leży przyczyna niskiej pozycji szkół tego typu w województwie.

A że jest niska dowodzi aktualny ranking „Perspektyw”. W roku 2017 Technikum nr 1 w ZS nr 1 im. St. Staszica w Olkuszu, najlepsza tego typu placówka ziemi olkuskiej, zajęła 52 miejsce w Małopolsce, Technikum nr 3 w ZS nr 3 im. Antoniego Kocjana – 71 lokatę, zaś Technikum nr 4 w ZS nr 4 im. KEN w Olkuszu ledwie 98 pozycję. W gronie sklasyfikowanych nie znalazłem placówki z Wolbromia.

Rok wcześniej ranking wojewódzki wyglądał następująco: 69 miejsce uzyskało Technikum nr 1 im. St. Staszica, popularny „Ekonomik”, czyli Technikum nr 3 im. Antoniego Kocjana – lokatę 79, zaś Technikum Agrobiznesu w ZS w Wolbromiu uplasowało się na pozycji nr 90. W rankingach nie uwzględniono Technikum z ZS nr 4 w Olkuszu. 

Jerzy Nagawiecki

17,5 miliona złotych dla Olkusza!

Wszystkie złożone przez Gminę Olkusz miejskie projekty unijne z zakresu Gminnego Programu Rewitalizacji (GPR) otrzymały dofinansowanie zewnętrzne. Oznacza to, że już wkrótce w Olkuszu zostanie wykonanych aż 18 zadań, które znacznie poprawią estetykę miasta i funkcjonalność wielu miejsc publicznych. Jest to najwyższa w historii Olkusza kwota dofinansowania uzyskana w jednym naborze konkursowym. Wartość wszystkich projektów, które otrzymały wsparcie, to dokładnie 26 154 849,95 złotych, z czego 17 528 866,69 złotych pokryje dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020 dla Osi Priorytetowej Rewitalizacja przestrzeni regionalnej, Działanie 11.1 Rewitalizacja miast, Poddziałanie 11.1.1. Rewitalizacja głównych ośrodków miejskich w regionie.

- Jest to jedna z najważniejszych informacji ostatnich lat. Jestem przekonany, że ucieszą się z niej tysiące mieszkańców naszego miasta, bo to przede wszystkim oni będą korzystać z obiektów, które zostaną zrewitalizowane. Pracowaliśmy wiele miesięcy nad tymi projektami, co powiązane było z szerokimi konsultacjami społecznymi dotyczącymi potrzeb w naszym mieście. Był to trud, który się naszej gminie bardzo opłacał. Pozytywnym zaskoczeniem jest fakt, że wszystkie projekty z miasta zostały tak wysoko ocenione i otrzymają wnioskowane przez nas wsparcie finansowe. Realizacja wielu z nich jest spełnieniem marzeń olkuszan – tych dużych, i tych małych. Z pierwszymi pracami ruszamy jeszcze w tym roku, a na zakończenie wszystkich zadań będziemy mieli około 3 lata – komentuje Roman Piaśnik, burmistrz Olkusza.

Lista zadań, które otrzymały wsparcie jest długa. Pięć projektów obejmuje realizację łącznie 18 zadań dotyczących miejsc w różnych częściach miasta objętych Gminnym Programem Rewitalizacji. Wśród obiektów, które doczekają się gruntownej zmiany znalazły się między innymi: Park Czarna Góra, Dolinka na Osiedlu Młodych, Miejski Ośrodek Kultury wraz z przylegającym do niego terenem, otoczenie stawu przy ulicy Nullo, Stary Cmentarz w Olkuszu, plac targowy przy Osieckiej. Dzieci i młodzież ze Szkoły Podstawowej Nr 1 będą mogły korzystać z nowoczesnego boiska wielofunkcyjnego, boiska do gier i zabaw oraz siłowni zewnętrznej. Z uzyskanego dofinansowania uda się również zagospodarować przestrzeń przy Przedszkolu Nr 7, zmodernizować budynek Przedszkola Nr 8 oraz zagospodarować podwórko. Nowy blask uzyska także Zespół Szkolno-Przedszkolny Integracyjny Nr 1.  W centrum miasta pojawi się z kolei Srebrny szlak gwarków olkuskich.

burmistrz

- Każde z tych zadań jest niezwykle mieszkańcom potrzebne, co wykazały również przeprowadzone konsultacje. Ich realizacja daje nam nowe możliwości zarówno pod kątem oferty czasu wolnego, jak również poprawy warunków pracy i nauki wielu mieszkańców. Jest to dla miasta ogromna szansa, ale też duże wyzwanie finansowe i organizacyjne. Nie boimy się wyzwań, dlatego też podjęliśmy się przygotowania tak wielu projektów w jednym czasie - uważa burmistrz Roman Piaśnik.

Niebawem Zarząd Województwa Małopolskiego powinien ogłosić listę rankingową projektów rewitalizacyjnych dotyczących olkuskich sołectw. Gmina Olkusz w tym naborze zgłosiła 3 projekty na łącznie 9 zadań.

Te miejsca zmienią się dla Was:

„Modernizacja obiektu szkolno-przedszkolnego wraz z rewitalizacją terenów zdegradowanych – Dolinka na Osiedlu Młodych w Olkuszu, na cele społeczne – zadanie nr 8.1 i 11.2 w GPR” 

W ramach projektu zostanie wykonana modernizacja Zespołu Szkolno-Przedszkolnego Integracyjnego Nr 1 przy ulicy Kochanowskiego w Olkuszu dla potrzeb prowadzenia zajęć rewalidacyjnych, opiekuńczych sportowych i integracyjnych (sale gimnastyczne, korytarze, klatki schodowe, szatnia, toalety, świetlica i siłownia). Wokół szkoły zmodernizowane zostanie ogrodzenie oraz powstanie nowy plac zabaw z bezpieczną nawierzchnią. 

SAM 0517

Oblicze zmieni również Dolinka na osiedlu Młodych, gdzie powstaną: dwukierunkowa ścieżka rowerowa, brukowane alejki z oświetleniem, minimum 56 miejsc parkingowych przy ulicy Baczyńskiego, boisko wielofunkcyjne z polem do gry w siatkówkę, koszykówkę i tenisa, boisko trawiaste, 3 brukowane miejsca wypoczynkowe z ławeczkami, stołami do szachów, miejsce na ognisko, ogrodzony plac zabaw i urządzenia do ćwiczeń street workout, pętla dla rolkarzy, ogrodzony wybieg dla psów i odwodnienie terenu Dolinki. Teren zostanie wyposażony w nowe kosze na śmieci, stojaki na rowery, ławki i rośliny.

dolinka zagospodarowanie

 

Wartość projektu: 6 285 058,29 zł

Kwota dofinansowania: 4 713 793,66 zł

„Modernizacja budynku przedszkolnego wraz z zagospodarowaniem przestrzeni publicznej na cele społeczne i gospodarcze w Olkuszu – zadanie nr 9.1, 11.5, 11.6 w GPR”.

Projektem objęta jest modernizacja budynku Przedszkola Nr 8 przy ulicy Legionów Polskich w Olkuszu wraz z zagospodarowaniem terenu wokół przedszkola i swoim zakresem obejmie m.in. docieplenie budynku, modernizację studzienek piwnicznych, dojść i chodników, montaż małej architektury, modernizację schodów oraz wybranych pomieszczeń z wymianą stolarki okiennej i drzwiowej. Zadanie przewiduje również modernizację instalacji c.o., elektrycznej i odgromowej.

Nowy blask zyska także targowisko przy ul. Osieckiej, gdzie zostanie wymieniona istniejąca nawierzchnia oraz zostaną wyznaczone stoiska. Planowane jest również wykonanie nowej nawierzchni oraz wymiana obrzeży istniejącego chodnika przy ul. Strzelców Olkuskich 1, 1a.

Wartość projektu: 1 421 648,42 zł

Kwota dofinansowania: 943 105,17 zł

„Rewitalizacja Parku Czarna Góra w Olkuszu – zadanie nr 11.3 w GPR”

Rewitalizacja Parku „Czarna Góra” to bardzo duże zadanie, w ramach którego zostanie przebudowane i oświetlone boisko do piłki nożnej. Ponadto modernizacji doczeka się również bieżnia. Czarna Góra zostanie wyposażona w urządzenia lekkoatletyczne, w tym m.in. w skocznię do skoku wzwyż, o tyczce, w dal i trójskoku oraz rzutnie do pchnięcia kulą, dyskiem i oszczepem. Przebudowane i oświetlone zostanie również mniejsze boisko treningowe.

DSC02414 1

W ramach rewitalizacji parku przewidziana została przebudowa ciągów pieszo-rowerowych, budowa dwóch altan, placu zabaw, siłowni zewnętrznej, ustawienie elementów małej architektury oraz wykonanie oświetlenia.

Wartość projektu: 14 394 602,66 zł

Kwota dofinansowania: 9 188 421,30 zł

„Przebudowa i modernizacja obiektów: kultury, Starego Cmentarza wraz z przestrzenią publiczną na cele społeczne w Olkuszu – zadanie 10.1, 11.4, 12.1, 12.2 w GPR”    

Zagospodarowanie terenu wokół Przedszkola Nr 7 przy ulicy Skalskiej w Olkuszu obejmuje swoim zakresem przebudowę chodników z modernizacją odwodnienia, wymianę nawierzchni tarasów przylegających do budynku oraz schodów zewnętrznych prowadzących do piwnicy. Budynek zostanie ogrodzony, a przy przedszkolu powstanie doskonale wyposażony plac zabaw z dwiema zadaszonymi piaskownicami oraz bezpieczną nawierzchnią.

SAM 0522

Kompleksowe zagospodarowanie terenu w rejonie Starego Cmentarza w Olkuszu będzie polegało na wykonaniu alejek, oświetlenia oraz remoncie ogrodzenia. Ponadto, na terenie cmentarza pojawią się kosze na śmieci oraz ławki. Planowana jest także renowacja zabytkowych nagrobków, płyt i krzyży. Od zachodniej granicy cmentarza, wzdłuż północnej granicy, następnie przez ul. Nullo i wzdłuż istniejącego chodnika poprowadzona zostanie ścieżka rowerowa. Oczyszczone zostaną brzegi stawu przy ul. Nullo oraz zostaną zamontowane kosze i ławeczki.

P1120184

Przebudowa holu górnego oraz klatki schodowej w budynku Domu Kultury w Olkuszu będzie polegała na przystosowaniu obiektu do potrzeb osób niepełnosprawnych poprzez montaż windy  wewnątrz budynku, która umożliwi osobom niepełnosprawnym dostęp do wszystkich pomieszczeń. Z holu na I piętrze zostaną wydzielone pomieszczenia dla sali baletowej, sali fitness oraz pracowni artystycznej.

Planuje się też wymianę nawierzchni placu przed Domem Kultury, zagospodarowanie terenów zielonych oraz wyposażenie w elementy małej architektury.

Untitled Panorama2 copya

Wartość projektu: 2 754 691,05 zł

Kwota dofinansowania: 1 709 409,44 zł      

„Modernizacja budynków: administracyjnego, terapeutycznego wraz z kształtowaniem przestrzeni publicznej na cele społeczne w Olkuszu – zadania 7.1, 7.2, 7.3, 13.1, 21 w GPR”

W ramach tego projektu zaplanowana jest generalna rewitalizacja terenu wokół Szkoły Podstawowej Nr 1 przy ulicy Jana Kantego w Olkuszu. Powstaną: nowe boisko wielofunkcyjne, boisko do gier i zabaw dla dzieci młodszych oraz siłownia zewnętrzna. W budynku Warsztatów Terapii Zajęciowej przy ulicy Gęsiej zostanie zamontowana zewnętrzna winda dla osób niepełnosprawnych.

Boisko

 

Zupełnie nową atrakcją dla mieszkańców i odwiedzających Olkusz turystów będzie „Srebrny szlak gwarków olkuskich”. 18 figur z brązu przedstawiających postaci gwarków zostanie rozlokowanych w obrębie centrum miasta. Podążanie szlakiem uatrakcyjni przekaz multimedialny.

Wartość projektu: 1 298 849,53 zł

Kwota dofinansowania: 974 137,12 zł

UMiG Olkusz

            

Droga żelazna Iwangrodzko-Dąbrowska cz.3

Blisko 135 lat temu, w pozostającym pod rosyjskim zaborem Królestwie Polskim, w ciągu kilku zaledwie lat zdołano zrealizować kompleksowy projekt dróg żelaznych. Zbudowano setki kilometrów tras kolejowych tworzący logiczny ciąg połączeń europejskich wschód – zachód. W 1884 roku niezmiernie ważny kolejowy trakt przeciął powiat olkuski przyczyniając się w sposób istotny do rozwoju regionu. Od tamtego czasów równie wielkiej inwestycji komunikacyjnej, co droga żelazna Iwangrodzko-Dąbrowska, w tych stronach nie notowano. Wielkie dzieło do dziś budzi niekłamany podziw. W roku 1885 roku w warszawskiej „Drukarni S. Orgelbranda i Synowie” zlokalizowanej przy ul. Bednarskiej nr. 20, ukazała się książka pod tytułem „Opis drogi żelaznej Iwangrodzko-Dąbrowskiej”. Materiały do publikacji zebrał Stanisław Sienicki. Na 70-stronicach wydawnictwa autor przedstawił genezę wielkiej inwestycji, omówił kolejne etapy trasy kolejowego szlaku, scharakteryzował miasta-stacje kolejowe. Prezentujemy kolejne fragmenty tekstu, pokazującego - z perspektywy Warszawy – bogate miejscowości Ziemi Olkuskiej i Zagłębia Dąbrowskiego oraz rozrastający się przemysł cynkowy: wydobywczy i hutniczy.   

Sławków

„Osada miejska nad rzeką Białą Przemszą, pow. olkuski, 2000 mieszkańców. Posiada kościół parafialny i dwie kaplice. Główne siedlisko kopalń galmanu, ciągnących się od Siewierza przez Strzemieszyce, Sławków, Bukowno i Starczynów do Olkusza. Galman, ruda cynkowa spotyka się tutaj w postaci gniazd i żył i dobywa się robotą odkrywkową lub małymi szybikami. Pod Bolesławiem grubość pokładów dochodzi 8 sążni (sążeń rosyjski – 2,133561 m – przyp. red.)

Wytapianie cynku z galmanu uskutecznia się na rządowej hucie pod Będzinem, dokąd jest dostawiany. W Bolesławiu pod Sławkowem w 1878 r. na płuczkarni przysposobiono 760.000 pudów (1 pud = 16,38 kg – red.) czystego galmanu. W 1879 roku na 9 kopalniach w okolicach Sławkowa wyeksploatowano 5.832.471 pudów galmanu, a z tej sumy na kopalnie w Bolesławiu przypada 4.607.096 pudów.

W Sławkowie egzystuje walcownia blachy cynkowej. W roku zeszłym w Bolesławiu wzniesiono 6 pieców hutniczych, w których się wypalają okruchy odpadków galmanu i zamieniają na cyngwajs. Jest to pierwsza w kraju fabryka cyngwajsu, ponieważ podobna huta w Zagórzu przysposabia go wprost z cynku. Stacja Sławków otwartą będzie dopiero z chwilą przeprowadzenia bocznej linii do Borków, dla połączenia z kolejami austriackimi.”

Dąbrowa

Miasto Dabrowa, gdzie znajduje się „stacja drogi żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej i Iwangrodzko-Dąbrowskiej, odległa od Warszawy 281 wiorst, od Iwangrodu 279, liczy 11.230 mieszkańców, pomiędzy którymi 10.263 katolików, 843 żydów i 124 ewangelików. Wyniesiona na 112 sążni nad poziom morza, w dolinie rzeki Czarnej Przemszy, posiada kościół ze składek ludności górniczej wzniesiony.”

Zarząd górniczy

„W znaczeniu administracyjnym Dąbrowa Górnicza jest jedną z osad wchodzących w skład wielkiej gminy „górniczej" składającej się z osad i kolonii fabrycznych: Reden, Sielce, Zagórze, Niwka, Huta Bankowa, Dąbrowa i kol. Ksawery. Historia przemysłu tutejszego bierze początek w 1796 r., kiedy lir. Reden, jenerał pruski, pierwsze ziarna przemysłowości tu zaszczepił. Za czasów pruskich mianowany dyrektorem otworzył pierwszą kopalnię węgla „Reden" z dwoma machinami parowymi. Wkrótce fizjonomia Dąbrowy zmieniła się do niepoznania, lasy znikły, a przy wsi Dąbrowie powstawały nowe kolonie z robotnikami ze Śląska sprowadzonymi.

W latach 1816-1823 powstały 4 huty cynkowe pod nazwą ,,Konstantyn" i z kopalń olkuskich zaczęto sprowadzać galman. Huty cynkowe produkowały wyłącznie na wywóz do Prus i wpłynęły na rozwój kopalni węgla. W roku 1864 kopalnia ,.Reden" skutkiem pożaru została zalaną, i odtąd huty cynkowe „Konstantyn" stoją bezczynnie; natomiast w latach 1835—1842 powstała nowa kopalnia z szybem pochyłym „Ksawery, założona przez ks. Ksawerego Lubeckiego. Od roku 1859 t. j. od chwili odbudowania kopalni po pożarze w 1846 r.. produkcja jej stale wzrasta.

Obok kopalni „Ksawery” stanęło 50 pieców, częścią płomiennych, częścią gazowych systemu Dudaka i Simens'a dla wytapiania cynku. Galman do tych pieców dowożą włościanie z kopalń olkuskich: Anna, Jerzy, Józef, Bukowska i Olkuszewska. Huty cynkowe przy pełnym biegu pieców produkowały do 40.000 centnarów (około 50 kg. – red.) cynku czystego; obecnie przy 25 piecach, wytapiają 150 - 180.000 pudów. Cynk w tafiach idzie do Cesarstwa i Prus w ilości 30.000 pudów rocznie, część zaś tafli walcownia w Sławkowie przerabia na blachę. W roku 1846 b. naczelnik kopalń Józef' Cieszkowski założył trzecią kopalnię węgla. Produkcyja jej zasilała fabryki żelaza w Hucie i cynkowe zakłady pod Będzinem. W 1873 r. kopalnia „Cieszkowski" strawił pożar.”

Bogacące się Zagłębie

„Z rozwojem kopalnictwa Dąbrowa zyskiwała i inne zakłady. W 1839 powstały fabryki hutnictwa żelaznego: 6 wielkich pieców i gisernia, 10 pieców pudłowych, walcownie z piecami szwejsowymi, 2 młoty parowe, refejneris, czyli zakład do oczyszczania surowca i warsztaty mechaniczne. Po roku 1858 otwarto nowe kopalnie węgla „Schuman" i „Hieronim", w l875 „Łabęcki". W 1866 skarb przeznaczył 200.000 rs. na rozwinięcie kopalni. Zakłady Huty bankowej i huty cynkowe pod Będzinem połączono relsami z szybami. W r. 1877 skarb państwa sprzedał za sumę 1.300.000 rs kopalnie ”Ksawery" z szybem ”Koszelew", „Cieszkowski” z szybem „Aleksander", „Łabęcki", „Nowo-Łabęcki", „Hieronim” oraz zakłady hutnicze pp. Plemiannikowowi i Risenkampfowi.

Obecnie kopalnie te wzięło w dzierżawę towarzystwo akcyjne francusko-włoskie. Nowi gospodarze utworzyli nowy szyb „Paryż”' a zamknęli szyb „Koszelew", wybudowali kolej powietrzną pomiędzy szybami, a szerokotorową na potrzeby kopalni, zaprowadzili wszędzie nowe maszyny, zbudowali centralny magazyn, wznieśli kilka okazałych gmachów i urządzili park w środku Dąbrowy.

Obecnie do rządu należą tylko dwie nieczynne kopalnie „Reden" i „Konstanty” oraz huty pod Będzinem. Agituje się projekt przewiezienia hut spod Będzina i ustawienia ich pod „Konstantynem" oraz rozwinięcia kopalni „Reden". Dąbrowa posiada: 2 walcownie żelaza, fabrykę szyn, 3 zakłady cynkowe, 2 fabryki maszyn i kotłów, fabrykę szrótu, 5 giserni, fabrykę kafli, 2 browary, młyn amerykański, przędzalnię, papiernię, fabrykę lin, 2 wapienniki, ogółem produkujące rocznie na 3.897.872 rs.. przy obsłudze 4387 robotników.

Produkcja 5 kopalni węgla wynosi 2.549.687 rs. rocznie i zatrudnia 4734 robotników. W 1883 r. wydobyto 100 milionów pudów węgla.” 

Jerzy Nagawiecki

Zamek w Rabsztynie przyjazny zwiedzającym

Z myślą o zwiększeniu oferty i wygodzie turystów odwiedzających zamek Rabsztyn olkuski magistrat przygotowuje się do realizacji kolejnych kilku inwestycji w obrębie wzgórza. Niedawno w olkuskim magistracie rozstrzygnięto przetargi, które wyłoniły wykonawców inwestycji. Planuje się budowę nowego, trwałego mostu nad fosą oraz wykonanie stylizowanego placu zabaw dla dzieci wraz z małą infrastrukturą (ławki, kosz na śmieci, stojak na rowery), a także zakup 50 leżaków, które będą bezpłatnie udostępniane zwiedzającym. Zostanie także opracowany projekt edukacyjny w formie zajęć dla najmłodszych. Planowane inwestycje są odpowiedzią na sugestie mieszkańców i turystów odwiedzających rabsztyński zamek.

zamek rabsztyn

- Zamek w Rabsztynie jest naszą perełką i realizujemy wiele przedsięwzięć, aby miejsce to stanowiło coraz większą atrakcję nie tylko dla zwiedzających, ale również stało się popularnym miejscem wypoczynku dla mieszkańców. Nowe atrakcje, jakie pojawią się już niebawem, zapewnią interesujące formy spędzania wolnego czasu osobom w różnym wieku, tak dzieciom i ich rodzicom, jak również seniorom - uważa Roman Piaśnik, Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz.

Zgodnie z zapowiedziami władz miasta, przedsięwzięcie na rabsztyńskim zamku zostanie zrealizowane w tym roku. Zadanie o nazwie „Zamek Rabsztyn dla dziedzictwa – budowa mostu, organizacja placu zabaw wraz z małą architekturą i leżakami plenerowymi” będzie współfinansowane ze środków Unii Europejskiej w ramach poddziałania „Wsparcie na wdrażanie operacji w ramach strategii rozwoju lokalnego kierowanego przez społeczność” objętego Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020. Budową nowego mostu zajmie się Firma Usługowa Log-Bud Diana Bogucka z Krynicy – Zdroju. Wyłoniona w przetargu oferta opiewa na kwotę 286 927,00 złotych, a okres gwarancji wynosi pięć lat. Wykonaniem placu zabaw i zakupem leżaków zajmie się firma APIS POLSKA Sp. z o. o. z Jarosławia, która zaoferowała kwotę 56 131,69 złotych i pięcioletnią gwarancję. Całkowita kwota projektu, na który olkuski magistrat otrzymał wsparcie za pośrednictwem Lokalnej Grupy Działania „Nad Białą Przemszą”, to 384 295,65, z czego 198 675 zł wyniesie dofinansowanie ze środków unijnych, które stanowi 63,63% poniesionych kosztów kwalifikowanych.

To nie wszystkie prace, jakie w tym roku są planowane w ruinach rabsztyńskiego zamku. Władze gminy czekają jeszcze na rozstrzygnięcie konkursów na dofinansowanie prac konserwatorskich na zamku. Gmina Olkusz złożyła dwa wnioski o dotacje na kontynuację prac na zamku z programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pierwszy z nich dotyczy kontynuacji prac konserwatorskich i zabezpieczających w obrębie murów zamku dolnego i pałacu. Wartość zadania to 752 000,00 złote, a wnioskowane dofinansowanie 376 000,00 złotych. Drugi wniosek dotyczy kontynuacji prac na zamku górnym, gdzie wartość zadania wynosi 860 000,00 złotych, z czego wnioskowane dofinansowanie to 430 000,00 złotych. W przygotowaniu są aplikacje o ministerialne środki na adaptację pomieszczeń zamku górnego i średniego do celów ekspozycyjnych oraz do Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014 – 2020 na zadanie związane z udostępnieniem zamku Rabsztyn dla zwiedzających.

UMiG Olkusz

Ponownie nagrodzeni

Sołectwo Chrząstowice zostało laureatem konkursu "Fundusz sołecki - najlepsza inicjatywa" realizowanego przez Krajowe Stowarzyszenie Sołtysów, pod honorowym patronatem Jacka Krupy Marszałka Województwa Małopolskiego. Nagrodą jest kosa spalinowa Stihl FS 89 z akcesoriami.

chrząstowice

Projekt „Zagospodarowanie terenu w centrum wsi Chrząstowice” obejmował prace polegające na rewitalizacji stawu, renowacji kapliczki MBF, budowie małej architektury oraz nasadzeniu roślin. Koszt całości prac wyniósł blisko 33 tys. zł, z czego 17 tys. zł pochodziło z Funduszu Sołeckiego, 5 tys. zł z dotacji gminy Wolbrom, a resztę ze środków własnych sołectwa oraz od sponsorów.

Chrząstowice – jako laureat konkursu wojewódzkiego - będą reprezentować Małopolskę w ogólnopolskim etapie konkursu. Dla sołectw, które zdobędą trzy najwyższe miejsca w konkursie ogólnopolskim przewidziano atrakcyjne nagrody finansowe. Będą one współfinansowane ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji. Uroczyste ogłoszenie wyników odbędzie się 9 marca 2018 r.

Fot. Chrząstowice Sołectwo na Facebooku

Jerzy Nagawiecki

26. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Olkuszu

Dla wyrównania szans w leczeniu noworodków – tak brzmiało tegoroczne hasło wspaniałego wydarzenia, jakim jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. W tym roku grała po raz dwudziesty szósty. Sztab 26. finału WOŚP w Miejskim Ośrodku Kultury od rana tętnił życiem. Schodzili się wolontariusze, zarumienieni od mrozu. Zanim wyruszyli na ulice miasta, przed odprawą, powitali ich Roman Piaśnik, Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz, oraz Dyrektor MOK Beata Soboń.

IMGP0107

Burmistrz podziękował za ich entuzjastyczny udział w tym szlachetnym przedsięwzięciu i życzył powrotu z pełnymi puszkami. Przekazał też na ręce dyrektor Beaty Soboń na popołudniową licytację markowe wieczne pióro i piękną akwarelę, jako pierwszy złożył też datek do puszki. Funkcję Szefowej Sztabu w tym roku pełniła Joanna Mączka.

Wolontariusze, ubrani ciepło, jednak bezbronni wobec arktycznego wiatru, który nękał tego dnia miasto, wyruszyli dzielnie na spotkanie hojnych darczyńców. Na olkuszan można liczyć – to szlachetni ludzie chętnie wspierający szlachetne cele.

Całej akcji przez cały dzień przyświecało słońce i świeciło jeszcze, gdy w sali widowiskowej MOK zabłysły reflektory sceniczne i rozpoczęły się koncerty przerywane licytacjami. Prowadził je Piotr Skrzynecki. W tym roku same licytacje przyniosły 3992 złote. Najchętniej walczono o koszulki z pamiątkowym logo – najdroższa – i jest to prawdziwy rekord – poszła za 620 złotych.

Pierwszy koncert, tradycyjnie już, dało Ognisko Muzyczne „Żaczek”, później grała Szkoła „Suzuki”, wspaniałe skrzypce, a wśród młodych artystów wykonawcy rozczulająco młodzi...

Pięknie śpiewały solistki pracowni muzycznej MOK, imponująco zaprezentowały się dzieci i młodzież z Ogniska Muzycznego „DodiArt” pod kierownictwem Czarnej Damy z Białą Damą, czyli Doroty Stachowicz-Mączki z jej magiczną gitarą.

Po występie Dominiki Kubickiej koncertował Zespół Blu Rey, który przypomniał wszystkim, że „życie to tylko chwila”, dopingując obecnych na sali do licytacji.

Następnie wystąpił gitarzysta Godra, wraz z nim pojawiła się muzyka ambientowa, a z zespołem Enchantress zawitało prawdziwie mocne uderzenie, od którego zadrżały ściany i fundamenty. Grono fanów szalało pod sceną.

Przez całe popołudnie i wieczór grupa teatralna MOK Glutaminian Sodu zapewniała rozrywkę najmłodszym. Zabawy ruchowe, malowanie twarzy, figurki z baloników i wszystkie inne czary, jakimi tylko Glutaminian potrafi  się dzielić, miały wielkie powodzenie u dzieci i rodziców.

Zmarznięci wolontariusze mogli przyjść się ogrzać, napić kawy i herbaty, przekąsić coś słodkiego. Wieczorem pojawiła się w menu niespodzianka w postaci prześlicznego i pysznego tortu ofiarowanego przez Asię i Kamila. Specjalnie dla wolontariuszy „serduszkowe” muffinki upiekła też Wiesława Kaczmarek z OUTW.

Ale przede wszystkim wieczór to liczenie pieniędzy, liczenie, liczenie...Wyczerpujący był to dzień, zarówno dla wolontariuszy jak i pracowników Miejskiego Ośrodka Kultury, ale było warto. To taki wysiłek, który dodaje energii. I dzięki tej energii Światełko do Nieba wystrzeliło tak wysoko.

A rezultat? Po wstępnych obliczeniach 48.500 zł. Młodzieży, mobilizujcie się na przyszły rok! Organizatorzy 26. finału WOŚP w Olkuszu gorąco dziękują wolontariuszom, darczyńcom, grupie teatralnej Glutaminian Sodu, wykonawcom, pracownikom MOK i wszystkim ludziom, dzięki którym uda się ocalić niejedno życie. 

MOK Olkusz

Nowe radiowozy, nowoczesny laser

Już niebawem na terenie powiatu olkuskiego będzie można zobaczyć nowe radiowozy, które otrzymała Komenda Powiatowa Policji w Olkuszu. Doposażenie policjantów w cztery nowe radiowozy, możliwe było dzięki wsparciu finansowemu władz samorządowych. I tak policjanci z Wolbromia otrzymają opla mokkę, którzy będą wykorzystywać do działań patrolowych i interwencyjnych. Pierwszego w powiecie SUV-a z napędem 4x4 dofinansował budżet gminy Wolbrom kwotą 42,5 tys. zł.

police

Z kolei dzielnicowi z Olkusza będą mieli do dyspozycji nowego hyundaia I20, który został dofinansowany przez UMiG w Olkuszu. Trzeci pojazd to opel astra z przeznaczeniem dla Zespołu Patrolowo-Interwencyjnego w Kluczach. Został częściowo sfinansowany z budżetu gminy Klucze. Kolejnym samochodem jest również opla astra. Będą z niego korzystać policjanci „drogówki”. Jego zakup był możliwy dzięki dotacji Powiatu Olkuskiego.

Na tym nie koniec nowego wyposażenia służb ruchu drogowego. Bowiem funkcjonariusze z Olkusza otrzymali nowoczesny laserowy miernik prędkości. Urządzenie łączy w sobie funkcje wideokamery i lasera. Policjant z takim urządzeniem w ręku może nie tylko dokonać pomiaru prędkości, ale również zarejestrować inne wykroczenia na drodze np. rozmowę przez telefon, jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, wyprzedzanie na skrzyżowaniu, przejazd na czerwonym świetle. 

Jerzy Nagawiecki

Lidia Gądek chce zadaszyć Orliki

Oblężone hale sportowe i wzrastające stawki za ich wynajem sprawiły, że coraz częściej widzimy dzieciaki kopiące piłkę na Orlikach przy minusowych temperaturach. Zważywszy na fakt, że za niecały 1 miliard zł wybudowaliśmy w Polsce prawie 2700 orlików to część z nich, za dużo mniejszą kwotę, możemy zadaszyć, tak aby były wykorzystywane przez cały rok. Skoro jednorazowa dotacja dla rządowej telewizji publicznej wyniosła 1,8 mld zł, skoro znalazło się 86 mln zł na gorące źródła u Pana Rydzyka w Toruniu oraz 200 mln zł na premie dla ministrów, nie mówiąc już o kosztach związanymi z rozbitymi limuzynami, to pieniądze na zadaszenie Orlików powinny się znaleźć „od ręki”. Tym bardziej, że Ministerstwo Sportu i Turystyki przez ostatnie 2 lata niczym specjalnym się nie wykazało” – mówi posłanka Lidia Gądek, która w złożonej 8 stycznia br. na ręce ministra Witolda Bańki interpelacji, domaga się utworzenia rządowo-samorządowego programu zadaszenia Orlików.

sdcdscsdcdscs

„W grudniu 2012 roku został zakończony program rządowo-samorządowy „Moje Boisko – Orlik 2012”. – pisze w interpelacji posłanka Gądek - W jego ramach wybudowanych zostało 2600 obiektów sportowych ze sztuczną nawierzchnią. W latach 2008 – 2012 na realizację programu przeznaczono z budżetu państwa niespełna 1 miliard złotych. W ciągu tych 5 lat Orliki powstały w 1668 gminach. Olbrzymie zainteresowanie, jakim nieprzerwanie cieszą się Orliki, uzasadnia potrzebę ich zadaszenia, aby mogły być wykorzystywane przez wszystkie miesiące w roku.  

Zadaszenie boisk ze sztuczną nawierzchnią ma same zalety:

Po pierwsze, pozwoliłoby na wykorzystanie potencjału zewnętrznych boisk wielofunkcyjnych. Obecnie, jesienią i zimą, czyli przez około 5 miesięcy w roku, Orliki są niewykorzystywane;

Po drugie, przyczyniłoby się do zmniejszenia oblężenia hal sportowych, zwiększając jednocześnie dostęp do publicznej infrastruktury sportowej;

Po trzecie, uchroniłoby sztuczne nawierzchnie przed niekorzystnym działaniem warunków atmosferycznych, wydłużając tym samym okres ich użytkowania;

Po czwarte, uzasadniałoby zatrudnienie profesjonalnego animatora lub trenera sportowego za wynagrodzeniem, które motywowałoby go do pracy zarówno z młodzieżą, jak i osobami dorosłymi;

Po piąte, uczyniłoby z Orlików miejsca do przeprowadzania dużych imprez sportowych, nie tylko wiosną i latem, ale również późną jesienią i zimą;

Po szóste, pomogłoby utrzymać modę na zdrowy styl życia. Utrudniony dostęp do urządzeń publicznej infrastruktury sportowej, w tym wysokie ceny wynajmu, zniechęcają do aktywności fizycznej;

Po siódme, stworzyłoby nowe miejsca do prowadzenia zajęć wychowania fizycznego. Niestety, aktualnie przy wielu szkołach wciąż nie powstały hale sportowe z prawdziwego zdarzenia. Kiedy nastaje jesień i zima uczniowie z takich szkół oraz z tzw. szkół przepełnionych zmuszeni są odbywać lekcje w-fu w nienadających się do tego celu warunkach;

Po ósme, w przypadku Orlików zlokalizowanych w ścisłej zabudowie, ograniczyłoby wydobywający się z nich hałas.

Wzorem programu „Moje Boisko – Orlik 2012” powinien powstać program na podobnych zasadach finansowania, realizujący ideę zadaszenia boisk wielofunkcyjnych. Zaprezentowane wyżej zalety zobowiązują ministra sportu i turystyki do podjęcia działań pożądanych przez użytkowników Orlików.   

Zważywszy na fakt, że nie wszystkie gminy, w których powstał przynajmniej jeden Orlik, podejmą się wyzwania jego zadaszenia oraz prawdopodobny udział w realizacji zadania urzędów marszałkowskich, kwota całego przedsięwzięcia wydaje się być do udźwignięcia przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.

orlik

Wnosząc o ustosunkowanie się do treści niniejszej interpelacji, proszę o odpowiedzi na pytania:

1) Czy w Ministerstwie Sportu i Turystyki pojawił się już pomysł zadaszenia Orlików? Jeżeli tak, to czy pomysł ten przerodził się w konkretne działania oraz czy ma szansę na realizację w bieżącej kadencji Sejmu?

2) Ile gmin w Polsce przeprowadziło inwestycję zadaszenia Orlika „ na własną rękę”?

3) Czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zaobserwowało zjawisko znacznie przerastającego podaż, popytu na wynajem hal sportowych?”

Zaprezentowane wyżej argumenty wydają się być trudne do podważenia. W najbliższej okolicy o zadaszeniu Orlików w postaci nadmuchiwanego, ogrzewanego i doświetlonego balonu, zdecydowały władze m.in. małej Gminy Gołcza, Miasta Dąbrowa Górnicza oraz Krakowa. Zadaszone boiska wielofunkcyjne cieszą się tam ogromnym zainteresowaniem.

Osoby korzystające z Orlików w przeważającej większości są zdania, że zadaszenie Orlików byłoby o wiele bardziej pożądaną inwestycją, niż chociażby utrzymywanie półprofesjonalnego lodowiska. Czy Minister Sportu i Turystyki podchwyci pomysł posłanki Lidii Gądek? Przekonamy się wkrótce.

Tomasz Bargieł